Za 10 dni mam wyjazd z wyjazdu.Znowu jedziemy z Pdp na Majorkę, tylko teraz nie zawozi nas córka Pdp. Jedziemy tylko my dwie i same wracamy. Moja Pdp to takie trochę "dziecko".Na tych lotniskach to jest trochę stresu, bo wiadomo bagaże , odprawy itd. Teraz jeszcze pozamykać tutaj te wszystkie tematy z lekarstwami, lekarzami , domem.Z jednej strony potrzebuje trochę adrenaliny do życia, ale z drugiej, tutaj już czuje się bardzo swobodnie. Że co? Że maruda jestem? To ponoć nasza cecha narodowa.
