09 grudnia 2014 15:48 / 6 osobom podoba się ten post
W swojej karierze opiekunki, byłam na dwóch pogrzebach w Niemczech , przy czym pierwszy, to był pogrzeb mojego podopiecznego. Nie życzył sobie ani księdza, ani ceremonii, ani normalnego grobu. To się i nich nazywa Gruene Wiese, w sensie, że pochówek na łące (cmentarnej) . Najpierw pożegnaliśmy go w krematorium, czyli ja i najbliższa rodzina, a wyglądało to tak, że trumna do pieca wjeżdzała przy ulubionej muzyce zmarłego, a my w drugim pomieszczeniu za szklaną scianą odprowadzaliśmy ją spojrzeniami.Następnie rozeszliśmy się do domów, aby po 6 godzinach znów przybyc na cmentarz . Urna stałą juz w domu pogrzebowym, czy tez kosciółku jak kto woli, prcownik koscioła przypominający strojem kominiarza powiozł szczątki takim małym wózeczkiem na kawałek trawki i tam urna pozostała( pewnie pózniej ją zasypał) Zdziwienie moje było ogromne, bo pierwszy raz coś takiego widziałam, ani tabliczki, ani tak zwanego pokropku, prawnuki pomachały do nieba rączkami z okrzykiem pa pa Opa i to wszystko. Wieczorem odbyła się konsolacja, gdzie zaproszeni byli przyjaciele i rodzina podopiecznego. A w miedzy czasie, juz po odprowadzeniu urny na te łączkę, udalismy się na Flohmarkt. Jesli chodzi o kwiaty, to każdy z uczestników ( 9 osób plus małe dzieci) pogrzebu miał jedną rózyczkę.
Nastepny taki pogrzeb miałam juz tutaj, zmarł przyjaciel domu i rodziny. Była uroczystość w domu pogrzebowym, mistrz ceremoni czytał okolicznosciowe wiersze. Wspomnienia o zmarłym wygłosiła córka. Ludzi było bardzo dużo bo to znana postac była w naszym miasteczku, kwiatów mało , nawet bardzo mało. Wieńca nie stwierdziłam. Urna również została pogrzebana w części cmentarza na zielonej łączce.
Tak sobie myslę, że w dzisiejszych czasach to wcale nie jest zły pomysł. Rodziny sa zazwyczaj rozjechane po świecie, dzieci mieszkają zagranicą, kto się ma grobami opiekować? I jeszcze jedno, pewnie się to nie spodoba niektórym, ale ja uwazam, że mistrz ceremonii wypada duzo lepiej na pogrzebach niż ksiądz, no i kosztuje mniej. Ja w Boga wierze, ale w księdza nie i jak pomyślę z jaką łąską odprawia pogrzeby i za jak dużą ,,cołaska,,wybierając przy tym tych bardziej godnych, bo niegodnych pochowac nie chce, to ja wolę spocząć na zielonej łące, bez towarzystwa księdza.
Zresztą będzie mi juz wtedy, zasadniczo wszystko jedno.