He,he jeszcze tylko fryzjer tym frendzlom by się przydał,bo niektóre są tak wytarte,że prawie ich nie ma,no ale czesane musą być.
He,he jeszcze tylko fryzjer tym frendzlom by się przydał,bo niektóre są tak wytarte,że prawie ich nie ma,no ale czesane musą być.
He,he jeszcze tylko fryzjer tym frendzlom by się przydał,bo niektóre są tak wytarte,że prawie ich nie ma,no ale czesane musą być.
Już się przestraszyłam , że do Limburga trafiłaś !.... Te wyliniałe frędzlowane dywaniki , gotowanie z mrożonek i porównanie do babci " Berlinki " , tylko , że fit !!!!....Będzie dobrze , masz praktykę jesli chodzi o olewator !!! .... -:))))))))))))
Nio jakoś przeżyje może na tych mrożonkach,mam jeszcze parę kilo do zrzucenia więc jest duża szansa hi,hi.
Najgorzej ,że muszę jakoś ten imbir gotować,a babcia wszystko sprawdza i kontroluje,wczoraj się krzywiła jak sobie gotowałam,ale powiedziałam jej ,że to moje lakarstwo i ona też powinna pić hihi.
Obejrzałam okolicę,zajelo mi to raptem 40 minut,no cóż przynajmniej Ludwisburg jest rzut beretem,będę tam chyba rowerkiem jeżdzić.
No więc trafiłam na dom bogaczy,mam sypialnię w cukierkowych kolorach,wielkie łoze,własną garderobę i nareszcie łazienkę.Ogród na szczęście jest mikroskopijny i zajmuje się nim ogrodnik.
Wszytko jest tu "pod linijkę" tzn.pościel babci trzeba składać w określony sposób,codziennie trzeba czesac frendzle w dywanach,obiady tylko z mrożonek ,o których decyduje babcia,sama tez często gotuje.Zakupy wyłącznie z babcią no i tu zobaczymy jak będzie,bo zamierzam dla siebie do jedzenia tez coś kupić. Jest tu pełno dziwnych przyzwyczajeń,z którymi nie zamierzam dyskutować,ale nie ukrywam że jest nieco dziwnie.
Dziękuję Wam kochane za ciepłe przywitanie,chyba będę potrzebować Waszego wsparcia.:)