Na wyjeździe #19

12 stycznia 2015 08:52 / 2 osobom podoba się ten post
ania52

mleczko,to bardziej zlozony problem jest.dlatego napisalam,ze kto nie byl ofiara przemocy nigdy tych mechanizmow nie zrozumie....tyjestes mocna psychicznie a ona mysle,ze nie...

Tak aniu52 zrozumiałam Twoj wpis - nie wiem czy była ofiara przemocy zakładam,że nie.Z wpisow Basi wynika,że chorobliwie potrzebuje akceptacji i pewnie w tym problem.Ja, wydaje mi sie jestem bardzo mocna psychicznie zawsze licze na siebie i sie nie zawiodłam, bo czlowiek sam sobie powinien być przyjacielem.A w drugiej kolejnosci liczyc na kogoś.
12 stycznia 2015 09:02 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

Tak aniu52 zrozumiałam Twoj wpis - nie wiem czy była ofiara przemocy zakładam,że nie.Z wpisow Basi wynika,że chorobliwie potrzebuje akceptacji i pewnie w tym problem.Ja, wydaje mi sie jestem bardzo mocna psychicznie zawsze licze na siebie i sie nie zawiodłam, bo czlowiek sam sobie powinien być przyjacielem.A w drugiej kolejnosci liczyc na kogoś.

Basia napisala ze t kobieta byla ofiara przemocy w domu...dlatego ma takie a nie inne zachowania...a potrzeba akceptacji to jeden ze syndromow ofiary....
12 stycznia 2015 09:02 / 2 osobom podoba się ten post
slonecznie

O ile Twoja wypowiedź to nie skrót myślowy, to nie zgadzam się z Tobą, że ktoś się ofiarą rodzi. Moim zdaniem ktoś się ofiarą staje, bo, jak pisała Ania52, dochodzi to zmian w psychice-zazwyczaj trwałych, ale nikt się z tymi zmianami nie rodzi przecież (pomijam psychopatów). Co do pomocy, to moim zdaniem, można pomóc tym którzy chcą pomóc sobie. Ale często ofiary przemocy są w tak silnym stanie wyparcia i zaprzeczania, że istnieje problem, że kompletnie nie są go świadome-wiem, brzmi nieprawdopodbnie. I moim zdaniem dobrze jest im o tym mówić, ale na siłę pomóc nie można. Tak jak trwająca miesiącami czy latami krzywda zostawiła swój trwały ślad, tak konsekwntne uświadamaianie w końcu dotrze do takiej osoby albo...osoba by się nie skonfrontować z prawdą zerwie kontakt z tymi, którzy jej o tej prawdzie mówią :(.
Zgadzam się natomiast, że duża część osoób, która zaprzecza, że jest problem, potrzebuje co jakiś czas rozładować gromadzące się w skutek zaprzeczania napięcie. I ja, tak jak Ty, sądzę, ze dzieje się to kosztem osoby, która wysłuchuje, bo osoba, która się wyżala, chce tylko odreagować, a nie odreagować I ZNALEZĆ ROZWIĄZANIE problemu.

To był skrót myslowy, a Twój post znakomicie wyjaśnił sedno tej sprawy. Znakomicie. To co napisałaś, to cała prawda o osobach ,,urodzonych,, na ofiarę.
Napisałam urozonych, bo z pewnymi predyspozycjami człowiek się rodzi po prostu. Przyzwolenie na złe traktowanie, na przemoc to po prostu cecha charakteru. Są osoby, które bronią się przed tym natychmiast, a są takie, które latami daja przyzwolenie na złe traktowanie. Te ostatnie stają się bezwolnymi istotami, nie potrafiącymi się obronić i poszukującymi akceptacji za wszelką cenę. Stąd pewnie to ,,ćwierkanie ,, Basi koleżanki i na pewno nie jest to spowodowane brakami językowymi. Takiej osobie pomoże tylko chyba długoletnia terapia, bo ma tak zanizone poczucie własnej wartości, że sama nie udzwignie podnoszenia się z tego.
Mam to szczescie w zyciu, że nigdy nie byłam i mam nadzieję, że nie będę ofiarą przemocy, ani fizycznej, ani psychicznej. Mam natomiast kilka znajomych, które przechodziły przez takie piekło. To coś strasznego, a najgorsze jest własnie to, że cięzko im pomóc, bo one i tak wiedzą swoje, mają nadzieję, mają złudzenia i znacznie zaburzone postrzeganie rzeczywistosci w jakiej się znalazły.
 
