Tak podloncze sie do tych zwierzat-nie mam szczescia i ja-nigdy nie trafilam na zadnego kotka,pieska,nawet ptaszka w klatce,w domu pdp,.a to faktycznie milej by bylo-kocham zwierzeta:):):)
Tak podloncze sie do tych zwierzat-nie mam szczescia i ja-nigdy nie trafilam na zadnego kotka,pieska,nawet ptaszka w klatce,w domu pdp,.a to faktycznie milej by bylo-kocham zwierzeta:):):)
Kasiu,jak ona ma Krankenbett, to przy łózku niech pdp stojąc po prostu oprze się niech tułowiem o krótszy bok łóżka, a ręce niech zwiesi z drugiej strony.Nie będzie się bujać na boki,a Ty w razie czego zaasekurujesz ją kolanem,albo dłonią przytrzymasz.Może przy stole tak da radę zrobić.Ja tak wysadzałam chorą osobę na SLA,całkowicie sparalizowaną,która nie chciała w łóżku leżeć,tylko siedziała na Rolstullu.
W moim poprzednim miejscu w sąsiednim domu był kocur Ole. Piękny.
"Nasz" dom traktował jako swój drugi. Tu na tarasie miał miseczki.
Zawsze o 19.30 była toaleta Omy. W lozku,w pokoju z widokiem na ogród.
Z wnuczka PDP zaczynalysmy myć babcię,wtedy zjawiał się Ole. Siadał na wprost tego okna,zagladal w nie i czekał.
Jak wychodziłam ze śmieciami na dwór wsypywalam mu jedzenie.
Nawet,jak Oma odeszła, Ole codziennie się meldował.
Jak wyjechalam do domu,nie było go przez kilka dni. Zartowali tam,ze pewnie go zwinelam do Polski.
Az sie boje pisać,co Ty z tymi awatarami jak w Luwrze.
Stawiam pdp w takiej odleglosci od umywalki zeby była pochylona nad nia, musze miec obie rece wolne, zeby złapac windeln i umocować, bo jak na zlosc przylepiec zalapie sie nie w tym miejscu gdzie trzeba.Kolanem przytrzymuje windeln i pdp jestem bardzo blisko niej.Łapie te boczne skrzydełka przy pampersie bo mam dłonie wolne i zaklejam. Jednoczesnie asekuruje ja z obu stron.Idzie mi sprawnie, jakos zawsze daje radę.
Ja tez robiłam tak jak Kasia przy umywalce, ale mam taki wypracowany sposob uzywam kolana i idzie jak z płatka.A tez mialam taka chwiejąca się,że strach sie bać.
Klo jest waziutenieczkie:(Kibelek na końcu,przed nim mała umywaleczka-dopchac babcie mniejszy kłopot jak potem pomóc wstac ,obrócic bokiem do umywalki i musze własnie za nia stanąć i trzymać kolanem i reką a druga zakładac pieluchę-jak za nia stoję, to za mna już tylko sciana-ledwo się mieścimy-pampersowa ekwilibrystyka:)No i to te klejone pamp.-jedna reka ciężko zapiąc i podciągnąć,jak puszczam babcie to ona natychmiast zaczyna ze strachu sie kiwać,dlatego już ja pieszczotliwie ochrzciłam"Kiwaczkiem":):):)Dziadek to "Śpioszek":):):)
Małgosiu kochana, kostiumu nie mam, a czas to pewnie tylko w świeta by się zdał, inaczej chyba nie da rady, z babką nie ma kto zostać, tu jest ustawowo 3h i koniec, nawet jak bierze ja któraś z córek, mogę jedynie jak będę zjeżdżać, ale to w lutym i pewnie gdzieś musiałabym przenocować, bo wtedy bym o jeden dzień dłużej została, ale zobaczymy, a Ty kiedy wracasz?
Mam już kupiony bilet na 11 stycznia.Trochę krótko będę w domu, ale dopasowałam się, a w sumie i tak nie mam jakichś konkretnych planów. Mam nadzieję, że się spotkamy, chociaż na jakiejś małej czarnej.
Tak podloncze sie do tych zwierzat-nie mam szczescia i ja-nigdy nie trafilam na zadnego kotka,pieska,nawet ptaszka w klatce,w domu pdp,.a to faktycznie milej by bylo-kocham zwierzeta:):):)
hej Małgosia, pewnie tak, na małej czarnej albo białej :)
No właśnie babcia nie ma...Dziadek tak,bo się wierci jak śpi i go zamykac trzeba a babcia na baczność leży.Ale pogadam z córką.Nawet w łóżku przebieranie byłoby lepsze niz na stojaka przy takim "kiwaczku":):):)Mysle też ,ze jak sie babcia ze mna oswoi to będzie lepiej ,z pigułami zasuwa jak samochodzik a tak samo jak ja ja trzymaja -nie boi sie bo je zna.
Poznałam osobiście naszą forumową Annikę:) urocza kobitka i od razu mnie ropoznała:p