07 lutego 2015 14:40 / 3 osobom podoba się ten post
Wrocilam z malych zakupow w dm )(, znalazlam zel pod prysznic dla mojej kolezanki za 3.85, moze nastepnym razem kupi go ).Zadzwonilam do meza i mowie kupilam to,to ,i kremy do rak,bo chyba w domu sie juz koncza,on na to ze nie otworzyl ostatnio jakis z dozownikiem. Wytezam umysl i stwierdzam ze zadnego z dozownikiem nie kupowalam)Upiera sie dalej ze jest i opisuje mi kolor butelki i ze jest na nim Q10, bo te wszystki tez mialy Q10 i to jest krem do rak.Tak mialy z Niwea i byly do rak, a ten to jest krem do twarzy ))))Oczywiscie moja wina,bo ja mu mowilam,ze to krem do rak,zwarjowac idzie z tym chlopem.
Tacham duzo chemii,wiec z tym tezbproblem,bo jak nie ma rysunku to on nie wie do czego to jest,wiec Ja Ja mam zadanie,ze jak przyjade to mam markerem opisac wszystkie butelki ))), bo on nie bedzie zachodzil w glowe co do czego )))))