Jako przykład podam historię mojej kolezanki.
Pobita przez partnera dzwoni do mnie w srodku nocy. Lecę na ratunek, instaluję w hotelu, rano załatwiam po znajomosci wizyte u psychiatry ( na psychologa za późno), jadę po nią w południe, żeby do specjalisty zawieźć, a ona otwiera mi drzwi w neglizu, sprawca pobicia i partner zarazem, siedzi sobie wygodnie w fotelu, przejęty losem swojej kobiety, ta cwierka od progu, ze za chwilke będzie gotowa, ale on z nami pojedzie tez, więc ja w sekundzie jednej, trafiona gromem wściekłosci na jej hm....głupotę, zostawiam namiary na lekarza, godzine spotkania i z ulga opuszczam towarzystwo.
To jest własnie znamienity przykład jak można/nie można pomóc osobom które tej pomocy tak na prawdę nie chcą. Finał taki tego był, ze ja przez kilka dni chodziłam zdruzgotana, miałam problemy ze snem, bo próbowałam zrozumieć, dlaczego tak postapiła, a ona cała szcześliwa i ćwierkająca wróciła w ramiona psychopaty.
12 stycznia 2015 09:10 / 1 osobie podoba się ten post
ania52

Basia napisala ze t kobieta byla ofiara przemocy w domu...dlatego ma takie a nie inne zachowania...a potrzeba akceptacji to jeden ze syndromow ofiary....

Nie doczytałam widocznie,cóz starosc nie radość:) znam osoby,ktore bez syndromu szukaja wiecznie poklasku i akceptacji.I w dodatku potrafią z łatwością manipulowć innymi osobami z otoczenia i to bliskiego.
12 stycznia 2015 09:12 / 5 osobom podoba się ten post
doda1961

To był skrót myslowy, a Twój post znakomicie wyjaśnił sedno tej sprawy. Znakomicie. To co napisałaś, to cała prawda o osobach ,,urodzonych,, na ofiarę.
Napisałam urozonych, bo z pewnymi predyspozycjami człowiek się rodzi po prostu. Przyzwolenie na złe traktowanie, na przemoc to po prostu cecha charakteru. Są osoby, które bronią się przed tym natychmiast, a są takie, które latami daja przyzwolenie na złe traktowanie. Te ostatnie stają się bezwolnymi istotami, nie potrafiącymi się obronić i poszukującymi akceptacji za wszelką cenę. Stąd pewnie to ,,ćwierkanie ,, Basi koleżanki i na pewno nie jest to spowodowane brakami językowymi. Takiej osobie pomoże tylko chyba długoletnia terapia, bo ma tak zanizone poczucie własnej wartości, że sama nie udzwignie podnoszenia się z tego.
Mam to szczescie w zyciu, że nigdy nie byłam i mam nadzieję, że nie będę ofiarą przemocy, ani fizycznej, ani psychicznej. Mam natomiast kilka znajomych, które przechodziły przez takie piekło. To coś strasznego, a najgorsze jest własnie to, że cięzko im pomóc, bo one i tak wiedzą swoje, mają nadzieję, mają złudzenia i znacznie zaburzone postrzeganie rzeczywistosci w jakiej się znalazły.
 
