Tak sobie weszłam w ten watek, bo nie wiem gdzie mam to opisac, a wzięło mnie znów na wywody. Tak sobie myślę że ja tutaj strasznie wam narzekam... bo cholerę tęsknię i to straszliwie. Ale nic na to nie poradzę taki mam charakter. I myślcie sobie co chcecie ja jestem bardzo z siebie dumna ze juz wytrzymałam te 5 tyg, jak wytrzymam jeszcze 5 to już całkiem szał :) no cóż taka jestem.... napalam się szybko na coś a później rezygnuje albo kombinuje. Ale teraz wiem ze to co tutaj robie nie robi tylko dla siebie, najważniejsze dla dziecka później mąż żeby był ze mnie dumny!!!! Aja? A ja się w tym wszystkim nie licze. Wiem tylko ze musze dać rade, i dam choćby nie wiem co!!!! Choćby mieli mnie z ta w kaftanie wywiezc... znowu mnie z rana dopada depesze ale wiem ze dam rade...dla nich. Dni lecą mi szybko naprawdę na to nie narzekam oby tylko juz minęły te święta a później już luzik. O i znowu marudze... sorki za te moje wywody i trudny podkreślam trudno charakter. Pozdrowionka z rana...
