W domu :) #3

26 grudnia 2014 15:41 / 6 osobom podoba się ten post
Ona_Lisa

To masz stresa napewno ,,

A to on niech się stresuje, sam chciał mnie poznać w te święta haa..haa
 
Kochana, ja mam 2 córki i takie cuś to u mnie bułka z masłem,
paru ich już było....ale teraz to chyba coś powaźnego...i wielki czas na wnuki już...
miałabym komu z DE słodkie ciuszki przywozić...
26 grudnia 2014 16:26 / 10 osobom podoba się ten post
Pozdrawiam wszystkie pracujące koleżanki z domu. Jest swojsko i rodzinnie. Własnie siedzimy w salonie z kawką i cistem. Święta mijają mi leniwie. Odreagowuję czas spędzony w DE. Miło jest popatrzeć w TV i nie wytężać ostatniej szarej komórki żeby coś zrozumieć. To w zasadzie największy wypoczynek dla mojego mózgu.
Zaliczyłam już wizytę u dentysty, jeszcze jedna w przyszłym tygodniu, potem fryzjer i kosmetyczka. W Sylwestra szaleję z moim małżonem. Potem mam w planach doczyścić mój dom. Niestety "posprzątane" ma inny wymiar dla mnie i mojego męża. Dlatego czeka mnie trochę roboty przed wyjazdem.
Ogólnie jest SUPER!!!
Pozdrawiam raz jeszcze i trzymajcie się cieplutko ;)))))
26 grudnia 2014 18:16
Nie zyje St. Barańczak :( chorował m.innymi na Chorobe Parkinsona.
26 grudnia 2014 19:16 / 4 osobom podoba się ten post
jak cudownie puścić dzień między palcami.
czas przepływa powoli, bez patrzenia na zegar, bez odmierzania ziarenek.
Nic szczególnego się nie robi, nie można sobie nawet przypomnieć zajęc bo ich nie było.

Uwielbiam. :)
A teraz wskakuję pod prysznic i potem czytam ksiązkę w lóżku :)
26 grudnia 2014 19:23 / 1 osobie podoba się ten post
lena.siedem

jak cudownie puścić dzień między palcami.
czas przepływa powoli, bez patrzenia na zegar, bez odmierzania ziarenek.
Nic szczególnego się nie robi, nie można sobie nawet przypomnieć zajęc bo ich nie było.

Uwielbiam. :)
A teraz wskakuję pod prysznic i potem czytam ksiązkę w lóżku :)

to jak na wyjezdzie hahaha
26 grudnia 2014 20:19
ORIM

to jak na wyjezdzie hahaha

Nieprawda. Na wyjeździe jest presja. U siebie w domu jej brak!
A Ty byś mnie zaraz z domu wyganiał! hahaha
czekaj no niech nabiorę na nowo energii!
26 grudnia 2014 20:22 / 1 osobie podoba się ten post
lena.siedem

Nieprawda. Na wyjeździe jest presja. U siebie w domu jej brak!
A Ty byś mnie zaraz z domu wyganiał! hahaha
czekaj no niech nabiorę na nowo energii!

nabieraj,nabieraj.Przyda sie jak nic w styczniu ha ha
27 grudnia 2014 10:53 / 2 osobom podoba się ten post
ORIM

nabieraj,nabieraj.Przyda sie jak nic w styczniu ha ha

Wychodzę! Na Konopnickiej mają niezbędny mi sprzęt do drinka! Muszę to mieć :D
Energia wraca ;D
 
 
27 grudnia 2014 11:05 / 1 osobie podoba się ten post
lena.siedem

Wychodzę! Na Konopnickiej mają niezbędny mi sprzęt do drinka! Muszę to mieć :D
Energia wraca ;D
 
 

O Lena, fajnie, że jesteś.
Pozdrowienia )
27 grudnia 2014 11:07 / 1 osobie podoba się ten post
Amelka,jak Twoja buzia?Dajesz radę?Podziwiam odwagę,chyba nie zdecydowałabym się;(
27 grudnia 2014 11:12
mleczko47

Nie zyje St. Barańczak :( chorował m.innymi na Chorobe Parkinsona.

