Na wyjeździe #11

23 lipca 2014 09:47
Annika

Przyszła lekarka, zmienia Dziadkowi głęboką kanulę, tyle krwi.... Ostatnio zmieniał to facet i było super..... Meczy się już pół godziny, wiedziałam, ze coś nie jest z nią w porządku, bo bała się to robić..... Oby tylko dobrze się skończyło....
 
No i wiedziałam, lekarpa pojechała po wazelinę.... a jeszczema pretensje, ze tej  zmiany Pflege nie zrobiły..... Ciekawa jestem jakby to zrobiły one, jak lekarka nie umie..... Czekamy na jej powrót, a jak narazie to Babcia tańcuje koło Dziadka i kołnierzyk mu odsuwa, aby czasami krwią nie poplamił sobie koszulki, a Dziadek się odpędza od Niej jak od natrętnej muchy.....

głeboką kanulę ???? Nie rozumiem. Gdzie on to ma ??? Kanula to inaczej wenflon taki do podawania kroplowki dozylnie lub taki przyrzad do plukania pecherza lub odbytu np.
23 lipca 2014 09:48
ORIM

głeboką kanulę ???? Nie rozumiem. Gdzie on to ma ??? Kanula to inaczej wenflon taki do podawania kroplowki dozylnie lub taki przyrzad do plukania pecherza lub odbytu np.

Nie  tylko, to też taka rurka przy tracheotomii
23 lipca 2014 09:53
Annika

Nie  tylko, to też taka rurka przy tracheotomii

a teraz rozumiem.Ale czemu duzo krwi ? Chyba ze  ten balonik do utrzymywania rurki wewnatrz gardla jakos sie dziwnie ulozyl i nie chce wyjsc 
23 lipca 2014 10:03 / 1 osobie podoba się ten post
Witajcie,wstałam niedawno wyspana i z obolałym ścięgnem szyjnym hi,hi Babuszka też wyspana,spała jak niemowle calutką noc. Zobaczymy czy nastepną też prześpi na bajeczce hihi
23 lipca 2014 10:23
ORIM

a teraz rozumiem.Ale czemu duzo krwi ? Chyba ze  ten balonik do utrzymywania rurki wewnatrz gardla jakos sie dziwnie ulozyl i nie chce wyjsc 

Ten balonik jest odpompowany, bo rurka jest wyciągnięta , inaczej by nie wyszła, ale problem jest z założeniem nowej.
 
Lekarka sobie poszła, sytuacja niby opanowana, mam obserwować Dziadka i mam skierowanie w razie czego do szpitala już przygotowane.
23 lipca 2014 10:26 / 3 osobom podoba się ten post
kasia63

Jak pójdziesz to sie dowiesz:)Ona stawia:)I pamiętaj nie mów od raz ani tak ani nie-powiedz ,ze sie zastanowisz:)

Cały czas mówię : "może wrócę" ;) zastanawia mnie tylko czemu tak długo, bo autobus mam ze Stuttgartu o 19:00, stąd jest pół godziny+ pół godziny w zapasie, więc co ona chce ze mną robić od 14:00?...
 
A na temat zupełnie inny... Dzisiaj poraz pierwszy w życiu zakładałam pończochy uciskowe... Obawiałam się, że będzie tragedia, a ja się przez pare dni napatrzyłam i zrobiłam to tak, jakbym to robiła od zawsze;) PDP też była zaskoczona, bo już się przygotowała na walkę;) 
23 lipca 2014 10:45
Zakręcona Mamuela

Kurcze czasami nie rozumie pewnych spraw jak byłam u stomatologa dalam karte Ekku i nic nie placiłam ,No chyba ze cos by bylo co nie podlega na ubezpieczenie to tak jak w PL musialabym placic na tenajprostrze to chyba wystarczy karta EKKU,chociaz juz sie zastanawiałam nad innym dodatkowym!! Tak jak teraz to i na bezpiczna podroz trzeba chyba bedzie!!

