Na wyjeździe #19

11 stycznia 2015 23:38
Ty jesteś niemożliwa!!!!!DDDDDDDDDDDD
11 stycznia 2015 23:41 / 4 osobom podoba się ten post
doda1961

Basiu, nie mozna pomóc takiej osobie. Nie da sie, a dodatkowo jest sie obciazonym jej problemami. Ona nie szuka pomocy, tylko osoby, zeby pozbyc sie stresu czyims kosztem. Są na swiecie osoby urodzone na ofiarę i ona taka osobą jest. Potrzeba tragedii, zeby zaczeła myslec i postepowac inaczej.

Nie znając osoby , piszę chaotycznie , nerwowo , ale .... jestes świetnym psychologiem ! .... Doda , masz święta rację - to jest osoba z syndromem ofiary !  Ja ją mogę wspierać słowem , ale jeśli jutro mi powie , że jednak zostaje ?  będę ją namawiała na terapię u psychologa ! Nie bedę pisała szczegółów , ale nie żyjącą już ok. 38 lat mamę , na oczach dwóch małych dzieci ojciec lał ! .... Po latach ona sama z dwójką małych dzieci często ucieka przed pięściami pijanego męża ...... Potem układa sobie życie w luksusach pod skrzydłami przyjaciela  , po ośmiu latach miłość mija ......musi pracować , przyzwyczajona do wszystkiego co drogie , wyjeżdża do pracy do D. jezyk kaleczy , ale jakoś daje radę , kłopoty finansowe się kończą , ale syndrom ofiary pozostaje , jak widać ciężko sie jej go pozbyć - jest chyba z nim bardziej związana niż się może wydawać ...... może to ją trochę usprawiedliwia ...-:(
11 stycznia 2015 23:51
tylko najgorsze jest w tym to że możesz, chcesz pomóc, masz możliwość, jest sposób, atu nic.......
12 stycznia 2015 00:45 / 3 osobom podoba się ten post
Wiecie co ? ja też jestem prawie tak jak Ywon, choć całkiem inaczej. Nie jestem "Wasz" a tak bardzo wiele życzliwości mnie tu spotkało. Tyle miłych gestów i tyle wspaniałych (wirtualnych) przyjaźni.
12 stycznia 2015 05:41 / 6 osobom podoba się ten post
robert72

Pamiętamy przypadek ze złamana ręką...Spotkałem panią opiekunkę w Szwajcarii,w Baden,nic na ten temat nie wspominała. Pozdrawiam pani Aniu:) . W całej tej dzisiejszej historii czekam na wiadomość - Co zrobił niemiecki koordynator!!! Czy grzeje du...e w domu czy raczył tę du...e ruszyć i pojechać na miejsce.

Czytając tego posta mam wrażenie, że nie zwykłe współczucie przez Ciebie przemawia ale raczej pobudki z "niższej półki uczuciowej". Ale to tylko moje osobiste spostrzeżenie. 
Zacytowałam Twojego posta, ponieważ bardzo wkurza mnie takie "babranie się" w przeszłości. Nie rozumiem po co sprawa Ani wraca jak bumerang. Jej tutaj nie ma, a temat ręki już dawno został zamknięty, a Ona nie ma obowiązku opowiadać o tym każdemu napotkanemu w swoim życiu opiekunowi.
Czy Ty Robert zawsze o wszystkim i każdemu opowiadasz o sobie szczerze??? To było pytanie retoryczne i nie oczekuję odpowiedzi.
12 stycznia 2015 06:54 / 1 osobie podoba się ten post
Jolek

Ja nie wiem o bym zrobikla, bo nie mam takiej sytuaji, ale nie wiem cy bym oddala, wtedy moglo by sie to przeciw mnie obroic...

Pewnie tez bym nie oddala, ale na pewno nie zostawilabym tego. Bylabybpolicja tak szybko zanim mialabym slad po uderzeniu I karetka, bo pewnie ,, bardzo zle bym sie czula''. Nienwidze agresji I kazdy powinien poiesc jej konsekwencje
12 stycznia 2015 06:57 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Nie znając osoby , piszę chaotycznie , nerwowo , ale .... jestes świetnym psychologiem ! .... Doda , masz święta rację - to jest osoba z syndromem ofiary !  Ja ją mogę wspierać słowem , ale jeśli jutro mi powie , że jednak zostaje ?  będę ją namawiała na terapię u psychologa ! Nie bedę pisała szczegółów , ale nie żyjącą już ok. 38 lat mamę , na oczach dwóch małych dzieci ojciec lał ! .... Po latach ona sama z dwójką małych dzieci często ucieka przed pięściami pijanego męża ...... Potem układa sobie życie w luksusach pod skrzydłami przyjaciela  , po ośmiu latach miłość mija ......musi pracować , przyzwyczajona do wszystkiego co drogie , wyjeżdża do pracy do D. jezyk kaleczy , ale jakoś daje radę , kłopoty finansowe się kończą , ale syndrom ofiary pozostaje , jak widać ciężko sie jej go pozbyć - jest chyba z nim bardziej związana niż się może wydawać ...... może to ją trochę usprawiedliwia ...-:(

