A ja miałam. Wstawałam przed 6.00 bo już mnie kobita wołała. Do tego ze 3 razy w nocy po to, żebym jej poprawiła poduszeczki (spała na 2 dużych i 4 małych) albo wołała w środku nocy, żeby spytać która jest godzina (zegarek na ręku, budzik z wielgachnym cyferblatem na szafce nocnej a wzrok miała sokoli). Powiedziałam jej, któregoś wieczoru, że zabiorę zegarki to przestała wołać o godzinę wymyślała coś innego. O rany, byłam bliska obłędu ... No cóż babyfon miał wyłacznik, baterie wysiadały często ....