Własnie miałam kartę i najpierw musiałam zapłacić a potem rachunek wysłałam do polskiej kasy chorych . Natomiast wiem ,ze według przepisów unijnych nie powinnysmy płacić tylko pokazac kartę  a kasy powinny się między sobą rozliczyć. Jak byłam drugi raz nie dałam się  i tak dlugo tłumaczyłam az zniecierpliwiony pan dentysta nie wziął ani kasy ani mojej karty. Z tego co wywniskowałam Lekarze w  Niemczech-specjaliści nie chca się bawić naszymi rachunkami i cała robote zwalają  na nas.Oczywiście zabiegi dodatkowe ,które nie sa objęte ubezpieczeniem trzeba z własnej kieszeni zapłacić
23 lipca 2014 10:53 / 1 osobie podoba się ten post
EKUZ swoją szosą,ale bez dodatkowego prywatnego ubezpieczenia ja się nie ruszam.EKUZ ma za granica bardzo ograniczony koszyk świadczeń.
23 lipca 2014 10:53 / 1 osobie podoba się ten post
MeryKy

Czy to ma być rekrutowanie zmienniczki przez forum? Moderator

Przecież ja nikogo nie szukałam miałam wypadek dzień wcześniej i o tym pisałam. Odpisałam tylko spontanicznie na pytanie mamuelki. Po za tym nie sądzę że firma by wzięla na to miejsce kogoś dopiero świeżo zrekrutowanego?
23 lipca 2014 11:16 / 1 osobie podoba się ten post
Wizyta Pani doktor:

Dzwonek do drzwi.... Otwieram. Wchodzi Pani doktor, z kartką formatu A4 jako tarczą i wymachuje mi tym przed nosem. Pokazuje mi, że jest tam napisane, że głęboką rurkę do tracheotomii powinno Pflege wymienić, bo ona nie jest od tego. (Pomyślałam sobie, że to jest widocznie poniżej możliwości pani doktor). Pyta się mnie czy to zrobili..... "Nie" - odpowiadam.
Doktorka z ciężkim westchnieniem wchodzi do pokoju. Woła Dziadka.... i zaczyna się. "Gdzie jest to i to? " "Jaka rurka jest lepsza 7 czy 8?" Upewniam się, czy to jest na pewno pytanie do mnie.....
Przygotowuję jej wszystko do zabiegu i wychodzę. Po minucie woła mnie: " Czym oczyszczamy rurkę? "Gdzie są strzykawki, bo musi odblokować kanulę. Mówię, ze mamy specjalny przedmiot - Ona chce strzykawkę.... Ok... Wychodzę.
Po minucie mnie woła. Patrzę się: Dziadek zakrwawiony, ona też, stół też i podłoga..... Doktorka mocuje się z rurką. Pyta się mnie czy mamy wazelinę. Ja nie mam. Pytam się Babci. Babcia pobiegła na górę - przynosi maść do stóp przeciwko grzybicy....... Lekarka każe mi pilnować dziadka, a sama jedzie do swojego gabinetu po wazelinę. Po kwadransie wróciła, pyta się mnie która to ta rurka, którą powinna włożyć..... Dziadek patrzy na mnie wystraszony...W końcu cud, rurka siedzi w gardle. Teraz trzeba napompować balonik... Pani wzięła strzykawkę i wpompowała powietrze ... Pyta się Dziadka czy może oddychać....., czy nie napompowała za dużo i czy się nie dusi....
Mówię jej, że do tego jest specjalny przyrząd i można nim od razu zmierzyć powietrze.... Podaję jej go, a ona do mnie, żebym to ja zrobiła.....
Całość trzeba jeszcze umocować na tasiemkach, które zapina się na rzepach. Umocowała..... ale tak, że ta "obróżka, która powinna dolegać do szyi Dziadka wisi jak korale. Dziadek patrzy na to i mruga do mnie.... Nic się nie odezwałam. Na koniec lekarka wręczyła mi skierowanie do szpitala dla Dziadka, jakby mu się pogorszyło i jakby po jej zabiegu pluł nadal krwią.... Podziękowałam. Po jej wyjściu poprawiłam Dziadkowi mocowanie rurki, założyłam kompres pod szyję, bo doktorka zapomniała. Dziadek kiwa głową, ze wszystko ok. Odchodzimy od stołu, usadzam go w fotelu i proszę, jakby się gorzej poczuł, to ma mi dać znać...
Wracam do stołu, aby posprzątać, bo zbliża się 10.30, a więc czas obiadu. Patrzę, Babcia szczęśliwa, wyzbierała tylko zakrwawione kompresy do kosza, a na ten pokrwawiony i zapluty stół.. rozłożyła talerze z zupą, sztućce, filiżanki. Smacznego.....
23 lipca 2014 11:28
Annika -nie cytuje bo za długi-wracasz tam????

