Na wyjeździe #17

28 listopada 2014 17:04 / 1 osobie podoba się ten post
agamalaga

A bo jade pierwszy raz temu :-) do tego ogranicza mnie czas. Temu troche panikuje :-)

Na miejscu wszystko okaże sie mniej skomplikowane
Teraz za bardzo ci wyobraznia pracuje 
Widzisz siebie biegajaca po peronach ktorych są setki 
28 listopada 2014 17:14
Dokładnie. Dojechac wiem jak cale szczescie.Dzieki za rady. Kazda ma wirtualne piwko ode mnie ;-) dam znac jutro jak dojedziemy
28 listopada 2014 17:16
Do chlopaka na skrzydlach cie bedzie niosło,a i jego tez,wiec odnajdziecie sie tam szybciej niz ci sie zdaje
28 listopada 2014 17:25
Tzn tam sie znajdziemy. Mowilam o powrocie. Ale macie racje,tak zle nie moze byc. Ale to szybko minelo.
28 listopada 2014 17:30 / 6 osobom podoba się ten post
Ja już ochłonęłam troszeczkę po dzisiejszym dniu. Najpierw z Dziadkiem paznokietki u stópek robić u Fusspflege. Babcia kazała nam jeszcze do centrum jechać po wino, ale Dziadek był tak padnięty, że wróciliśmy na pół godziny do domku i dopiero później pojechaliśmy do centrum. Najpierw kupiliśmy UHU , a później pojechaliśmy do rynku. Nie było gdzie zaparkować. W końcu znalazłam jakiś skrawek wolnego, ale wystarczyło miejsca, aby zaparkować pionowo do drogi. Nawet silnika nie gasiłam, Dziadek poszedł kupić wino dla doktora, a ja rozglądałam się, czy policja nie nadchodzi i układałam sobie już przemowę, że jestem opiekunką biednego, chorego człowieka ...itd. Skończyło się bez policji. Wróciliśmy szczęśliwi do domku.... a tu Babcia na nas z krzykiem, ze wino kupiliśmy dobre, ale gdzie naklejka z pieczątką sklepu? Przecież lekarz może sobie pomyśleć, ze my to wino kupiliśmy w REWE, a nie w takim drogim sklepie. Niewiele myśląc chwyciła kurtkę, zarzuciła na piżamę (była godz. 15) i dawaj do auta, a my za Nią. Pojechaliśmy znów do centrum i znów nie było gdzie zaparkować.... Zwolniłam przed przejściem, bo przepuszczałam dziecko, a Babcia mi z auta uciekła. No myślałam, ze mnie na miejscu coś trafi. Zaparkowałam na zakazie 30 metrów dalej, powiedziałam Dziadkowi, że jak Ją złapię to uduszę i dawaj za Babcią. Dopadłam Ją już w sklepie. Normalny aniołek i jaka szczęśliwa, bo ekspedientka nakleiła Jej na winie naklejkę z logo sklepu.... Ręce mi opadły....
Dziadek czekał przed samochodem, powiedział, że nie wiedział, czy ma już świece dla Babci kupować, no ale żyje.... .
Teraz Babcia nadal udaje aniołka, pewnie za godzinę Jej przejdzie....
28 listopada 2014 18:01 / 1 osobie podoba się ten post
Annika,ty to masz szkołe przetrwania tam .Jak ty sobie poradzisz w domu bez tej adrenaliny,bo to podobno uzależnia
28 listopada 2014 18:03 / 1 osobie podoba się ten post
reanata

Orim trudno wykonywalam nieswiadomie ta czynnosc,gdzie moge znalezc jakies przepisy dotyczace ze to zakazane-jesli masz jakis taki wykaz to prosze podaj;-;-;-;-;-;-;-;-

Orim dziekuje,przeczytalam,nie jestem do konca przekonana czy popelnilam blad,ale dobrze jest wiedziec o takich sprawach;,aby czasem nie popas w konflikt z prawem.-;-;-;-
28 listopada 2014 18:05 / 1 osobie podoba się ten post
tyciek

Orim, na tej stronce którą podałeś zadałam pytanie o ten worek , czekajmy na odp. . Wg mnie jest to czynność pielęgnacyjna a nie pielęgniarska . No ale może w DE jest zupełnie inaczej . W PL np sonda do karmienia jest zakazana opiekunkom bez przeszkolenia , a na tej stronce napisane że w De opiekunka może karmić przez sondę . 

Tyciek jak tylko otrzymasz odpowiedz wrzuc nam ja skarbie-wszystkim nam przyda sie ta wiedza;-;-;-;-
28 listopada 2014 18:07 / 1 osobie podoba się ten post
ORIM

http://www.arbeitlandia.eu/praca-w-opiece/41,opiekunka-w-niemczech-co-wolno-a-czego-nie-wolno-wykonywac-w-opiece.html   Jest tu wyraznie napisane ze opiekunka nie moze wykonywac czynnosci lekarza lub pielegniarki.Poza tym jesli ma wykonywac jakies czynnosci pielegniarskie powinna zostac przeszkolona przez lekarza domowego i otrzymac instrukcje postepowania na pismie.W innym przypadku wykonywanie takich czynnosci jest KARALNE
 
http://www.arbeitlandia.eu/praca-w-opiece/27,co-wolno-a-czego-nie-wolno-opiekunkom/?site=1

