Na wyjeździe #14

06 października 2014 22:58 / 1 osobie podoba się ten post
Tak się zastanawiałam ostatnio - dlaczego Andrea nie rzuciłaś tego miejsca w diabły? Rok to trochę długo i pewnie większość by wcześniej zrezygnowała. Z tego, co pamiętam, to najpierw miałaś tylko dobrą babcię, a ta zła tylko czasami w bonusie dojeżdżała. To dlatego tam wytrzymywałaś? Tak sobie wczoraj o tym myślałam, że jakbym ja miała moich dziadków tak długo resocjalizować, to szkoda czasu - lepsze sztelle czekają.
06 października 2014 23:07 / 2 osobom podoba się ten post
steni

Trzeba ryzykować i zmieniać ,nie dawać się , nie jesteśmy niewolnicami żeby pracować bez przerw tzn. bez wychodnego a
oni w większości by tak chcieli a dziewczyny takie są że pokazują że tak można .No cóż nic się na to nie poradzi .

Tak, masz rację a reszta na tym cierpi. Tym bardziej, że nie chcemy gwiazdki z nieba tylko tego co nam się należy.
Dużo tu już pisałam o mojej zmienniczce, ale zapomniałam o jeszcze jednej, wg mnie obrzydliwej rzeczy.
Moja zmienniczka dojadała to co babcia nie zdjadła i jak ona pojechała, to babcia mnie chciała dokarmiać swoimi resztkami, ale to już obrzydliwe przegięcie. Na szczęście wyleczyłam ją z tego.
06 października 2014 23:48 / 1 osobie podoba się ten post
Tak porównuję to do mojej sytuacji i niemal wszystkie plusy by się zgadzały, tylko dziadek ma chorą córkę, więc nie ma nikogo, z kim można by ewentualne problemy obgadać i kto by staruszków trochę ustawił, nastawił pozytywnie i bardziej nowocześnie. I chyba to przeważa. Przecież mój poprzedni dziadek też słodki nie był, a pracy u niego więcej (już chociaż ze wstawaniem skoro tylko słońce wzeszło), ale miał fajne córki, które go w dobrą stronę kierunkowały. Jak był problem to mogłam do nich zadzwonić, a one już ojcu nagadały. Szczególnie jedna, której bezwarunkowo niemal słuchał.
07 października 2014 00:17 / 2 osobom podoba się ten post
Nie nie - tu już nie ma co myśleć. Za bardzo źle się tutaj czuję, więc nie ma mowy o powrocie. Lubię wprawdzie mieć mało do roboty, ale już naprawdę wolę więcej popracować, a normalnie oddychać i nie bać się, że co zrobię, to się okaże źle, chociaż wcześniej tak samo było dobrze. Ja też przecież z babcią nie walczę. Jedynie jak mnie atakuje, to odpowiadam, ale nie atakiem, tylko tłumaczeniem.
Tak się tylko zastanawiałam, jak to jest, że Ty tak długo walczyłaś o to miejsce, a ja nie mam ochoty już po miesiącu.
Uważam po prostu, że po co mam się męczyć, po co źle czuć i własnego cienia się bać, skoro mogę po prostu pojechać gdzie indziej:) Nie ma wprawdzie gwarancji, że będzie lepiej, ale jest 50% szans na to.
07 października 2014 08:57 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

Nie nie - tu już nie ma co myśleć. Za bardzo źle się tutaj czuję, więc nie ma mowy o powrocie. Lubię wprawdzie mieć mało do roboty, ale już naprawdę wolę więcej popracować, a normalnie oddychać i nie bać się, że co zrobię, to się okaże źle, chociaż wcześniej tak samo było dobrze. Ja też przecież z babcią nie walczę. Jedynie jak mnie atakuje, to odpowiadam, ale nie atakiem, tylko tłumaczeniem.
Tak się tylko zastanawiałam, jak to jest, że Ty tak długo walczyłaś o to miejsce, a ja nie mam ochoty już po miesiącu.
Uważam po prostu, że po co mam się męczyć, po co źle czuć i własnego cienia się bać, skoro mogę po prostu pojechać gdzie indziej:) Nie ma wprawdzie gwarancji, że będzie lepiej, ale jest 50% szans na to.