Jako przykład podam historię mojej kolezanki.
Pobita przez partnera dzwoni do mnie w srodku nocy. Lecę na ratunek, instaluję w hotelu, rano załatwiam po znajomosci wizyte u psychiatry ( na psychologa za późno), jadę po nią w południe, żeby do specjalisty zawieźć, a ona otwiera mi drzwi w neglizu, sprawca pobicia i partner zarazem, siedzi sobie wygodnie w fotelu, przejęty losem swojej kobiety, ta cwierka od progu, ze za chwilke będzie gotowa, ale on z nami pojedzie tez, więc ja w sekundzie jednej, trafiona gromem wściekłosci na jej hm....głupotę, zostawiam namiary na lekarza, godzine spotkania i z ulga opuszczam towarzystwo.
To jest własnie znamienity przykład jak można/nie można pomóc osobom które tej pomocy tak na prawdę nie chcą. Finał taki tego był, ze ja przez kilka dni chodziłam zdruzgotana, miałam problemy ze snem, bo próbowałam zrozumieć, dlaczego tak postapiła, a ona cała szcześliwa i ćwierkająca wróciła w ramiona psychopaty.

Doda uwierz mi,ze przyzwolenie na zle traktowanie to nie cecha charakteru....opisalas zachowanie swojej kolezanki.to typowe dla ofiar przemocy..jakbys poznala zachowania ofiara-kt to zrozumialabys ja dlaczego tak sie zachowuje.osobie takiej potrzebne sa wlasnie spotkania z psychologiem,bo psychiatra przepisze tylko leki wyciszajace i skieruje wlasnie do psychologa...psychiatra pomoze zlagodzic skutki zachowania ale n ie wyeliminuje przyczyny...nawet nie wyobrazasz sobie jak trudno zyc osobie bedacej ofiara przemocy...wlasnie brak zrozumienia co do mechanizmow zachowan ofiary kaze osobom postronnym sadzic,ze lubi byc bita skoro tkwi w takim zwiazku..nic bardziej blednego..jak latwo kogos ocenic nie znajac problemu do konca
12 stycznia 2015 09:12 / 1 osobie podoba się ten post
doda1961

To był skrót myslowy, a Twój post znakomicie wyjaśnił sedno tej sprawy. Znakomicie. To co napisałaś, to cała prawda o osobach ,,urodzonych,, na ofiarę.
Napisałam urozonych, bo z pewnymi predyspozycjami człowiek się rodzi po prostu. Przyzwolenie na złe traktowanie, na przemoc to po prostu cecha charakteru. Są osoby, które bronią się przed tym natychmiast, a są takie, które latami daja przyzwolenie na złe traktowanie. Te ostatnie stają się bezwolnymi istotami, nie potrafiącymi się obronić i poszukującymi akceptacji za wszelką cenę. Stąd pewnie to ,,ćwierkanie ,, Basi koleżanki i na pewno nie jest to spowodowane brakami językowymi. Takiej osobie pomoże tylko chyba długoletnia terapia, bo ma tak zanizone poczucie własnej wartości, że sama nie udzwignie podnoszenia się z tego.
Mam to szczescie w zyciu, że nigdy nie byłam i mam nadzieję, że nie będę ofiarą przemocy, ani fizycznej, ani psychicznej. Mam natomiast kilka znajomych, które przechodziły przez takie piekło. To coś strasznego, a najgorsze jest własnie to, że cięzko im pomóc, bo one i tak wiedzą swoje, mają nadzieję, mają złudzenia i znacznie zaburzone postrzeganie rzeczywistosci w jakiej się znalazły.
 
Jako przykład podam historię mojej kolezanki.
Pobita przez partnera dzwoni do mnie w srodku nocy. Lecę na ratunek, instaluję w hotelu, rano załatwiam po znajomosci wizyte u psychiatry ( na psychologa za późno), jadę po nią w południe, żeby do specjalisty zawieźć, a ona otwiera mi drzwi w neglizu, sprawca pobicia i partner zarazem, siedzi sobie wygodnie w fotelu, przejęty losem swojej kobiety, ta cwierka od progu, ze za chwilke będzie gotowa, ale on z nami pojedzie tez, więc ja w sekundzie jednej, trafiona gromem wściekłosci na jej hm....głupotę, zostawiam namiary na lekarza, godzine spotkania i z ulga opuszczam towarzystwo.
To jest własnie znamienity przykład jak można/nie można pomóc osobom które tej pomocy tak na prawdę nie chcą. Finał taki tego był, ze ja przez kilka dni chodziłam zdruzgotana, miałam problemy ze snem, bo próbowałam zrozumieć, dlaczego tak postapiła, a ona cała szcześliwa i ćwierkająca wróciła w ramiona psychopaty.

cytuję chociaz to długi post,bo warto.
 
