sloneczniePdp powiedziała agencji, że:
Bo pdp nie rozumie jak mówię- WSZYSCY do tej pory mnie rozumieli, łącznie z tutejszym koordynatorem.
Bo nie chcę jej gotować tego co ona chce- pdp zawsze je to, na co ma ochotę, to ja 3/4 krotnie zrobiłam sobie coś innego do jedzenia niż ona,
co ją oburzało, bo mi wypominała. po kilka razy dziennie
Bo wołam na nią kasy na swoje zachiewajki-kupiła szynki, których zabroniła mi jeść, więc z piniędzy, które wyprosiłam ( 40 euro na 13 dni) kupiłam sobie 2 szynki- co dzień mi wypominała i dzwoniła do rodziny opowiadając, że jem takie ataki szynki, a jej nie chcę (chciałam, ale mi zabroniła- wyciągnęła z paczki własnymi rękoma 1 plasterek i położyła mi na talerzu-powiedziała, że 1 plasterkiem może mnie poczęstować).
Słoneczko, nie komentuję tego zajścia.. ale uważam, że dobrze się stało, że zjeżdżasz. Dobrze dla Ciebie. Z tego co pisałaś, Babcia nie ma łatwego charakterku, a Ty nie masz jeszcze na tyle doświadczenia, aby sobie z tym radzić (zresztą ja też tego doświadczenia nie mam dużo, a że nalezę do osób, które się przejmują i biorą dużo rzeczy do siebie, to też nie zawsze jest mi łatwo). Wspominałaś o poprzedniej opiekunce, ona też wiedziała co się tam wyprawia. Ja mam zasadę, że bardziej wierzę zmienniczce, niż firmie.
Nie chcesz rezygnowac z opieki, to nie rezygnuj, każdy wyjazd to nowe doświadczenie i coś z niego wyniesiesz. Trafisz na miejsce, w którym będziesz się dobrze czuła. Masz dobry angielski, nie myślałaś, aby spróbować opieki np w Anglii? Z tego co wiem, to jedna z największych firm opiekuńczych organizuje też takie wyjazdy. Z lepszym językiem byłoby Ci łatwiej. Myślałaś może też nad opieką nad osobą leżącą? Nie wiem jak u Ciebie z doświadczeniem w takich sprawach. Osoba leżąca nie będzie Ci zagladała do garnków i nie będzie liczyła Ci plasterków szynki. To takie praktyczne porady

. Ty sama podejmujesz decyzje

. Trzymaj się i nie żałuj, że wyjeżdżasz.....