Na wyjeździe #13

26 sierpnia 2014 15:28 / 4 osobom podoba się ten post
kasia63

My to udani jestesmy :)Żeby6 stolec,cudzy w dodatku tyle radochy sprawiał:)

A sprawia , sprawia !.... ja to nawet się przyznam , że wpadam w jakąś euforię , PDP- na spokojniejsza a jsk za godzinę woła to swoje " Ich musssss ! " , to jej z czystym sumieniem tłumaczę , że nie musi , że już zrobiła i to jak dużo .... No , jaja jak berety ! ... jak by ktoś podsłuchał jaki głupoty wygaduję w danej chwili to natychmiast kaftan by mi założył i do psychiatryka wywiózł :)..... Szczęście to pojęcie względne , dla jednych forsa , majątek  , dla alkoholika " flaszencja ..'.... a dla opiekunki ?.... czasem i ta zwykła potrzeba fizjologiczna PDP-go jest szczęściem , bo nie trzeba dżwigać  albo pilnować :))))
26 sierpnia 2014 17:27 / 1 osobie podoba się ten post
użytkowniczka niegdyś znana jako debiutantka

a ja mam dzis dola jak stad do ameryki... :/ jeszcze tak zle mi tu nie bylo. a niby szczesliwa powinnam byc: PDP w szptalu, roboty niewiele, a za tydzien bede w Pl. tylko ta samotnosc :( ja jestem zwierzatkiem stadnym i potrzebuje do zycia ludzi, a teraz siedze sama jak palec na jakims koncu swiata :( i jeszcze ta gow... pogoda tez mi nie pomaga :/

Dobrze, że chociaż neta masz i nasze forum istnieje. Ja na dzisiejszą pogodę, która uniemożliwia mi rowerowe wojaże po mieście, wymyśliłam sobie robotę ...... narobiam pierogów parowanych z jagodami z 1,5 mąki. Obdzielę nimi cała rodzinę i znajomych PDP. No ale to tylko taki jednorazowy wyskok:):):)
26 sierpnia 2014 17:30 / 3 osobom podoba się ten post
Zofija

Dobrze, że chociaż neta masz i nasze forum istnieje. Ja na dzisiejszą pogodę, która uniemożliwia mi rowerowe wojaże po mieście, wymyśliłam sobie robotę ...... narobiam pierogów parowanych z jagodami z 1,5 mąki. Obdzielę nimi cała rodzinę i znajomych PDP. No ale to tylko taki jednorazowy wyskok:):):)

Przepis na parowane pierogi prosze laskawie wrzucicc do kulinariów:)Dziękuję:)
No i po Tobie-juz nie będziesz się zajmowala PDP tylko lepiła pierogi dla całej wsi i okolic-ja Ci mówię:)
Deszczysko leje od rana -tez mi to zepsulo plany ,ale zamiast pierogilepic połozylam się i pospałam słodko dwie godzinki:)O.jak mi teraz fajnie:)
26 sierpnia 2014 17:48 / 3 osobom podoba się ten post
Miałam dylemat ale ostatnie dni same przyniosły rozwiazanie.Trafiłam na cudowna,życzliwa i serdeczna rodzinę Pdp.Jednak ona sama spowodowała,ze nie wróce tutaj chociaż wszyscy nalegają.Ba! nawet sa zdecydowani na mnie poczekać az wrócę od dziadeczków.Nie biorę zleceń z nocna opieką-na nocki napracowałam sie wystarczajaco.Teraz zdecydowałam się na wyjazd ale nawet firma polska nie była o tym fakcie poinformowana.Wstaję co najmniej 2 razy,w porywach do 5-6.Pracę zaczynam o7.00 Od 12.30 powinnam mieć przerwe do 15.00 Ostatnio nawet to nie jest mi dane-po 15 min słyszę''halllooo''
Dzisiaj córka przyniosła tabletki nasenne od lekarza Zopiclodura.Zobaczymy jaka bedzie reakcja.Jeden z moich Pdp po tym leku co prawda spał cała noc ale skutki uboczne miał chyba wszystkie np.agresja(rzucił we mnie kaczka),nerwowośc itp.
Babcia teraz śpi,potem zje kolacje i córka z męzem biora ja na spacer zeby wytrzymała do 21-wszej.
Pożaliłam się.
Doszłam do wniosku,że pomimo super rodziny nie nadaję sie do takiej pracy.Cały czas muszę jej towarzyszyć bo boi się sama siedzieć.Niczym się nie interesuje a sensowna rozmowa jest bardzo często niemozliwa-przebywa we własnym świecie.Zostało mi jeszcze 2 tyg.Jak te nocki beda przespane to jakoś do konca dociagnę:)
Sama się źle z tym czuje.Jestem juz zmeczona i łapię sie na tym,ze winie za wszystko babcinke.Muszę się czesto hamować,zeby nie podnieśc głosu czy nie okazać zniecierpliwienia.
Kolejne doświadczenie:)
26 sierpnia 2014 18:02
agama