pnewno mz syndrom stresu pourazowego...kto nie byl ofiara przemocy ten NIGDY nie zrozumie postepowania ofiary....nikt nie lubi byc bity,ponizany...i trwanie w takich sytuacjach czy przyzwalanie na przemoc wobec siebie spowodowane jest zmianami w psychice,i nie mysle tutsj o chorobir psychicznej....
12 stycznia 2015 07:08 / 4 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Nie znając osoby , piszę chaotycznie , nerwowo , ale .... jestes świetnym psychologiem ! .... Doda , masz święta rację - to jest osoba z syndromem ofiary !  Ja ją mogę wspierać słowem , ale jeśli jutro mi powie , że jednak zostaje ?  będę ją namawiała na terapię u psychologa ! Nie bedę pisała szczegółów , ale nie żyjącą już ok. 38 lat mamę , na oczach dwóch małych dzieci ojciec lał ! .... Po latach ona sama z dwójką małych dzieci często ucieka przed pięściami pijanego męża ...... Potem układa sobie życie w luksusach pod skrzydłami przyjaciela  , po ośmiu latach miłość mija ......musi pracować , przyzwyczajona do wszystkiego co drogie , wyjeżdża do pracy do D. jezyk kaleczy , ale jakoś daje radę , kłopoty finansowe się kończą , ale syndrom ofiary pozostaje , jak widać ciężko sie jej go pozbyć - jest chyba z nim bardziej związana niż się może wydawać ...... może to ją trochę usprawiedliwia ...-:(

Najgorsze w tym wszydtki jest to, ze choc bardzo chcesz, to nie mozesz takiej osobie pomoc. Ona nie chce pomocy, jedynid wspolczucia. To co w zyciu przeszla, to koszmar, ale nigdy nie zmieni swojego losu, jezeli sama nie bedzie tego chciala
12 stycznia 2015 07:25 / 4 osobom podoba się ten post
ania52

pnewno mz syndrom stresu pourazowego...kto nie byl ofiara przemocy ten NIGDY nie zrozumie postepowania ofiary....nikt nie lubi byc bity,ponizany...i trwanie w takich sytuacjach czy przyzwalanie na przemoc wobec siebie spowodowane jest zmianami w psychice,i nie mysle tutsj o chorobir psychicznej....

Masz rację Aniu , że nie zrozumiemy takiego postępowania , ale jak pomóc jeśli wyciągam rękę , ktoś ją łapie i za chwile wyrywa swoją , żeby za długo , za mocno jej nie przytrzymać ?....Nie mogłam zasnąć , analizowałam nasze rozmowy na żywo i przez skypa ....Pierwsza rozmowa po Jej przyjezdzie jak zostałyśmy same  .....pytanie : ojejku , Basiu , powiedz mi , czy mnie tu polubią ? tak bardzo bym chciała , żeby polubili , co mam robić ? ...........Po jakimś czasie , będąc już na urlopie , zdałam sobie sprawę , że Ona nadrabia ćwierkaniem braki językowe , tłumaczyłam , że lepiej słownik - książka w łapę i wypisywanie , przepisywanie a nie nowoczesności , gdzie jak coś pilnie potrzebuje - kliknie , pstryknie , może i powtórzy ........ale nie zapamięta !......Teraz zdałam sobie sprawę , że obawy przed " nielubieniem " to nie tylko braki w niemieckim .......
12 stycznia 2015 07:56 / 2 osobom podoba się ten post
darekr

Bo już troszkę Cię poznałem. kilka dni temu miałaś w nocy zły humor (rozumiem - bliźniaki) specjalnie wstawiłłem swojego posta aby przedzielić Twoje pod rząd (napisałem Ci, że po co moderator ma sie w to wtrącać) odpisałas mi żebym nie życzył Tobie tego co mnie spotkało, zostawiłem to bez komentarza.. choć mam żal do Ciebie o tego posta

