To był skrót myslowy, a Twój post znakomicie wyjaśnił sedno tej sprawy. Znakomicie. To co napisałaś, to cała prawda o osobach ,,urodzonych,, na ofiarę.
Napisałam urozonych, bo z pewnymi predyspozycjami człowiek się rodzi po prostu. Przyzwolenie na złe traktowanie, na przemoc to po prostu cecha charakteru. Są osoby, które bronią się przed tym natychmiast, a są takie, które latami daja przyzwolenie na złe traktowanie. Te ostatnie stają się bezwolnymi istotami, nie potrafiącymi się obronić i poszukującymi akceptacji za wszelką cenę. Stąd pewnie to ,,ćwierkanie ,, Basi koleżanki i na pewno nie jest to spowodowane brakami językowymi. Takiej osobie pomoże tylko chyba długoletnia terapia, bo ma tak zanizone poczucie własnej wartości, że sama nie udzwignie podnoszenia się z tego.
Mam to szczescie w zyciu, że nigdy nie byłam i mam nadzieję, że nie będę ofiarą przemocy, ani fizycznej, ani psychicznej. Mam natomiast kilka znajomych, które przechodziły przez takie piekło. To coś strasznego, a najgorsze jest własnie to, że cięzko im pomóc, bo one i tak wiedzą swoje, mają nadzieję, mają złudzenia i znacznie zaburzone postrzeganie rzeczywistosci w jakiej się znalazły.
Jako przykład podam historię mojej kolezanki.
Pobita przez partnera dzwoni do mnie w srodku nocy. Lecę na ratunek, instaluję w hotelu, rano załatwiam po znajomosci wizyte u psychiatry ( na psychologa za późno), jadę po nią w południe, żeby do specjalisty zawieźć, a ona otwiera mi drzwi w neglizu, sprawca pobicia i partner zarazem, siedzi sobie wygodnie w fotelu, przejęty losem swojej kobiety, ta cwierka od progu, ze za chwilke będzie gotowa, ale on z nami pojedzie tez, więc ja w sekundzie jednej, trafiona gromem wściekłosci na jej hm....głupotę, zostawiam namiary na lekarza, godzine spotkania i z ulga opuszczam towarzystwo.
To jest własnie znamienity przykład jak można/nie można pomóc osobom które tej pomocy tak na prawdę nie chcą. Finał taki tego był, ze ja przez kilka dni chodziłam zdruzgotana, miałam problemy ze snem, bo próbowałam zrozumieć, dlaczego tak postapiła, a ona cała szcześliwa i ćwierkająca wróciła w ramiona psychopaty.