I dla takich osob stajemy sie wrogami jesli chcemy im pomoć.
12 stycznia 2015 09:13 / 7 osobom podoba się ten post
twoje ostatnie zdanie uwazam za mocno krzywdzace dla takich sponiewieranych osob...nikt nie lubi byc bity..
12 stycznia 2015 09:20 / 13 osobom podoba się ten post
nie bede juz cytowac postow bo dlugo.fajnie dziewczyny,ze nie bylyscie ofiarsmi przemocy,ze nie zaznalyscie upokorzen,bolu zadanego przez kata,ze nie mialyscie porozbijanej glowy,podbitych oczu,ze nie musialyscie uciekac z domu w srodku nocy bo kat pijany wrocil do domu i sprawiedliwosc wymierzac zaczal...,ze nie zylyscie w ustawicznym strachu przed kolejnym dniem....ale nie fajnie,ze oceniacvie drugich,ze lubia byc bite,ze tylko jecza....latwo mowic jak nie bylo sie w sytuacji ofiary....pozazdroscic tylko tak silnej psychiki i w ogole sily ze "ja bym sobie nie dala".tylko dlaczego niejedna tak piszaca nieraz skarzy sie jak to jej zle tu w de,jak topdp daja jej "popalic",pewno to lubia to o co halo...
12 stycznia 2015 09:25 / 5 osobom podoba się ten post
ania52

twoje ostatnie zdanie uwazam za mocno krzywdzace dla takich sponiewieranych osob...nikt nie lubi byc bity..

Ale to prawda.... Mam znajoma, z ktora sie wymienilam na stelli, to wienzienie nie stella. Bylam ja byly inne idziewczyna i zadna w to miejsce nie wrocila. Wszystkie mowilysmy, po co tam jezdzisz? Nazekasz, placzesz a jedziesz? Tyle miejsc innych moze nawet i lepszych a moze i gorszych nie dowiesz sie jak nie sprobojesz, mowilysmy jej, tlumaczylysmy....A, ona tylko plakala, ze jest zle traktowana, ze nie ma pauzy, narzekala i nic z tym nie robila, az przestalam odpisywac jej na jej placzace meile, zmienialam temat i o pogodzie pisalam. Pewnego razu mowie, jak znow tam pojedziesz, to nie pisz do mnie, bo nie chce juz sluchac....Zrzucasz na mnie te troski, ja mysle, wspolczuje....A, ona nadal pisze i nadal tam jezdzi i nadal jest zle traktowana, wiec mysle....ona widocznie tak lubi :-/
12 stycznia 2015 09:25 / 1 osobie podoba się ten post
ania52

twoje ostatnie zdanie uwazam za mocno krzywdzace dla takich sponiewieranych osob...nikt nie lubi byc bity..

Zgadzam się -to nie sa masochistki życiowe,tylko osoby do których jeszzcze nie dotarło,ze mozna inaczej.
 
Czytam posty Abrabasi i tak myslę ,ze ta Ivon jest ciężko przestraszona ,że straci pracę ,że agencja z niej zrezygnuje,nie widzi innej dla siebie alternatywy więc prawdopodobnie zgodzi sie na wszystko co jej zaproponują.Pisała Abrabasia ,że żyła dziewczyna na wysokim poziomie i to sie nagle urwało.Wymysliła więc te prace ,bo zarobki lepsze jak PL i na te cytowne odzywki spokojnie wystarczy a tymczasem okazalo sie ,ze prawdopodobnie ,juz pomijając brak znajomosci języka ,dziewczyna chyba nie bardzo do tej roboty sie nadaje...Teraz ta akcja  z "lisciem" i co tu robić?Darowac liscia i zostać bo przeciez kasa potrzebna  czy wracac do domu ,ale co dalej?Ta agencja ją wzieła ,zatrudniła i jej chce się trzymac.To strach,nic innego.Strach i bardzo niskie poczucie wlasnej wartości..Dopoki sam sie nie ogarnie nikt jej nie pomoże.Nie ma co Abrabasiu ,prawdopodobnie jeszcze nieraz bedziesz robiła za "ścianę płaczu".......
12 stycznia 2015 09:31 / 2 osobom podoba się ten post
ania52

