daj ją na super mocny klej, tak żeby została forum na wieki :)))))
daj ją na super mocny klej, tak żeby została forum na wieki :)))))
Basiu nie mam pojecia co mój maż myśli o moich wyjazda , ale pewnie i myśli tak ,ze mam tu ciepło i spokojnie i kasę zarabiam , ale nawet tutaj problemy mnie dosięgają . Ważne dla mnie ,że spokojnie mnie w nocy wysłuchał i nawet deczko pocieszył . Mieszkania sama napewno nie kupie , bo nie ma szans , a nawet razem z mężem nie uda mi się go kupić . Napewno nie będę nigdy zalezna finansowo od męża to nie wchodzi w grę .
Jak to nie wiesz???Może to tu leży podstawa problemów-po prostu zapytaj męża kjak on te Twoje wyjazdy odbiera ,jak je widzi ,jak sobie radzi.Dlaczego jeszcze tego nie zrobiłaś?Trzeba o takich sprawach ze soba rozmawiac-niekoniecznie po nocach:)Alinko,na pewno masz trudniej bo w domu maęł dzieci.Ale czy nie watro rozwazyć opcji odwrotnej-on wyjeżdża Ty zostajesz?Przynajmniej na jakiś czas.Pomyslcie o tym.To nie pierwszy Twój post ,w którym wyraźnie widac jak bardzo męcza Cię te wyjazdy.Problemy zawsze nas dosięgna ,nawet na Księzycu-ale to nie znaczy ,że trzeba się od razu załamywac i płakać,trzeba pomysleć i działać.Nawet na odległość!Popatzr na sytuacje z innej strony-Twoje dzieci s a zdrowe,macie z czego żyć,na głowę Wam nie kapie.Rozejrzyj się wokół jakie tragiczne sytuacje mają inni ludzie -może wtedy Wasze problemy wydadza sie nie takie wielkei i straszne:)
A mieszkanie?Jak tak bedziesz mówić to naprawdę go nie kupisz-skąd wiesz ,a nuż trafi się jakas okazja,ktos bedzie taniej sprzedawał albo do remontu,albo miasto będzie sprzedawało do remontu,.Kolezanka kupiła mieszkanie od pani,która sie opiekowała do śmierci,b tanio .Male ale z czasem zamieniła na większe.Powinnas bardziej pozytywnie zacząć mysleć ,a przynajmniej zacząc nad tym pracować:)Życze Ci ,poukładania spraw i łaskawszego spojrzenia na sama siebie:):):)
Kasiu jak zwykle w Twoim poście jest sporo racji . Rozmawiałam z mężem na temat moich wyjazdów , wiem ,ze on by wolała ,żebym była w domu , bo będąc blisko męża i dzieci może lżej by było pokonywać problemy . Na dzień dziesiejszy mąż radzi sobie w domu coraz lepiej i jestem mu za to wdzieczna . Ja myslałam ,że z każdym wyjadem będzie mi lzej znosić tęsknote , ale tak nie jest . Co do opcji odwrotnej tez takową rozważaliśmy , ale mąż znalazł pracę w pl i nie chce z niej rezygnować , bo przeliczająć to to jego zarobki wychodza prawie tyle co moje na miesiąc . O całej reszcie myślałam tak jak Ty mam dzieci zdrowe , mam co jeść i gdzie mieszkać , a reszta się jakoś ułoży . Kasiu jak pozwolisz to napisze póxniej do ciebie na email
Kasiu jak zwykle w Twoim poście jest sporo racji . Rozmawiałam z mężem na temat moich wyjazdów , wiem ,ze on by wolała ,żebym była w domu , bo będąc blisko męża i dzieci może lżej by było pokonywać problemy . Na dzień dziesiejszy mąż radzi sobie w domu coraz lepiej i jestem mu za to wdzieczna . Ja myslałam ,że z każdym wyjadem będzie mi lzej znosić tęsknote , ale tak nie jest . Co do opcji odwrotnej tez takową rozważaliśmy , ale mąż znalazł pracę w pl i nie chce z niej rezygnować , bo przeliczająć to to jego zarobki wychodza prawie tyle co moje na miesiąc . O całej reszcie myślałam tak jak Ty mam dzieci zdrowe , mam co jeść i gdzie mieszkać , a reszta się jakoś ułoży . Kasiu jak pozwolisz to napisze póxniej do ciebie na email
Nie wiem o czym mysli twój mąż, bo mój to tylko o jednym. Chcę o tym napisać, to trudny temat, poruszany przy okazji żartów, ale to też część naszego życia.
Na prawdę nikogo nie chce obrazic, ale po prostu jestem zaskoczona, zdumiona i jakas w tym temacie nieogarnięta. Moja babcia mówila zawsze, że nie uchodzi, no może i tak, ale musze się z tym zmierzyc.
Seks, jak inne sprawy jest wazny i potrzebny, ja tam wolę potanczyć, napić się po kokardę, wstać rano, zaklinować przy kawie i dalej tańczyc. Widzę, czuję i słyszę, że moja chłopina nie radzi sobie, nie wiem, niby ręce ma zdrowe, ale...
Nie wiem jak to dalej będzie, czuję, że powinnam być w domu, kurczę, a jak wróce, a tam inna kobita?
Boże wpadłam na chwileczkę , wcześniejszych postów nie czytałam , ale ta ostatnia strona --- to samo życie !!! chyba każda z nas ma podobne dylematy , gdy mąż z dziećmi zostaje w domu -- a my na wygnaniu ( bo ja to tak nazywam ) , bo chyba nikt mi nie powie , że mając małe dzieci i męża jedziemy do DE z powołania ??? u każdego zapala się światełko awaryjne pt. a może ??? a może ...to ? a może tamto ...? macie takie zdanie ???
O Matko,ja jak pomyślę o seksie to aż włosy mi się prostują,hi hi,ale to samo życie,a dylemat pozostaje,uważam ze jak ma się coś wydarzyc,a bedzie chciał on,czy ja to bez różnicy,myślę że zaufanie jest podstawą w obie strony