prześpisz się w trasie............i każ się budzić na miejscu :):):):):):):):)
prześpisz się w trasie............i każ się budzić na miejscu :):):):):):):):)
na noc jade, wiec byloby najlepiej :))))
na noc jade, wiec byloby najlepiej :))))
na noc jade, wiec byloby najlepiej :))))
A to jej pierwszy raz???
Przeglądam najswieższe oferty z dziś na forum-ani słowa o godzinach i wszystkie ponizej 1200- he he he ,polepszyć sie niby miało?Niedoczekanie nasze......
Tak się zastanawiam od rana i nie mogę dojść o co chodzi. Może ktoś podpowie:
Dzisiaj "dzień śmieciowy". Zatargałam kubeł na ulicę, panowie opróżnili ładnie i zabrałam z powrotem. Po godzinie dzwonek do drzwi i wielce niezadowolony sąsiad poinformował mnie, że zabrałam jego kubeł zamiast swojego. Grzecznie poszłam wymienić własność sąsiada. Ale potem długo oglądałam ten majątek i do licha nie wiem jak oni je rozróżniają. Oba jednakowe szare z przykrywką, bez kodów, nalepek, napisów. Dla mnie takie same, nawet oba prawie nówki nie obdarte. Zadnego znaku szczególnego. Typowa masówka. I raz - nie wiem jak oni to rozróżniają, dwa - czy są aż tak bardzo emocjonalnie związani z koszami, że inny nie jest w stanie zapełnić pustki w ich sercu?
Dobrze, że mnie nie oskarżył o kradzież majątku. A to pewnie dlatego, że dopiero przyjechałam i tenże majątek musiałaby przetrzymywać u siebie w pokoju, żeby nie odkryli. Inaczej pewnie policję by wezwal i skończyłabym w ciupie.
Wstenga, tez się zastanawiałam jak oni rozpoznają te kubły.Dopiero jak oblukałam "swój" dodokoła znalazłam cyferki...acha szczwana bestia ze mnie , wydedukowałam, że to namalowany nr domu ,ale żeby nie było tak łatwo , to na Bio odpadach już tego numerku nie było....ale...znakiem rozpoznawczym , może byc np.przywiązana tasiemka do uchwytu.I już masz pewność ,że swój prywatny kubeł targasz do domku, żaden sąsiad Cię nie zagnie.Wypróbuj ten sposób:)
Tak się zastanawiam od rana i nie mogę dojść o co chodzi. Może ktoś podpowie:
Dzisiaj "dzień śmieciowy". Zatargałam kubeł na ulicę, panowie opróżnili ładnie i zabrałam z powrotem. Po godzinie dzwonek do drzwi i wielce niezadowolony sąsiad poinformował mnie, że zabrałam jego kubeł zamiast swojego. Grzecznie poszłam wymienić własność sąsiada. Ale potem długo oglądałam ten majątek i do licha nie wiem jak oni je rozróżniają. Oba jednakowe szare z przykrywką, bez kodów, nalepek, napisów. Dla mnie takie same, nawet oba prawie nówki nie obdarte. Zadnego znaku szczególnego. Typowa masówka. I raz - nie wiem jak oni to rozróżniają, dwa - czy są aż tak bardzo emocjonalnie związani z koszami, że inny nie jest w stanie zapełnić pustki w ich sercu?
Dobrze, że mnie nie oskarżył o kradzież majątku. A to pewnie dlatego, że dopiero przyjechałam i tenże majątek musiałaby przetrzymywać u siebie w pokoju, żeby nie odkryli. Inaczej pewnie policję by wezwal i skończyłabym w ciupie.
Przyklej swoją nalepkę i już. Tak kiedyś miałam i tak zrobiłam.
Przykleiłam do kubła kartkę wielkości A 4 i napisałam po polsku "Mój kubeł"
żeby czasem nikt się nie pomylił.