Orim dziekuje,przeczytalam,nie jestem do konca przekonana czy popelnilam blad,ale dobrze jest wiedziec o takich sprawach;,aby czasem nie popas w konflikt z prawem.-;-;-;-
28 listopada 2014 18:23 / 1 osobie podoba się ten post
Renatko tak teraz zerknelam w twoj profil i z podobnych stron jestesmy:)Nawet myslalam nad przeprowadzka do Starachowic.
28 listopada 2014 18:28 / 4 osobom podoba się ten post
reanata

Orim dziekuje,przeczytalam,nie jestem do konca przekonana czy popelnilam blad,ale dobrze jest wiedziec o takich sprawach;,aby czasem nie popas w konflikt z prawem.-;-;-;-

Renata cały czas pracujemy w warunkach zagrożenia i tylko ktoś kto nie jest świadom mysli sobie, a co tam dotrwam i do domu pojade.Jakie mogą byc konsekwencja upadku pdp,zachłysniecia sie,zlekceważenia temperatury,cisnienia i wiele innych spraw.A pozostawnie demencyjej osoby bez opieki,co moze przynieść? to jest bardzo odpowiedzialna praca,strasujaca.Trzeba zdawac sobie z tego sprawę.Myślę,że forum jest takim zaworem bezpieczeństwa, na ktorym mozna się wyzalić, posprzeczać,obrazić (się) i pracowac dalej.Bo wiaddomo co w naszej pracy  liczy sie najbardziej i dlaczego jedziemy.
28 listopada 2014 18:29
agrafka

Renatko tak teraz zerknelam w twoj profil i z podobnych stron jestesmy:)Nawet myslalam nad przeprowadzka do Starachowic.

super a skad jestes?;-;-;-;-
28 listopada 2014 18:55 / 1 osobie podoba się ten post
wisienka

Zgodnie z obietnicą piszę co u mnie.
Jestem od połowy pażdziernika pod holenderską granicą. Do opieki pan trochę młodszy ode mnie. sparaliżowany od urodzenia. Czucie ma, ale poruszać może tylko prawą dłonia. Dom przystosowany do jego potrzeb. Wszelkie udogodnienia, wózek elektryczny. 2 x dziennie jest Caritas , myje, ubiera, sadza na wóżek, wieczorem na odwrót. Ja im przy tym musze trochę pomóc. Ja jemu musze praktycznie we wszystkim pomagac, a włąsciwie moje ręce zastępują jego.
Do tego w domu mieszka jego matka. Też jeżdzi na wózku, bo się strasznie roztyłą i nogi już jej nie noszą. Jej do pomocy przychodzi inna kobieta. Ja jej tylko ok 22 pomagam połozyc się do łóżka.
Wstaję o 5.45, szybki prysznic itp. ok 6.15 ide do kuchni , robię kawę dla wszystkich, jem sama sniadanie,dalej wszystko szczegółowo wg harmonogramu z zegarkiem w ręku. Po zjedzeniu obiadu (pdp karmie) i posprzątaniu po obiedzie mam równe 2 godziny przerwy. Potem troszkę swobodniej, ale za duzo czasu na siedzenie bezczynnie raczej nie mam. I tak do ok. 20.30, jak z pomocą Caritasu PDP jest połozony do łóżka. Wtedy ide do swojego pokoju. Ok. 22 mamusia dzoni po mnie, zeby pomóc jej położyć się. Wtedy jeszcze krotko do PDP, zobaczyć w czym pomóc. Wtedy wreszcie mogę isc spać. I faktycznie czym prędzej ląduję w łóżku, bo ok.godz. 3. dzwonek, PDP potrzebuje mojej pomocy.po ok. 20 minutach jestem z powrotem w łóżku.
Tak wygląda mniej więcej mój dzień.
Brakuje mi trochę snu.
Ale najgorsze jest to , ze mamuśka sie do wszystkiego czepia.
Ale na dzis wystarczy.
Miłego dnia

Jak dla mnie zdecydowanie za mało snu. Lubię sobie pospać i jak jestem niewyspana to lepiej do mnie nie podchodzić bo gryzę...wrrr. Na pewno bym tam nie wróciła.
28 listopada 2014 18:57 / 2 osobom podoba się ten post
reanata

Tyciek jak tylko otrzymasz odpowiedz wrzuc nam ja skarbie-wszystkim nam przyda sie ta wiedza;-;-;-;-

jasne że wrzucę, ale na razie olali moje pytanie .... :( na wszelki wypadek poszukam w necie na innych stronach , a jak nic nie znajdę, to w poniedziałek mam niezobowiązujące spotkanie z przedstawicielką firmy P.......a24 . Podpytam ją.....
28 listopada 2014 19:00 / 1 osobie podoba się ten post
Alina

Jak dla mnie zdecydowanie za mało snu. Lubię sobie pospać i jak jestem niewyspana to lepiej do mnie nie podchodzić bo gryzę...wrrr. Na pewno bym tam nie wróciła.

Nooo, dla mnie też.
Nie mialam jeszcze szteli, gdzie musiałabym wstawać o 5.45.
A ja narzekam  bo muszę teraz wstawać już o 7.00......
Wspólczuję.