Wichurra - Ty masz potencjalnym pracodawcom bardzo wiele do zaoferowania. I masz prawo tez wiele oczekiwać . A skoro źle się tam czujesz , bo ta forma demencji czy też niemiłego charakteru babci jest nie do zaakceptowania - nie wracaj tam w żadnym wypadku. A moze powinnaś zmienić też klimat  ? Alpy czekają ....Namawiam naprawdę - no nie tylko namawiam..... jeśli zechcesz.
07 października 2014 09:04
Paskudny dzień u mnie....trzeci dzień z rzędu babcia tak narobiła w pampersa że nie wiedziałam gdzie zacząć.......wczoraj wszystko wyprałam łącznie z kołdrą dzisiaj znowu,łóżko wymyte wydezynfekowane......nie wiem z czego przecież ona nie je więcej niż 300kcal na dzień,od leków nie możliwe normalnie się załamać można
07 października 2014 09:08
mozah aM

Wichurra - Ty masz potencjalnym pracodawcom bardzo wiele do zaoferowania. I masz prawo tez wiele oczekiwać . A skoro źle się tam czujesz , bo ta forma demencji czy też niemiłego charakteru babci jest nie do zaakceptowania - nie wracaj tam w żadnym wypadku. A moze powinnaś zmienić też klimat  ? Alpy czekają ....Namawiam naprawdę - no nie tylko namawiam..... jeśli zechcesz.

Taki mam zamiar. Spróbuję z Alpami i jak tylko wrócę do domu, zacznę starania. Najbardziej rzecz jasna zarobki mnie pociągają, ale też chciałabym poznać Szwajcarię - nigdy tam nie byłam, a jako germanistce to nawet wypada poznać kolejny niemieckojęzyczny kraj. No i te Alpy:) Przy łucie szczęścia gdzieś w pobliżu bym wylądowała:)
07 października 2014 09:15 / 1 osobie podoba się ten post
kasiachodziez

Paskudny dzień u mnie....trzeci dzień z rzędu babcia tak narobiła w pampersa że nie wiedziałam gdzie zacząć.......wczoraj wszystko wyprałam łącznie z kołdrą dzisiaj znowu,łóżko wymyte wydezynfekowane......nie wiem z czego przecież ona nie je więcej niż 300kcal na dzień,od leków nie możliwe normalnie się załamać można

Rozumiem Cię Kasiu doskonale. Miałam taką leżącą pdp , 93 lata , pełna obsługa. Przychodziły panie z Pflegedienst i nie raz 2 osoby miały co robić przez pół godziny. Pani też jak ptaszek jadła i dobrze , ze było wiecej kołder na zapas, bo nie byłoby jej czym przykryć - schnąć nie nadążały . O pościeli nawet nie wspominam .4 lata tam pracowałam.
07 października 2014 09:19 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

Taki mam zamiar. Spróbuję z Alpami i jak tylko wrócę do domu, zacznę starania. Najbardziej rzecz jasna zarobki mnie pociągają, ale też chciałabym poznać Szwajcarię - nigdy tam nie byłam, a jako germanistce to nawet wypada poznać kolejny niemieckojęzyczny kraj. No i te Alpy:) Przy łucie szczęścia gdzieś w pobliżu bym wylądowała:)

Byłoby miło ....żle mówię ! Wierzę , że tak będzie.A kiedy do domu ? Ja do Świąt wg planu zostaję .I chętnie się wszelkimi informacjami podzielę , gdyby Cie cos interesowało .
07 października 2014 09:22 / 4 osobom podoba się ten post
Zaspałam!!!!!!!!!
Otworzyłam leniwie jedno oko i od niechcenia zerknęłam na zegarek, przekonana że z racji ciemności za oknem mam przed sobą jeszcze ze dwie godziny spania. Zapomniałam że idąc spać nie podciągnęłam rolety i ujrzawszy na cyferblacie godzinę 8.10 dostałam takiego szwunga że tylko dym ze wszystkiego szedł!
Dziadek w łóżku, w domu ciemno, śniadanie w lesie a o 9.00 po dziadka przyjeżdża taxi... Jak ktoś chce się pośmiać od samego rana, to niech sobie mnie wyobrazi jak w piżamie i szlafroku (nie do pomyślenia!!!) miotam się pomiedzy sypialnią, kuchnią, łazienką usiłując robić trzy rzeczy naraz: ubrać siebie, ubrać dziadka i zrobić mu śniadanie... Poszedł dziś do TP nieogolony, trudno, na to już czasu zabrakło naprawdę...
Tak to jest jak się w nocy śni o zkakzanych rzeczach i wierci z boku na bok. I po co mi było oglądać wieczorem "Dirty Dancing"??? :)))
07 października 2014 09:25
Wybieram się 28 listopada do domu, a wyjechać chcę później na początku lub w połowie lutego. Mam nadzieję, że ten czas starczy na poszukanie czegoś. Jakbyś mogła napisać do mnie maila, tak tylko żebym miała Twój adres w razie pytań:) Bo nie widzę go w Twoim profilu, w moim jest.
07 października 2014 09:27 / 1 osobie podoba się ten post
Lili

