14 września 2014 17:14 / 4 osobom podoba się ten post
Jak byłam na zastępstwie w L. u bardzo skąpej Frau to dostawałam niby na tydzień 70 euro od jej ciotecznego wnuczka . Ona też ze swojego portfela robiła jakieś zakupy . Nie było by to mało , gdyby było tylko na tydzień , ale ten wnusio lubił przeciągać o kilka dni ... Stała opiekunka potrafiła kupować za swoje i podtykała mu pod nos rachunki , że tyle i tyle dołożyła i on jej zawsze bez słowa zwracał wyłożoną forsę ... Ona mi trochę truła , żebym pomogła jej to załatwić . Pod koniec mojego zastępstwa tak się skubaniec rozbisurmanił , że przeciągnął ok. tygodnia dłużej ... Nie miałam do niego nr. telefonu , Frau nie chciała mi dać - to zadzwoniłam do pośredniczki z niemieckiej agencji i się pożaliłam , że wyłożyłam swoją forsę , że jej potrzebuję , że Frau nie chce mi dać do niego nr-u itd. Pośredniczka spytała jak to długo trwa , powiedziałam , że ' stała " mówiła , że cały czas są problemy , dziewczyny , które ją zmieniały potrfiły głodować !... a ta do mnie , że jestem PIERWSZA , która to zgłasza - ja jej na to , że ktoś musi pierwszy a jak dziewczyny są dupy to chociaż jedna musi się odważyć i pysknąć !... ano tak , tak b. dobrze >>>... w ciągu pół godziny miałam telefon od tego Marka , na drugi dzień zwrot moich pieniędzy i dodatkowo na ostatnie zakupy 40 euro , były to trzy dni przed moim odjazdem , dla " stałej " zakupy zrobiłam , że hej !... wywaliłam mu prosto w twarz , że cioteczka wymaga , wręcz żąda a to są za małe pieniądze na to co ona chce i jeszcze dla opiekunki , na tydzień starczy na styk , ale nie dłużej ... Dalej nie wiem jak jest , mam nadzieję , że tej D. w jakiś sposób pomogłam ... nie dzwonię , nie chcę mieć więcej z Frau kontaktu -:))))