nie bede juz cytowac postow bo dlugo.fajnie dziewczyny,ze nie bylyscie ofiarsmi przemocy,ze nie zaznalyscie upokorzen,bolu zadanego przez kata,ze nie mialyscie porozbijanej glowy,podbitych oczu,ze nie musialyscie uciekac z domu w srodku nocy bo kat pijany wrocil do domu i sprawiedliwosc wymierzac zaczal...,ze nie zylyscie w ustawicznym strachu przed kolejnym dniem....ale nie fajnie,ze oceniacvie drugich,ze lubia byc bite,ze tylko jecza....latwo mowic jak nie bylo sie w sytuacji ofiary....pozazdroscic tylko tak silnej psychiki i w ogole sily ze "ja bym sobie nie dala".tylko dlaczego niejedna tak piszaca nieraz skarzy sie jak to jej zle tu w de,jak topdp daja jej "popalic",pewno to lubia to o co halo...

Aniu,kazda z nas pisze ze swojego zycia i p-ktu widzenia to nie znaczy nie wpółczujemy tym poniewieranym.Przykro,że tak to odebrałaś .Mamy XXI wiek i czas sie dostosować do norm.Nie trzeba zyć i mieszkac z katem pod jednym dachem w myśl "co Bog złączył............"Pora wstać,otrzepać się i zrobić swoje.
12 stycznia 2015 09:33 / 3 osobom podoba się ten post
mleczko47

Aniu,kazda z nas pisze ze swojego zycia i p-ktu widzenia to nie znaczy nie wpółczujemy tym poniewieranym.Przykro,że tak to odebrałaś .Mamy XXI wiek i czas sie dostosować do norm.Nie trzeba zyć i mieszkac z katem pod jednym dachem w myśl "co Bog złączył............"Pora wstać,otrzepać się i zrobić swoje.

ale nie każdy tak potrafi...., nawet przy pomocy innych
12 stycznia 2015 09:34 / 6 osobom podoba się ten post
ania52

nie bede juz cytowac postow bo dlugo.fajnie dziewczyny,ze nie bylyscie ofiarsmi przemocy,ze nie zaznalyscie upokorzen,bolu zadanego przez kata,ze nie mialyscie porozbijanej glowy,podbitych oczu,ze nie musialyscie uciekac z domu w srodku nocy bo kat pijany wrocil do domu i sprawiedliwosc wymierzac zaczal...,ze nie zylyscie w ustawicznym strachu przed kolejnym dniem....ale nie fajnie,ze oceniacvie drugich,ze lubia byc bite,ze tylko jecza....latwo mowic jak nie bylo sie w sytuacji ofiary....pozazdroscic tylko tak silnej psychiki i w ogole sily ze "ja bym sobie nie dala".tylko dlaczego niejedna tak piszaca nieraz skarzy sie jak to jej zle tu w de,jak topdp daja jej "popalic",pewno to lubia to o co halo...

