20 listopada 2014 08:00 / 8 osobom podoba się ten post
EvvexSiedzę sobie już drugi dzień tutaj i patrzę na moją Zysiulkę i taka jest wycofana.Bardzo schudła ,ma maleńką odleżynę,nie reaguje jak wcześniej ,wiem że to kolejny etap choroby jednak szkoda że tak szybko.Rozmawiałam ze zmienniczką i powiedziała że od miesiąca prawie nie je,mnie wczoraj też wybrzydzała. Dzisiaj w nocy krzyczała ,pytałam co się stało ,nie wyrażnie ,ale powiedziała że już ma dość i chce do Alberta(zmarły mąż)Już wczoraj zauważyłam że patrzy gdzie indziej,że jest zupełnie nieobecna. Teraz się doprosić nie mogłam żeby wstała i znów siedzi ''w kokonie'' bez reakcji. Jest mi smutno, bo mam wrażenie że zupełnie się poddała.
Smutne to jest Ewuś , bo przypomniało mi się jak poprzednia moja Babciunia kiedyś błagalnym głosem powiedziała : " ja chcę juz umrzeć , chcę do Gerharda " byłam poddenerwowana , bo w nocy mi " Theater machen " i jej odpowiedziałam : te prośby to nie do mnie , do Boga kieruj ! ja ci pomóc nie mogę i nie chcę ! .....a ona : " wiem , szkoda , że mi niemożesz pomóc " ...... rozryczałam się wtedy jak bóbr .....dla mnie najgorsze były te jej chwilowe przebłyski świadomości , wolałam jednak jak gadała głupoty , jak była zamknięta jak to nazwałaś w tym swoim " kokonie " niż myśląca była !.... To był taki człowiek , że nie szło jej nie kochać ....a może za " miętkie " serce mam ?... chyba tak , bo Pusię , mimo , że dała mi czasem popalić - też uwielbiam ,przy pożegnaniu przed podróżą , jak mnie pytała , czy aby napewno wrócę , te łzy z niewidzących oczu .......kończę , bo się rozryczę a na urlopie jestem i mam się cieszyć a nie smutać ............co najwyżej wk....denerwować się troszeczkę mogę - urlop jest urlop i basta ! -:))))))))))