Miałam dylemat ale ostatnie dni same przyniosły rozwiazanie.Trafiłam na cudowna,życzliwa i serdeczna rodzinę Pdp.Jednak ona sama spowodowała,ze nie wróce tutaj chociaż wszyscy nalegają.Ba! nawet sa zdecydowani na mnie poczekać az wrócę od dziadeczków.Nie biorę zleceń z nocna opieką-na nocki napracowałam sie wystarczajaco.Teraz zdecydowałam się na wyjazd ale nawet firma polska nie była o tym fakcie poinformowana.Wstaję co najmniej 2 razy,w porywach do 5-6.Pracę zaczynam o7.00 Od 12.30 powinnam mieć przerwe do 15.00 Ostatnio nawet to nie jest mi dane-po 15 min słyszę''halllooo''
Dzisiaj córka przyniosła tabletki nasenne od lekarza Zopiclodura.Zobaczymy jaka bedzie reakcja.Jeden z moich Pdp po tym leku co prawda spał cała noc ale skutki uboczne miał chyba wszystkie np.agresja(rzucił we mnie kaczka),nerwowośc itp.
Babcia teraz śpi,potem zje kolacje i córka z męzem biora ja na spacer zeby wytrzymała do 21-wszej.
Pożaliłam się.
Doszłam do wniosku,że pomimo super rodziny nie nadaję sie do takiej pracy.Cały czas muszę jej towarzyszyć bo boi się sama siedzieć.Niczym się nie interesuje a sensowna rozmowa jest bardzo często niemozliwa-przebywa we własnym świecie.Zostało mi jeszcze 2 tyg.Jak te nocki beda przespane to jakoś do konca dociagnę:)
Sama się źle z tym czuje.Jestem juz zmeczona i łapię sie na tym,ze winie za wszystko babcinke.Muszę się czesto hamować,zeby nie podnieśc głosu czy nie okazać zniecierpliwienia.
Kolejne doświadczenie:)

Mam dokłanie to samo!, nigdy więcej!; z tym, że ja chyba płace tzw. frycowe. Nawet moja koordynatorka mi ostatnio napisała, że dostaję tu niezły wycisk.
26 sierpnia 2014 18:07
opT

Mam dokłanie to samo!, nigdy więcej!; z tym, że ja chyba płace tzw. frycowe. Nawet moja koordynatorka mi ostatnio napisała, że dostaję tu niezły wycisk.

Też jesteś jako pierwszy opiekun?
26 sierpnia 2014 18:11 / 4 osobom podoba się ten post
agama

