08 grudnia 2014 20:00 / 10 osobom podoba się ten post
No,pierwszy dzień za mną-niby roboty niewiele a nie miałam czasu na kompa wskoczyć....
Już widzę ,że problem z babcią bedzie-ona niby chodzaca jest i chodzi,z pomocą,ale przyzwyczajona do silnego wielkiego zmiennika teraz sie boi i sztywnieje cała juz przy wstawaniu-podaję jej obie rece i ona pomału wstaje,2 kroczki zrobi i stop:(Więc przechodze do tyłu ,pod pachy i pcham babcie do przodu ijakos idzie.Nosi majtki pampersowe w dzien a po południu i na noc pieluche ,która jej na stojaka zakąłdam -trzyma sie umywalki albo stołu ,gibie na wszystkie strony-masakra.Musze inna opcje przeforsowac,majtasy i wkładki .Dziadek lata sam,tylko przy wstawaniu trzeba mu ręke podać,czuje sie pewniejszy,pieluch nie ma ,sam chodzi do klo na "posiedzenie" i sam sie tam obsługuje.I na okragło śpi.Zmiennik dojechał ledwo żywy,z agencji dzwonili .Rower już do jazdy gotowy,dzisiejsze zakupy z tygodniowki 50euro ,zostało 27,he he.Kupiłam jednak troche chemii,zapachy do wc ,płyn dezynfekcyjny do wanny/wspólna/,płyn do płukania,żeby te ciuchy dziadków trochę czymś pachniały ,moje też zresztą:)Trochę do lodówki,było tam co nieco ,ale dokupiłam po swojemu:)Na bank te 5 dych na tydzien mi nie starczy.He he.
Nie ma tu taniej linii wiec używam narazie swoja Lycę i znów trafilam na miejsce gdzie znaleźć zasięg to sztuka...buuuu
.
Pogoda do bani,zimno i pada:)Niewyspana jestem bo "odprawiałam" zmiennika i mało spałam:(Jak sie porządnie wyśpię dojdę do formy:)