08 grudnia 2014 16:03 / 7 osobom podoba się ten post
Dawno mnie tu nie było... Zaległości nie czytam bo zwyczajnie nie mam na to czasu, wskakuję więc w to miejsce i stąd zaczynam swój ciąg dalszy życia na wyjeździe z forum :)
Od 1.12 jestem na krótkim wyjeździe w Mönchengladbach. Mojej (ups! naszej!) koordynatorce udało się znaleźć dla mnie to co chciałam, czyli taki trzytygodniowy przerywnik w urlopie. Wbrew pozorom przed świętami wcale nie jest łatwo o taki krótki wypad.
Jestem tu pierwszą op. na prośbę rodziny która chciała właśnie na krótko wypróbować "instytucję opiekunki" - czy się to dla nich sprawdzi czy nie. Mam pod opieką panią z Parkinsonem. Kropka. Pani nie ma - poza słabszym wzrokiem - żadnych dodatkowych schorzeń ani problemów, jest umysłowo fit i bardzo samodzielna. Niestety łatwo traci równowagę i w ostatnim czasie zaczęła się bardzo często przewracać co poskutkowało koszmarnymi siniakami, obiciami, otarciami i co by kto jeszcze chciał. Jest jej z tym źle, co widać, ale z pokorą znosi chorobę. Nie ma jeszcze etapu bardzo trzęsących się dłoni (zdarza jej się raz na jakiś czas lekkie i krótkotrwałe drżenie), ale mówi dość niewyraźnie. Ta mowa jest powodem mojego wiecznego bólu głowy, bo nie jestem w stanie jej nieraz zrozumieć i dziękuję Bogu że mam tu tłumacza w osobie jej zdrowego męża.
Roboty jakiejś nadzwyczajnej nie mam, ot - przygotować posiłki, ogarnąć mieszkanie. Pilnuję pani przy wstawaniu, siadaniu, przebieraniu i pomagam w dłuższym chodzeniu - jako asekuracja. Nie mogę stwierdzić żebym się bardzo przemęczała. Warunki dobre - na piętrze dwa pokoje, aneks kuchenny, toaleta, tv, internet stałe łącze, wychodne 3 godz. dziennie i wczesny koniec dnia - o 20.30 idę do siebie. Pobudka ok. 7.30 - 8.00, a bywało już że do 9.30 siedziałam na dole z lapkiem przy zastawionym stole i czekałam aż moi państwo się obudzą i wstaną :))) Na zakupy wozi mnie pan, diet ani specyficznych smaków nie mają - stella do ogarnięcia. Państwo są bardzo życzliwie nastawieni, syn też. Na moją prośbę przemeblowali mi drugiego dnia pokoje, bo tam gdzie spałam było trochę za zimno... Pełny zwrot za drogę dostałam od razu po przyjeździe, a i stawka bardzo dobra. Nie mam powodu do szukania dziury w całym.
Będę tu do 22 grudnia, w świątecznym okresie panią zajmie się - jak dotychczas - mąż no i dzieci. Jeśli stwierdzą że opiekunka jest im potrzebna (a podejrzewam że tak będzie) to od stycznia stella będzie do wzięcia. Ja nie wrócę z wiadomych względów; wracam do Bielefeld.
Tyle na chwilę obecną. Z drobiazgów codziennych - zawsze jest coś, wiadomo że nawet na najlepszej stelli coś się dzieje. Ale to już w innych tematach, jeśli będą warte opisywania :)))