Nie lubie spraw nie wyjasnionych jakie by one nie były.W widzę,że musze Cie przeprosić i podziekować.Dziekuje,że te moje posty przedzieliłeś pisane w dwoch roznych sprawach i do dwoch roznych osób,bo by mnie pewnie juz na forum nie było ze to wykroczenie. Dzieki
 
Piszą o zyczeniu - miałam na mysli tylko i wyłacznie,(widzac Twoje zdjecie na forum)że przeszedłeś nocne płacze dzieci przy ząbkowaniu,więc znasz ten ból.Ale skoro nie - to nie fortunnie użyłam tego określenia.Myślę,że teraz łaskawszym okiem spojrzysz na mnie.Jesli wyjasnienie nie jest czytelne dopisze  cos jeszcze.Zostaje mi tylko napisać jeszcze raz przepraszam.
12 stycznia 2015 08:01 / 3 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Masz rację Aniu , że nie zrozumiemy takiego postępowania , ale jak pomóc jeśli wyciągam rękę , ktoś ją łapie i za chwile wyrywa swoją , żeby za długo , za mocno jej nie przytrzymać ?....Nie mogłam zasnąć , analizowałam nasze rozmowy na żywo i przez skypa ....Pierwsza rozmowa po Jej przyjezdzie jak zostałyśmy same  .....pytanie : ojejku , Basiu , powiedz mi , czy mnie tu polubią ? tak bardzo bym chciała , żeby polubili , co mam robić ? ...........Po jakimś czasie , będąc już na urlopie , zdałam sobie sprawę , że Ona nadrabia ćwierkaniem braki językowe , tłumaczyłam , że lepiej słownik - książka w łapę i wypisywanie , przepisywanie a nie nowoczesności , gdzie jak coś pilnie potrzebuje - kliknie , pstryknie , może i powtórzy ........ale nie zapamięta !......Teraz zdałam sobie sprawę , że obawy przed " nielubieniem " to nie tylko braki w niemieckim .......

ciężko takiej osobie pomóc, tu naprawde potrzeba fachowej pomocy, 
12 stycznia 2015 08:08 / 7 osobom podoba się ten post
doda1961

Basiu, nie mozna pomóc takiej osobie. Nie da sie, a dodatkowo jest sie obciazonym jej problemami. Ona nie szuka pomocy, tylko osoby, zeby pozbyc sie stresu czyims kosztem. Są na swiecie osoby urodzone na ofiarę i ona taka osobą jest. Potrzeba tragedii, zeby zaczeła myslec i postepowac inaczej.

O ile Twoja wypowiedź to nie skrót myślowy, to nie zgadzam się z Tobą, że ktoś się ofiarą rodzi. Moim zdaniem ktoś się ofiarą staje, bo, jak pisała Ania52, dochodzi to zmian w psychice-zazwyczaj trwałych, ale nikt się z tymi zmianami nie rodzi przecież (pomijam psychopatów). Co do pomocy, to moim zdaniem, można pomóc tym którzy chcą pomóc sobie. Ale często ofiary przemocy są w tak silnym stanie wyparcia i zaprzeczania, że istnieje problem, że kompletnie nie są go świadome-wiem, brzmi nieprawdopodbnie. I moim zdaniem dobrze jest im o tym mówić, ale na siłę pomóc nie można. Tak jak trwająca miesiącami czy latami krzywda zostawiła swój trwały ślad, tak konsekwntne uświadamaianie w końcu dotrze do takiej osoby albo...osoba by się nie skonfrontować z prawdą zerwie kontakt z tymi, którzy jej o tej prawdzie mówią :(.
Zgadzam się natomiast, że duża część osoób, która zaprzecza, że jest problem, potrzebuje co jakiś czas rozładować gromadzące się w skutek zaprzeczania napięcie. I ja, tak jak Ty, sądzę, ze dzieje się to kosztem osoby, która wysłuchuje, bo osoba, która się wyżala, chce tylko odreagować, a nie odreagować I ZNALEZĆ ROZWIĄZANIE problemu.
12 stycznia 2015 08:35 / 6 osobom podoba się ten post
slonecznie

