Na wyjeździe #21

28 lutego 2015 17:21
WSTENGA

Córka PDP mieszka nad nami, jest więc na bieżąco, przychodzi codziennie. To ona jeździ z PDP do lekarza, ja im tylko towarzyszę. Nie ma problemów z nerkami a z krążeniem. Pilnuję żeby dużo piła więc to nie o to chodzi.
Według mnie ona tyje bo za dużo słodyczy wcina i jest coraz cięższa więc i problemy z krążeniem coraz większe.
Tyle, że nie można wytłumaczyć córce, że lepiej żeby zjadła tonę warzyw na obiad niż tonę słodyczy w ciągu dnia. Ona uważa, że PDP je za duże posiłki. I nic innego do niej nie dociera.

Wobec tego zwrocilabym uwage, ze to slodycze tucza a jej matka zbyt duzo slodyczy jada.
Poza tym, tak mimochodem - zrobilabym wywod o ich szkodliwosci, tzn., robilabym go za kazdym razem, patrzac na Pdp jedzaca slodycze.
Nie bezposrednio do corki mowiac, ale np. do siebie.
Nawet wowczas, gdy ja bym je zjadala, to mowilabym, ze tylko troszke zjem, poniewaz wieksza ilosc jest bardzo niezdrowa. Powoduje miazdzyce, czyli zmniejsza przeplyw krwi w zylach, co prowadzic moze do zawalu albo wylewu.
Slodycze w duzej ilosci powoduja u ludzi kaletwo w postaci otylosci....taka sobie pogawedke sama ze soba bym prowadzila )
28 lutego 2015 17:26
amelka

Wobec tego zwrocilabym uwage, ze to slodycze tucza a jej matka zbyt duzo slodyczy jada.
Poza tym, tak mimochodem - zrobilabym wywod o ich szkodliwosci, tzn., robilabym go za kazdym razem, patrzac na Pdp jedzaca slodycze.
Nie bezposrednio do corki mowiac, ale np. do siebie.
Nawet wowczas, gdy ja bym je zjadala, to mowilabym, ze tylko troszke zjem, poniewaz wieksza ilosc jest bardzo niezdrowa. Powoduje miazdzyce, czyli zmniejsza przeplyw krwi w zylach, co prowadzic moze do zawalu albo wylewu.
Slodycze w duzej ilosci powoduja u ludzi kaletwo w postaci otylosci....taka sobie pogawedke sama ze soba bym prowadzila :-))

Tyle, że PDP jada te słodkości kiedy córki nie ma, ona wraca koło 20 i przychodzi na 10-15 minut. I to ona ma wszystkie dokumenty matki w tym kartę zdrowia. Przyjeżdża z pracy, żeby ją zawieźć do lekarza.
Pogawędki o szkodliwości słodyczy nic nie dają, próbowałam. Kobieta jest niereformowalna pod tym względem. Dobrze sobie zdaje sprawę co się dzieje z matką bo sama pracuje w służbie zdrowia.
A ja słodyczy nie jadam prawie wcale ;))))
28 lutego 2015 17:31
WSTENGA

Tyle, że PDP jada te słodkości kiedy córki nie ma, ona wraca koło 20 i przychodzi na 10-15 minut. I to ona ma wszystkie dokumenty matki w tym kartę zdrowia. Przyjeżdża z pracy, żeby ją zawieźć do lekarza.
Pogawędki o szkodliwości słodyczy nic nie dają, próbowałam. Kobieta jest niereformowalna pod tym względem. Dobrze sobie zdaje sprawę co się dzieje z matką bo sama pracuje w służbie zdrowia.
A ja słodyczy nie jadam prawie wcale ;))))

O to tego Tobie zazdroszcze )
Jednakze nie wydaje mi sie, zeby wiedziala co sie z matka dzieje. Albo nie chce widziec, co sie dzieje.
28 lutego 2015 17:33 / 1 osobie podoba się ten post
amelka

O to tego Tobie zazdroszcze :-))
Jednakze nie wydaje mi sie, zeby wiedziala co sie z matka dzieje. Albo nie chce widziec, co sie dzieje.

Raczej to drugie, niestety.
A słodyczy nigdy zbytnio nie lubiłam ;)))))
28 lutego 2015 17:37 / 1 osobie podoba się ten post
WSTENGA

Raczej to drugie, niestety.
A słodyczy nigdy zbytnio nie lubiłam ;)))))

To ze pracuje w sluzbie zdrowia nie oznacza, ze potrafi postawic diagnoze.
Zalezy jaki zawod wykonuje. Jesli np. od 25 lat rejestruje pacjentow, drukuje recepty i wykonuje zastrzyki wg. zalecen lekarza, to niewiele o medycynie wie.
28 lutego 2015 17:42
amelka

To ze pracuje w sluzbie zdrowia nie oznacza, ze potrafi postawic diagnoze.
Zalezy jaki zawod wykonuje. Jesli np. od 25 lat rejestruje pacjentow, drukuje recepty i wykonuje zastrzyki wg. zalecen lekarza, to niewiele o medycynie wie.