A kto to St. Barańczak?
27 grudnia 2014 11:25 / 3 osobom podoba się ten post
kasia63

Amelka,jak Twoja buzia?Dajesz radę?Podziwiam odwagę,chyba nie zdecydowałabym się;(

Dzięki Kasiu. Prawie dobrze. W poniedziałek jadę na zdjęcie szwów to obgadam jeszcze z dr. co nieco.
I za 3 miesiące mam nadzieję, że w końcu moja dwójka zacznie spełniać swoją rolę, czyli ugryzać kęsy )
Od dziecka podziwiano mnie za jakąś tam odwagę, ale co to jest, dokładnie nie wiem.
Powiem więcej, ja nie pojmuję tego, jak można odczuwać strach.  Planuję, idę i mam. Ot i cała filozofia )  
Za to bardzo, ale to bardzo boję się wyrywania zęba. To okrutne jakieś jest, trzeszczy, chroboce a serce mi wali ze strachu jak dzwon. Pamiętam usuwanie "mleczaków". Doktor ganiał mnie po gabinecie, a później oszukiwali mnie, że tylko na przegląd niby idę albo plombę założyć.
A to co innego, siadałam, otwierałam buzię a tu trzask i zęba ni ma )
Utrata zęba kojrzymi się ze stratą czegoś mojego, z przemijaniem, z brzydnięciem jakimś, z okaleczeniem i czymś, czego odwrócić już nie można.
 
27 grudnia 2014 11:56 / 3 osobom podoba się ten post
A umnie dziś wolna sobota. Fryzjer zaliczony, pranie zaraz kończy się prać, potem po zakupy. (jak ja mam wiele wspónego z Wami:) )
Ale obiadu dziś nie gotuje. Idziemy z Moją do restauracji :)
27 grudnia 2014 12:27 / 3 osobom podoba się ten post
Odpoczywam po swietach,troche grzebie w necie,weszłam na poczte,wywaliłam reklamy i zaglądam do ZALANO .Oczywiscie pod wpływem wpisow Aliny ogladam buty,sa fajne ale ceny też.W tym roku nie kupie poniewaz są mi niepotrzebne mam pare par kozakow i niektore sa nie uzywane,bo nie ma kiedy w nich paradować.Ale... przegladając buty zimowe zwrociłam uwagę na kowbojki(taka nazwa widnieje)przypomialam sobie czasy gdy z butami u nas było krucho i całe miasto chodziło w jednakowych tylko rozmiarem się rozniły.Mam koleżanke,ktora mieszka w USA - i w tych cieżkich czasach podała mi przez innego znajomego jadącego na swieta BN do domu, do Polski dla mnie buty.Mieszkaliśmy w tym czasie w lesie (tam mielismy swoj dom)buty były z grubej skory, naturalny kolor, z haftem i ćwiekami takie typowo amerykańskie miałam w nich szpanować.Mielismy w domu 3 duże owczarki takie wolnego chowu,spały w korytarzu albo na dworze w zaleznosci od pogody.Buty dostałam prze samymi świetami i zostawiłam je takie sliczne pachnące swieza skórą na połce.Rano gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam na podłodze moj nowy but z odgryziona cholewka a drugi stał na połce nie ruszony.Długo ten but mialam w posidaniu jako pamiatke dopiero przy przeprowadzce wywaliłam go do smietnika.Dobry był gatunkowo bo koloru skora nie zmieniła tylko stateczności nabrała.Wspomnienia zawsze są fajne a im dalsze tym przyjemniesze.
27 grudnia 2014 14:18 / 1 osobie podoba się ten post
Wracaj szybciutko do zdrowia Andrea, miło znów poczytać Twoje wpisy. Pozdrawiam cieplutko.