Moja droga, takiego kata mialam w domu, to byl moj tata.... Caly czas sie balam, plakalam, nienawidzilam go za to co robi mamie, a my dzieci przeciez male co moglismy? Podroslam, mialam juz 16 lat, kat sie starzal i powiedzialam koniec, jak moja mama sie dawala, to ja wcale nie musze. Pewnego dnia jak kat probowal na mnie reke podniesc (jak bylam dzieckiem, bil mnie regularnie az ucho mialam sporo naderwane), poleciala w jego kierunku doniczka z kwiatem, bardzo ciezka. Oberwal, nawyzywal mnie od wariatki, ale wolalam byc ta wariatka niz poczuc jego mocna reke na twarzy (mojej mamy juz nie bil, bo mial sadowy zakaz, wiec....ja bylam w poblizu). Mnie wiecej nie ruszyl, wiec zaczol bic mojego mlodszego brata. Brat powiedzial, ze jak podrosnie, to mu odda i tak sie stalo. Kat oberwal i juz nikogo nie uderzyl, bo sil nie mial. Wybaczcie, to byl moj tata, ale dla mnie obraz kata mam przed oczyma, wiec inaczej nie umiem sie wyrazic o nim. 
12 stycznia 2015 09:37 / 2 osobom podoba się ten post
ania52

nie bede juz cytowac postow bo dlugo.fajnie dziewczyny,ze nie bylyscie ofiarsmi przemocy,ze nie zaznalyscie upokorzen,bolu zadanego przez kata,ze nie mialyscie porozbijanej glowy,podbitych oczu,ze nie musialyscie uciekac z domu w srodku nocy bo kat pijany wrocil do domu i sprawiedliwosc wymierzac zaczal...,ze nie zylyscie w ustawicznym strachu przed kolejnym dniem....ale nie fajnie,ze oceniacvie drugich,ze lubia byc bite,ze tylko jecza....latwo mowic jak nie bylo sie w sytuacji ofiary....pozazdroscic tylko tak silnej psychiki i w ogole sily ze "ja bym sobie nie dala".tylko dlaczego niejedna tak piszaca nieraz skarzy sie jak to jej zle tu w de,jak topdp daja jej "popalic",pewno to lubia to o co halo...

dlatego ja sie nie wypowiadam, zresztą nigdy sie nie wypowiadam jeżeli podobnych rzeczy nie doświadczyłam, a gdybać to.........
12 stycznia 2015 09:47 / 4 osobom podoba się ten post
ania52

twoje ostatnie zdanie uwazam za mocno krzywdzace dla takich sponiewieranych osob...nikt nie lubi byc bity..

Aniu , ja posta Andrei nie odebrałam tak jak Ty . Nie wiem co autorka miała na myśli , ale tak się czasem mówi , że jak ktos odmawia pomocnej dłoni to wygląda na to , że " tak lubi " - to tylko taka jakby " przenośnia "..... Zgadzam się z wszystkimi bez wyjątku !!!! Każde z Was napisało coś bardzo mądrego -:)......... Pól nocy nie spałam , dobrze , że Pusia spała to się nie denerwowałam dodatkowo . Rano się wystraszyłam ,, bo Ywon była niedostępna na skypie a to sie nie zdarzało . Wysłałam smsa - odezwała się na skypie ! ... czeka na decyzję firmy , czy przejeżdża na inną stellę , czy na kilka dni do Pl . Błagałam ją , żeby już od 8-ej bombardowała firmę , żeby nie dała się skusić przeprosinami , spytałam , czy była " na dole " ? nie ! ucieszyło mnie to ! ale za moment pytam : " o której zawsze schodziłaś na dół ? " odp. " ok. 9-tej ! " .......czyli w dalszym ciągu nie wiadomo , czy się nie " złamie "..... a co do przeprosin : " nie daj się udobrchać kwiatkami , czy czekoladką z orzechami z 0,65 c , czy innym gó ......m ! " .....odp : " myślisz ? myślisz , że mnie przeprosi ? .....nieeeee , to nie w jej stylu ".....Boże , daj mi cierpliwość !!!!!!!!!!!!...... Powiedziałam jej co piszemy i radzimy Jej na forum , że ma się słuchać , ze tu mądre , doświadczone ludki są ..... nie wiem , nie jestem pewna , czy posłucha ..... Jeśli zostanie tam to jej powiem , że na pogaduchy możemy się spotykać na skypie , ale z problemami to już nie do mnie .....swoich ci u mnie dostatek .....Dzis jestem wykończona a tu ' Magdzie " jeszcze straszy , że książkę napisze ......o jeżuuuuuuuu ! -:)