O ile Twoja wypowiedź to nie skrót myślowy, to nie zgadzam się z Tobą, że ktoś się ofiarą rodzi. Moim zdaniem ktoś się ofiarą staje, bo, jak pisała Ania52, dochodzi to zmian w psychice-zazwyczaj trwałych, ale nikt się z tymi zmianami nie rodzi przecież (pomijam psychopatów). Co do pomocy, to moim zdaniem, można pomóc tym którzy chcą pomóc sobie. Ale często ofiary przemocy są w tak silnym stanie wyparcia i zaprzeczania, że istnieje problem, że kompletnie nie są go świadome-wiem, brzmi nieprawdopodbnie. I moim zdaniem dobrze jest im o tym mówić, ale na siłę pomóc nie można. Tak jak trwająca miesiącami czy latami krzywda zostawiła swój trwały ślad, tak konsekwntne uświadamaianie w końcu dotrze do takiej osoby albo...osoba by się nie skonfrontować z prawdą zerwie kontakt z tymi, którzy jej o tej prawdzie mówią :(.
Zgadzam się natomiast, że duża część osoób, która zaprzecza, że jest problem, potrzebuje co jakiś czas rozładować gromadzące się w skutek zaprzeczania napięcie. I ja, tak jak Ty, sądzę, ze dzieje się to kosztem osoby, która wysłuchuje, bo osoba, która się wyżala, chce tylko odreagować, a nie odreagować I ZNALEZĆ ROZWIĄZANIE problemu.

Zgadzam sie robertem - jesli chodzi o predyspozycje zgadzam sie z ania - jesli chodzi o syndrom,zgadzam sie z dziewczynami ktore piszą,że może pomocy nie potrzebuje a tylko chce się wyżalić.Tak już ma widocznie.Jeśli tam zostanie to pewnie jest to, taki typ kobiety,że jeden liść mniej jeden więcej nie robi różnicy.Są takie też nie koniecznie na wyjeżdzie.Jesli będziesz utrzymywała z nią kontakt zatruje Ci Basiu życie tymi zwierzeniami,widocznie wystarczy jak sie wyżali.Okropne jest to co się stało  - ja bym wyjechała z tego miejsca bez oglądania się.Tylko tyle moge napisać.
12 stycznia 2015 08:42 / 3 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Masz rację Aniu , że nie zrozumiemy takiego postępowania , ale jak pomóc jeśli wyciągam rękę , ktoś ją łapie i za chwile wyrywa swoją , żeby za długo , za mocno jej nie przytrzymać ?....Nie mogłam zasnąć , analizowałam nasze rozmowy na żywo i przez skypa ....Pierwsza rozmowa po Jej przyjezdzie jak zostałyśmy same  .....pytanie : ojejku , Basiu , powiedz mi , czy mnie tu polubią ? tak bardzo bym chciała , żeby polubili , co mam robić ? ...........Po jakimś czasie , będąc już na urlopie , zdałam sobie sprawę , że Ona nadrabia ćwierkaniem braki językowe , tłumaczyłam , że lepiej słownik - książka w łapę i wypisywanie , przepisywanie a nie nowoczesności , gdzie jak coś pilnie potrzebuje - kliknie , pstryknie , może i powtórzy ........ale nie zapamięta !......Teraz zdałam sobie sprawę , że obawy przed " nielubieniem " to nie tylko braki w niemieckim .......

to prawda...mysle ze nie chodzi o nieznajomosc jezyka....to problem ze soba jest...dopoki nie przejdzie terapii takie zachowanie bedzie powielac za kazdsym razem..i co najgorze,ze przemocowiec zawsze wyczuje ofiare...takiej osobie trudno jest siae przeciwstawic albo wcale...
12 stycznia 2015 08:44 / 3 osobom podoba się ten post
mleczko47

Zgadzam sie robertem - jesli chodzi o predyspozycje zgadzam sie z ania - jesli chodzi o syndrom,zgadzam sie z dziewczynami ktore piszą,że może pomocy nie potrzebuje a tylko chce się wyżalić.Tak już ma widocznie.Jeśli tam zostanie to pewnie jest to, taki typ kobiety,że jeden liść mniej jeden więcej nie robi różnicy.Są takie też nie koniecznie na wyjeżdzie.Jesli będziesz utrzymywała z nią kontakt zatruje Ci Basiu życie tymi zwierzeniami,widocznie wystarczy jak sie wyżali.Okropne jest to co się stało  - ja bym wyjechała z tego miejsca bez oglądania się.Tylko tyle moge napisać.

mleczko,to bardziej zlozony problem jest.dlatego napisalam,ze kto nie byl ofiara przemocy nigdy tych mechanizmow nie zrozumie....tyjestes mocna psychicznie a ona mysle,ze nie...