Miałam dylemat ale ostatnie dni same przyniosły rozwiazanie.Trafiłam na cudowna,życzliwa i serdeczna rodzinę Pdp.Jednak ona sama spowodowała,ze nie wróce tutaj chociaż wszyscy nalegają.Ba! nawet sa zdecydowani na mnie poczekać az wrócę od dziadeczków.Nie biorę zleceń z nocna opieką-na nocki napracowałam sie wystarczajaco.Teraz zdecydowałam się na wyjazd ale nawet firma polska nie była o tym fakcie poinformowana.Wstaję co najmniej 2 razy,w porywach do 5-6.Pracę zaczynam o7.00 Od 12.30 powinnam mieć przerwe do 15.00 Ostatnio nawet to nie jest mi dane-po 15 min słyszę''halllooo''
Dzisiaj córka przyniosła tabletki nasenne od lekarza Zopiclodura.Zobaczymy jaka bedzie reakcja.Jeden z moich Pdp po tym leku co prawda spał cała noc ale skutki uboczne miał chyba wszystkie np.agresja(rzucił we mnie kaczka),nerwowośc itp.
Babcia teraz śpi,potem zje kolacje i córka z męzem biora ja na spacer zeby wytrzymała do 21-wszej.
Pożaliłam się.
Doszłam do wniosku,że pomimo super rodziny nie nadaję sie do takiej pracy.Cały czas muszę jej towarzyszyć bo boi się sama siedzieć.Niczym się nie interesuje a sensowna rozmowa jest bardzo często niemozliwa-przebywa we własnym świecie.Zostało mi jeszcze 2 tyg.Jak te nocki beda przespane to jakoś do konca dociagnę:)
Sama się źle z tym czuje.Jestem juz zmeczona i łapię sie na tym,ze winie za wszystko babcinke.Muszę się czesto hamować,zeby nie podnieśc głosu czy nie okazać zniecierpliwienia.
Kolejne doświadczenie:)

ciężko jest wstawać w nocy.
Przerabiam to samo, nie każdej nocy co prawda, ale jednak.
Ja w dzień nie potrafię spać, a mogłabym odsypiać, bo tu naprawdę pod tym względem mam haj lajf....
Jednak człek ma zakodowane, że śpi się w nocy :)
Dasz radę! 
26 sierpnia 2014 18:25 / 1 osobie podoba się ten post
agama

Też jesteś jako pierwszy opiekun?

W sumie jestem drugi - szlaki przetarła moja zmienniczka, która tu zaczęła. Ja teraz ja zmieniam. Mam z nią kontakt telefoniczny. Kiedy ona tu była nie było jeszcze tak źle jak teraz.
26 sierpnia 2014 18:27 / 5 osobom podoba się ten post
Witajcie!
Przyjechałam rano do swoich dzisdeczków i to co zastałam nie napawa mnie radością.Rumuńska zmienniczka zdenerwowana, dziadki też,atmosfera napięta. Po 40 minutach bycia razem zmienniczka pojechała w siną dal, a ja na spuchniętych nogach pracuję. Podobno mam tu być do końca października, bo moja zmienniczka normalnie po 6 tygodniach nie może przyjechać. Trudno, wytrzymam.
Tak ogólnie to jestem jak zwykle nieszczęśliwa i jakaś niedopieszczona. Już policzyłam filtry do kawy, mąż zadzwonił, a ja w płacz.Sama siebie nie lubię za takie sprawy,brak słów. Może jutro będzie lepiej. Trzymajmy się razem kochani, pozdrawiam wszystkich smutnych i wesołych.
26 sierpnia 2014 18:36 / 2 osobom podoba się ten post
barbarella

Witajcie!
Przyjechałam rano do swoich dzisdeczków i to co zastałam nie napawa mnie radością.Rumuńska zmienniczka zdenerwowana, dziadki też,atmosfera napięta. Po 40 minutach bycia razem zmienniczka pojechała w siną dal, a ja na spuchniętych nogach pracuję. Podobno mam tu być do końca października, bo moja zmienniczka normalnie po 6 tygodniach nie może przyjechać. Trudno, wytrzymam.
Tak ogólnie to jestem jak zwykle nieszczęśliwa i jakaś niedopieszczona. Już policzyłam filtry do kawy, mąż zadzwonił, a ja w płacz.Sama siebie nie lubię za takie sprawy,brak słów. Może jutro będzie lepiej. Trzymajmy się razem kochani, pozdrawiam wszystkich smutnych i wesołych.

