Na wyjeździe #13

08 września 2014 22:13 / 3 osobom podoba się ten post
didusia

No bo im chodziło,,że ta demencja nie taka zawansowana i dziadzio jeszcze pojmuje znaczenie słów.

ja tez jestem u babci z demencją, ona ma (nie znam sie dokładnie), ale chyba taką dość postępującą, do wieczora nie wie jaki dzisiaj jest dzień, jak ja mam na imię, czy jadła czy nie, pyta dosłownie się o wszystko, "rozum" jej wraca wieczorem, może dyskutować, opwoadać, wtedy się zaczyna, ryczenie telewizora, gadanie itp., ale "pan rozumie co się do niego mówi po niemiecku", a przepraszam a jak?  hihihihihi :::))))) no ja to tak odebrałam, o kuź...a
 
oooo poprawił mi się humor
08 września 2014 22:41 / 2 osobom podoba się ten post
W zeszłym roku opiekowałam sie babcia z demencja(poczatek).Niestety ona prawie nic nie rozumiała po niemiecku!
Wiadomosci w tv to tez było wyzwanie.Przyczyna-poprawny jezyk do rozmowy to dialekt a nie zwyczajny niemiecki:)
08 września 2014 22:46 / 1 osobie podoba się ten post
agama

W zeszłym roku opiekowałam sie babcia z demencja(poczatek).Niestety ona prawie nic nie rozumiała po niemiecku!
Wiadomosci w tv to tez było wyzwanie.Przyczyna-poprawny jezyk do rozmowy to dialekt a nie zwyczajny niemiecki:)

a to prawda, ja się pytam córek co oznacczają poszczególne słowa, one akurat to nauczycielki, dobrze mi wytłumaczą
08 września 2014 22:56 / 2 osobom podoba się ten post
agama

W zeszłym roku opiekowałam sie babcia z demencja(poczatek).Niestety ona prawie nic nie rozumiała po niemiecku!
Wiadomosci w tv to tez było wyzwanie.Przyczyna-poprawny jezyk do rozmowy to dialekt a nie zwyczajny niemiecki:)

Już kiedyś pisałam na ten temat ale siępowtórzę -moja oma to też typowy przykład mówienia tylko i wyłacznie w dialekcie-dla mnie horror ale jakoś się dogaduję . O poziomie pojmowania j. niemieckiego przez moją omę świadczy nastepujący przykład . Pytam się -jak jest w j, niemieckim liczba mnoga od słowa telewizor -na to moja oma nie lubiąca sie przyznawać do niewiedzy odpowiedziała,że ona dwóch telewizorów nie potrzebuje.Nauczyłam ją potem mówić poprostu nie wiem. Od tego czasu nigdy się nie pytałam op podstawy gramatyki niemieckiej bo oma nie miała o tym zielonego pojęcia.
08 września 2014 23:16 / 1 osobie podoba się ten post
didusia

Już kiedyś pisałam na ten temat ale siępowtórzę -moja oma to też typowy przykład mówienia tylko i wyłacznie w dialekcie-dla mnie horror ale jakoś się dogaduję . O poziomie pojmowania j. niemieckiego przez moją omę świadczy nastepujący przykład . Pytam się -jak jest w j, niemieckim liczba mnoga od słowa telewizor -na to moja oma nie lubiąca sie przyznawać do niewiedzy odpowiedziała,że ona dwóch telewizorów nie potrzebuje.Nauczyłam ją potem mówić poprostu nie wiem. Od tego czasu nigdy się nie pytałam op podstawy gramatyki niemieckiej bo oma nie miała o tym zielonego pojęcia.

mało tego, jak już jest tak wymęczona spaniem w fotelu to wtedy tak bełkocze, że szkoda gadać, "Boże za jakie grzech mnie tak karzesz"-czasami pytam siebie :))))hihi, dobra, powaga teraz, no cóż praca to praca, wiedziałam gdzie jadę, ech Liselotte nie jest taka najgorsza, 
09 września 2014 10:18
mzap88

Czy Wam też rodziny pdp zadają głupie pytania pod koniec pobytu, czy cieszycie się na wyjazd do domu ? -_-

poza tym siostra pdp (lat 78), stwierdziła, że kicha, że wyjeżdżam, bo tak dobrze się dogadywałam i byłam taka och i ach.
Oni chyba myślą, że całe moje życie się kreci wokół niemieckich staruszków.
Straszne.
Dobrze, że jeszcze niecałe 2 doby i WEG!

Tak, zdarzało się .I kiedy powiedziałam , że tak bardzo się cieszę , to jakoś tego pojąć nie mogli :)  przecież tu tak fajnie jest :) Dopiero, kiedy wytłumaczyłam, że w Pl mam syna, męża, to mnie zrozumieli.
09 września 2014 11:22
Serdecznie witam ,mam pytanie jak wasze firmy liczą pierwszy i ostatni dzień podróży służbowej po pół dnia ? bo ja się dzisiaj dowiedziałam ,proszę o odpowiedż
09 września 2014 11:35
mi na przykład za dzień w którym przyjechałam nie policzyli, ale policzą mi za dzień, w który będę odjeżdżać
09 września 2014 11:37
Ostatnio jak z firmy byłam to ani za dzień przyjazdu ani za wyjazdu nie liczyli.Kiedyś z innej ,tak samo.Ani ,ani.
09 września 2014 11:39
nesca_nebesca

Tak, zdarzało się .I kiedy powiedziałam , że tak bardzo się cieszę , to jakoś tego pojąć nie mogli :)  przecież tu tak fajnie jest :) Dopiero, kiedy wytłumaczyłam, że w Pl mam syna, męża, to mnie zrozumieli.

Tak jest!Niemcy to mają jakos dziwacznie zakodowane ,że my nic innego do roboty nie mamy,swojego życia,rodzin,spraw ,ze powinnysmy siedziec z nimi do końca świata....Nieczęsto się trafia na ludzi ,dla których oczywiste rzeczy są oczywiste:)
09 września 2014 11:47
Ja mam płacone normalnie za dzień przyjazdu i wyjazdu,bez względu na pore dnia...
09 września 2014 12:26 / 1 osobie podoba się ten post
iwunia

Ja mam płacone normalnie za dzień przyjazdu i wyjazdu,bez względu na pore dnia...

Dziękuję ,to zależy od firmy,,,,,,,,,,to trafiłaś dobrze Pozdrawiam
09 września 2014 12:45 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Ostatnio jak z firmy byłam to ani za dzień przyjazdu ani za wyjazdu nie liczyli.Kiedyś z innej ,tak samo.Ani ,ani.

Też mam płacone,od dnia pracy,a podróż nic,a powinni placić i to jeszcze szkodliwe,jak jechałam w kwietniu to równo 24h,wypadłam z autobusu i cały następny dzień byłam kołowata.
09 września 2014 13:21
ja biletu nie kupuję w żadną ze stron, przychodzi mi na meila, także nie wydaję swoich pieniędzy
09 września 2014 13:44
agamor

ja biletu nie kupuję w żadną ze stron, przychodzi mi na meila, także nie wydaję swoich pieniędzy

Firma pokrywa koszty podróży, to raczej powszechna praktyka.