Zaspałam!!!!!!!!!
Otworzyłam leniwie jedno oko i od niechcenia zerknęłam na zegarek, przekonana że z racji ciemności za oknem mam przed sobą jeszcze ze dwie godziny spania. Zapomniałam że idąc spać nie podciągnęłam rolety i ujrzawszy na cyferblacie godzinę 8.10 dostałam takiego szwunga że tylko dym ze wszystkiego szedł!
Dziadek w łóżku, w domu ciemno, śniadanie w lesie a o 9.00 po dziadka przyjeżdża taxi... Jak ktoś chce się pośmiać od samego rana, to niech sobie mnie wyobrazi jak w piżamie i szlafroku (nie do pomyślenia!!!) miotam się pomiedzy sypialnią, kuchnią, łazienką usiłując robić trzy rzeczy naraz: ubrać siebie, ubrać dziadka i zrobić mu śniadanie... Poszedł dziś do TP nieogolony, trudno, na to już czasu zabrakło naprawdę...
Tak to jest jak się w nocy śni o zkakzanych rzeczach i wierci z boku na bok. I po co mi było oglądać wieczorem "Dirty Dancing"??? :)))

Rolety bywają zdradliwe:)
Dlatego ja mam nastawione zawsze 2 alarmy w telefonie, a na dodatek każdy alarm poprzedzany jest tzw. alarmem inteligentnym, czyli 5 minut przed właściwym alarmem zaczyna jakaś relaksująca muzyczka lecieć. Oczywiście jeszcze każdy alarm z funkcją drzemki jest:)
Tylko jakby mi telefon padł, to leżę i kwiczę:)
07 października 2014 09:31 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

Rolety bywają zdradliwe:)
Dlatego ja mam nastawione zawsze 2 alarmy w telefonie, a na dodatek każdy alarm poprzedzany jest tzw. alarmem inteligentnym, czyli 5 minut przed właściwym alarmem zaczyna jakaś relaksująca muzyczka lecieć. Oczywiście jeszcze każdy alarm z funkcją drzemki jest:)
Tylko jakby mi telefon padł, to leżę i kwiczę:)

Też miałam  i w dwóch telefonach :))) Ale kto i kiedy mi je wyłączył - tego nie wiem :))) 
Z całą pewnością musiałam zrobić to sama śpiąc w najlepsze - odruch warunkowy już się we mnie wyrobił ;) ale tu w De niezmiernie rzadko zdarza mi się zaspać - średnio może raz na wyjazd - i każdy taki raz jest dla mnie zdziwieniem totalnym :) 
07 października 2014 09:33 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

Wybieram się 28 listopada do domu, a wyjechać chcę później na początku lub w połowie lutego. Mam nadzieję, że ten czas starczy na poszukanie czegoś. Jakbyś mogła napisać do mnie maila, tak tylko żebym miała Twój adres w razie pytań:) Bo nie widzę go w Twoim profilu, w moim jest.

Jeszcze dzis Ci podam .
07 października 2014 09:37 / 2 osobom podoba się ten post
Lili

Też miałam  i w dwóch telefonach :))) Ale kto i kiedy mi je wyłączył - tego nie wiem :))) 
Z całą pewnością musiałam zrobić to sama śpiąc w najlepsze - odruch warunkowy już się we mnie wyrobił ;) ale tu w De niezmiernie rzadko zdarza mi się zaspać - średnio może raz na wyjazd - i każdy taki raz jest dla mnie zdziwieniem totalnym :) 

W DE zaspać to w sumie jeszcze nie koniec świata - chociaż też mi się na poprzednim miejscu zdarzyło to 3 razy i stres zawsze wtedy jest.
Ale największy stresior to miałam pracując w szkole. Pewnego poranka budzi mnie telefon, odbieram, a tam pani wicedyrektor pyta gdzie ja jestem, bo dzieci pod klasą czekają:) To dopiero był sprint. Wtedy po raz pierwszy mnie w szkole bez makijażu ujrzano i od kilku osób (w tym uczniów) padły pytania, czy czasem chora nie jestem, bo jakoś inaczej wyglądam:)