Trzeba ryzykować i zmieniać ,nie dawać się , nie jesteśmy niewolnicami żeby pracować bez przerw tzn. bez wychodnego a
oni w większości by tak chcieli a dziewczyny takie są że pokazują że tak można .No cóż nic się na to nie poradzi .
Trzeba ryzykować i zmieniać ,nie dawać się , nie jesteśmy niewolnicami żeby pracować bez przerw tzn. bez wychodnego a
oni w większości by tak chcieli a dziewczyny takie są że pokazują że tak można .No cóż nic się na to nie poradzi .
Nie nie - tu już nie ma co myśleć. Za bardzo źle się tutaj czuję, więc nie ma mowy o powrocie. Lubię wprawdzie mieć mało do roboty, ale już naprawdę wolę więcej popracować, a normalnie oddychać i nie bać się, że co zrobię, to się okaże źle, chociaż wcześniej tak samo było dobrze. Ja też przecież z babcią nie walczę. Jedynie jak mnie atakuje, to odpowiadam, ale nie atakiem, tylko tłumaczeniem.
Tak się tylko zastanawiałam, jak to jest, że Ty tak długo walczyłaś o to miejsce, a ja nie mam ochoty już po miesiącu.
Uważam po prostu, że po co mam się męczyć, po co źle czuć i własnego cienia się bać, skoro mogę po prostu pojechać gdzie indziej:) Nie ma wprawdzie gwarancji, że będzie lepiej, ale jest 50% szans na to.
Wichurra - Ty masz potencjalnym pracodawcom bardzo wiele do zaoferowania. I masz prawo tez wiele oczekiwać . A skoro źle się tam czujesz , bo ta forma demencji czy też niemiłego charakteru babci jest nie do zaakceptowania - nie wracaj tam w żadnym wypadku. A moze powinnaś zmienić też klimat ? Alpy czekają ....Namawiam naprawdę - no nie tylko namawiam..... jeśli zechcesz.
Paskudny dzień u mnie....trzeci dzień z rzędu babcia tak narobiła w pampersa że nie wiedziałam gdzie zacząć.......wczoraj wszystko wyprałam łącznie z kołdrą dzisiaj znowu,łóżko wymyte wydezynfekowane......nie wiem z czego przecież ona nie je więcej niż 300kcal na dzień,od leków nie możliwe normalnie się załamać można
Taki mam zamiar. Spróbuję z Alpami i jak tylko wrócę do domu, zacznę starania. Najbardziej rzecz jasna zarobki mnie pociągają, ale też chciałabym poznać Szwajcarię - nigdy tam nie byłam, a jako germanistce to nawet wypada poznać kolejny niemieckojęzyczny kraj. No i te Alpy:) Przy łucie szczęścia gdzieś w pobliżu bym wylądowała:)
Zaspałam!!!!!!!!!
Otworzyłam leniwie jedno oko i od niechcenia zerknęłam na zegarek, przekonana że z racji ciemności za oknem mam przed sobą jeszcze ze dwie godziny spania. Zapomniałam że idąc spać nie podciągnęłam rolety i ujrzawszy na cyferblacie godzinę 8.10 dostałam takiego szwunga że tylko dym ze wszystkiego szedł!
Dziadek w łóżku, w domu ciemno, śniadanie w lesie a o 9.00 po dziadka przyjeżdża taxi... Jak ktoś chce się pośmiać od samego rana, to niech sobie mnie wyobrazi jak w piżamie i szlafroku (nie do pomyślenia!!!) miotam się pomiedzy sypialnią, kuchnią, łazienką usiłując robić trzy rzeczy naraz: ubrać siebie, ubrać dziadka i zrobić mu śniadanie... Poszedł dziś do TP nieogolony, trudno, na to już czasu zabrakło naprawdę...
Tak to jest jak się w nocy śni o zkakzanych rzeczach i wierci z boku na bok. I po co mi było oglądać wieczorem "Dirty Dancing"??? :)))
Rolety bywają zdradliwe:)
Dlatego ja mam nastawione zawsze 2 alarmy w telefonie, a na dodatek każdy alarm poprzedzany jest tzw. alarmem inteligentnym, czyli 5 minut przed właściwym alarmem zaczyna jakaś relaksująca muzyczka lecieć. Oczywiście jeszcze każdy alarm z funkcją drzemki jest:)
Tylko jakby mi telefon padł, to leżę i kwiczę:)
Wybieram się 28 listopada do domu, a wyjechać chcę później na początku lub w połowie lutego. Mam nadzieję, że ten czas starczy na poszukanie czegoś. Jakbyś mogła napisać do mnie maila, tak tylko żebym miała Twój adres w razie pytań:) Bo nie widzę go w Twoim profilu, w moim jest.
Też miałam i w dwóch telefonach :))) Ale kto i kiedy mi je wyłączył - tego nie wiem :)))
Z całą pewnością musiałam zrobić to sama śpiąc w najlepsze - odruch warunkowy już się we mnie wyrobił ;) ale tu w De niezmiernie rzadko zdarza mi się zaspać - średnio może raz na wyjazd - i każdy taki raz jest dla mnie zdziwieniem totalnym :)