A cytrynkę masz do tego????
Byłam w mieście. u nas się mówi "idę do miasta".
Pustki straszne.
Sklepy pozamykane, nieliczne czynne. Ludzi wymiotło normalnie.
Wrócilam z trofeami: gin i tonik :D
A cytrynkę masz do tego????
O Lena, fajnie, że jesteś.
Pozdrowienia :-))
no ba!
:D
Ależ prosze bardzo!
gin Stocka mam i Kinleya tonic. Wystarczy! :)))))))))
Byłam w mieście. u nas się mówi "idę do miasta".
Pustki straszne.
Sklepy pozamykane, nieliczne czynne. Ludzi wymiotło normalnie.
Wrócilam z trofeami: gin i tonik :D
U mnie tak samo "do miasta".A jak mówiłyście idąc na podwórko?Ja -"idę na dwór",koleżanka "na pole".
Mam dola na maksa,jak patrze na swoja spakowana torbe ,ten ostatni dzien w domu to dla mnie horror ,nie cierpie takiego dnia ,jutro kierunek Niemcy,pozdrawiam jeszcze tych co ciesza sie domowym ogniskiem,jutro juz niestety po drugiej stronie,..zal wyjezdzac z domu i zostawiec wszystko i wszystkich.