Baśka ! niech Ci będzie Baśka !....przestań się mazać !.... ja ruszam w niedzielę , mniej więcej ok . 4 rano , będziemy jechać na jednym wózku DDDDDDDDD
26 sierpnia 2014 18:57 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Przepis na parowane pierogi prosze laskawie wrzucicc do kulinariów:)Dziękuję:)
No i po Tobie-juz nie będziesz się zajmowala PDP tylko lepiła pierogi dla całej wsi i okolic-ja Ci mówię:)
Deszczysko leje od rana -tez mi to zepsulo plany ,ale zamiast pierogilepic połozylam się i pospałam słodko dwie godzinki:)O.jak mi teraz fajnie:)

Aj, Kasia wiesz, że ja taka Zosia Samosia. Jak więc nie mogę sobie dowolnie pogotować, to czasem chociaż zabłysnę tym, co zaspakowało mojej Bubuszce. To też podnosi poziom endorfin, które spadają przy paskudnej pogodzie. Asertywności to też jeszcze trochę mam (zaliczyłam jakieś warsztaty) i tak często nie dam się wykorzystywać, co do tego lepienia.
 
26 sierpnia 2014 20:00 / 2 osobom podoba się ten post
mzap88

ciężko jest wstawać w nocy.
Przerabiam to samo, nie każdej nocy co prawda, ale jednak.
Ja w dzień nie potrafię spać, a mogłabym odsypiać, bo tu naprawdę pod tym względem mam haj lajf....
Jednak człek ma zakodowane, że śpi się w nocy :)
Dasz radę! 

Widzę że grono niedospanych ciągle rośnie,właśnie położyłam moją Zysie,na spacerze byłyśmy tylko chwilkę,bo ciurkiem leje i już wiem że jak się trochę zmęczy to potem dłużej  śpi,ale dzisiaj lipa,więc idę też zaraz spać,bo za 3 godziny pobudka i tak przez całą noc. Damy radę jak Mzapp napisała,innej opcji nie biorę pod uwagę.Powodzenia.
26 sierpnia 2014 20:05 / 2 osobom podoba się ten post
o rany widzę, że macie ciężkie stelle, ja jeszcze jeden dzień w PL i w czwartek rano na DE, 1,5 godziny i na miejscu będę, sprawy papierkowe w biurze i do roboty, zmienniczka wszystko mi pokaże, mało tego prześpi jeszcze ze mną noc, bo z babcią trzeba do lekarza w piątek na rano i to wszystko, ona odjedzie a ja nowa i zielona będę zaczynać pracę jako opiekun. Zobaczymy, musze wytrzymać 
26 sierpnia 2014 20:08
Może ktoś miał do czynienia z hipohondrykiem będę wdzięczna za podpowiedzi jak należy postępować.
Jestem tu drugi dzień ,dostałam wskazówki że pani udaje że ją coś boli i ciągle brała by tabletki przeciwbólowe ,moim zadaniem jest ją od tego odwieźć a to nie jest proste .Ufffffffffffffff!!!!!!!!!!!!!!!!!!Dam rade!!!!!!!muszę
26 sierpnia 2014 20:08 / 2 osobom podoba się ten post
barbarella

Witajcie!
Przyjechałam rano do swoich dzisdeczków i to co zastałam nie napawa mnie radością.Rumuńska zmienniczka zdenerwowana, dziadki też,atmosfera napięta. Po 40 minutach bycia razem zmienniczka pojechała w siną dal, a ja na spuchniętych nogach pracuję. Podobno mam tu być do końca października, bo moja zmienniczka normalnie po 6 tygodniach nie może przyjechać. Trudno, wytrzymam.
Tak ogólnie to jestem jak zwykle nieszczęśliwa i jakaś niedopieszczona. Już policzyłam filtry do kawy, mąż zadzwonił, a ja w płacz.Sama siebie nie lubię za takie sprawy,brak słów. Może jutro będzie lepiej. Trzymajmy się razem kochani, pozdrawiam wszystkich smutnych i wesołych.

Spokojnie Kociątko,musisz ogarnąć i ogarniesz,jutro będziesz fit i zadowolona,popatrz na spuchnięte nogi, ruch im już poprawił krążenie i trzymam Ciebie jak napisałaś i pozdrawiam.