Odnośnie lekarzy-pracowałam długo na oddziale gdzie 90% pacjentów było z rakiem krtani-tylko 2 młode lekarki prosiły żeby je wołac jak będzie wymiana rurki bo sie chcą nauczyc.......Widac tu tez lekarz tego nie potrafi.Na studiach nie ucza przecież a o praktykach lekarskich i stażach to nawet pisac mi się nie chce....Napatrzyła się,a pacjenci mówili-siostra ,niech sie siostra juz boi -oni pania będa leczyć!!!!!
23 lipca 2014 11:31 / 1 osobie podoba się ten post
Annika pytanie retoryczne kto tu był lekarzem?!
23 lipca 2014 11:41 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Annika -nie cytuje bo za długi-wracasz tam????

Odnośnie lekarzy-pracowałam długo na oddziale gdzie 90% pacjentów było z rakiem krtani-tylko 2 młode lekarki prosiły żeby je wołac jak będzie wymiana rurki bo sie chcą nauczyc.......Widac tu tez lekarz tego nie potrafi.Na studiach nie ucza przecież a o praktykach lekarskich i stażach to nawet pisac mi się nie chce....Napatrzyła się,a pacjenci mówili-siostra ,niech sie siostra juz boi -oni pania będa leczyć!!!!!

Kasiu,   za  tydzień wyjeżdżam do domku i to jest najważniejsze  dla mnie . Później jadę na 3 tygodnie na zastępstwo i tutaj mnie wszyscy proszą abym wróciła.  Raczej tak zrobię, bo  jakoś opanowałam to miejsce. Dziadek jest niesamowity, Babcia jest niemożliwa, zawsze coś się dzieje, czas mija szybko. Jak zrobię zestawienie plusów i minusów, to jednak tak sobie tutaj poukładałam, ze plusów jest wiecej. Mam za sobą Dziadka i całą rodzinę, a nawet Babcia powtarza, że mnie kocha  finansowo też mi się opłaca, czas dla siebie mam, co prawda nie mogę za bardzo wychodzić, najwyżej zakupy i ogród, ale siedzę sobie z laptopkiem i czytam coś, piszę tutaj, albo wyszywam. Internet mam stacjonarny, telefony do  Polski za darmo. To co Babcia mówi, to słucham jednym uchem, a drugim ucieka.... No i byłabym tutaj główą opiekunką i zmiany byłyby ustawiane pode mnie...
23 lipca 2014 11:46
didusia

Własnie miałam kartę i najpierw musiałam zapłacić a potem rachunek wysłałam do polskiej kasy chorych . Natomiast wiem ,ze według przepisów unijnych nie powinnysmy płacić tylko pokazac kartę  a kasy powinny się między sobą rozliczyć. Jak byłam drugi raz nie dałam się  i tak dlugo tłumaczyłam az zniecierpliwiony pan dentysta nie wziął ani kasy ani mojej karty. Z tego co wywniskowałam Lekarze w  Niemczech-specjaliści nie chca się bawić naszymi rachunkami i cała robote zwalają  na nas.Oczywiście zabiegi dodatkowe ,które nie sa objęte ubezpieczeniem trzeba z własnej kieszeni zapłacić

Dokładnie tak jak u nas !!
23 lipca 2014 12:34
didusia

Własnie miałam kartę i najpierw musiałam zapłacić a potem rachunek wysłałam do polskiej kasy chorych . Natomiast wiem ,ze według przepisów unijnych nie powinnysmy płacić tylko pokazac kartę  a kasy powinny się między sobą rozliczyć. Jak byłam drugi raz nie dałam się  i tak dlugo tłumaczyłam az zniecierpliwiony pan dentysta nie wziął ani kasy ani mojej karty. Z tego co wywniskowałam Lekarze w  Niemczech-specjaliści nie chca się bawić naszymi rachunkami i cała robote zwalają  na nas.Oczywiście zabiegi dodatkowe ,które nie sa objęte ubezpieczeniem trzeba z własnej kieszeni zapłacić

zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci,oni sa leniwi i nie chce im sie wiec zwalaja to na nas.Wlasnie sie zastanawiam co bedzie ze mna,bo za wizyte lekarza zaplacilam z wlasnej kieszeni,a za badania nie;dzisiaj wyniki dostalam do domu;sa ksiazkowe,wiec za diabla dalej nie wiem co z ta moja nerka