Prowadzi wlasną szkołę dla ....... opiekunek. ha ha ha
Na codzień ma kontakt z lekarzami w heimach i osobami starszymi. Zna wszystkie choroby tego wieku. Tyle, że w stosunku do wlasnej matki nie chce zrozumieć sytuacji, niestety.
28 lutego 2015 17:53 / 2 osobom podoba się ten post
WSTENGA

Też mam nieodparte wrażenie, że to jakieś dziwne kombinacje, zeby mnie zmobilizować do sprzątania piwnicy bo konsekwentnie tego odmawiam. Jak inaczej ma zejść po schodach kobieta po 80 z rolatorem. I jak mam zamiatać ulice, skoro samodzielnie chodzi kilka kroków do toalety.

Córka PDP pewnie w soboty nie pracuje, więc zaproponuj jej, żeby Ci pokazała jak ma jej mama sprzątać ulicę i jak ma zejść po schodach. Powiedz jej, że Ty nie weźmiesz na siebie odpowiedzialności za chodzenie PDP po schodach, bo jak się potnkie i spadnie - to kto będzie za to odpowiadał?
28 lutego 2015 18:00
WSTENGA

Prowadzi wlasną szkołę dla ....... opiekunek. ha ha ha
Na codzień ma kontakt z lekarzami w heimach i osobami starszymi. Zna wszystkie choroby tego wieku. Tyle, że w stosunku do wlasnej matki nie chce zrozumieć sytuacji, niestety.

Moim skromnym zdaniem, wydaje jej sie, ze zna. To ze ma kontakt z lekarzami nie oznacza, ze posiada ich wiedze )
28 lutego 2015 18:07
Malgi

Córka PDP pewnie w soboty nie pracuje, więc zaproponuj jej, żeby Ci pokazała jak ma jej mama sprzątać ulicę i jak ma zejść po schodach. Powiedz jej, że Ty nie weźmiesz na siebie odpowiedzialności za chodzenie PDP po schodach, bo jak się potnkie i spadnie - to kto będzie za to odpowiadał?

Ja natomiast nie podejmowalabym wiecej dyskusji w tym temacie. Jestem "tylko" opiekunka.
Nie lekarzem, fizykoterapeuta czy kombinatorem piwniczno-schodowo-fotelowym.
Wstenga- daj na luz. Jesli corka wszystko wie i na wszystkim -jak twierdzi- sie zna, to nie angazowalabym sie w relacje matka-corka az tak bardzo.
Robmy swoje-jak spiewa W. Mlynarski )
 
 
28 lutego 2015 18:07 / 14 osobom podoba się ten post
WSTENGA

Raczej to drugie, niestety.
A słodyczy nigdy zbytnio nie lubiłam ;)))))

O, jak dobrze, że nie jestem sama. Również nigdy nie lubiłam słodyczy, a smaku Nutelli do dziś nie znam
 
Od razu Wam napiszę, że moje nowe miejsce jest super. Dziadek, który miał być diabłem wcielonym, okazał się miłym, sympatycznym i inteligentnym człowiekiem. Może dlatego, że wiedziałam, jak od początku powinnam z nim postępować. A to wszystko dzięki zmienniczce, która nie miała z nim lekko. Chyba zgubił ją brak pewności siebie. W każdym razie dyskutujemy sobie miło, do niczego się nie wtrąca i jest szczęśliwy, że w końcu ma więcej czasu dla siebie, bo to ja mam wszystko pod kontrolą. Moją podopieczną jest tylko demencyjna Babcia, całkiem sprawna ruchowo. No i tu pojawia się problem, bo o 3/4 więcej pracy mam z tego powodu, że jest jeszcze do kompletu Dziadek, który ma niesamowity dar do śmiecenia, codziennie świeża koszula itp., a płacone mam tylko za Babcię przecież. Nic to, negocjacje z Agencją będą na pewno. Myślę, że osoba, która lubi mieć swoją stałą Stellę, bedzie tu miała bardzo dobrze. Aczkolwiek trzeba lubić szybkie spacery. To taki konik tych Podopiecznych już od wielu lat. Pół godziny po obiedzie wychodzimy na godzinę i w ciągu tych 60 minut robimy co dzień 10 km. Ja akurat szybkie chodzenie uwielbiam. W kręgu swoich znajomych słynę z tego, więc wpasowałam się tutaj idealnie;-). Nie chciałąm chwalić dnia przed zachodem słońca i dlatego dopiero dziś się do Was odzywam.
 
Ivanilia, szerokiej drogi!
28 lutego 2015 18:31
Malgi

Córka PDP pewnie w soboty nie pracuje, więc zaproponuj jej, żeby Ci pokazała jak ma jej mama sprzątać ulicę i jak ma zejść po schodach. Powiedz jej, że Ty nie weźmiesz na siebie odpowiedzialności za chodzenie PDP po schodach, bo jak się potnkie i spadnie - to kto będzie za to odpowiadał?

Rzeczywiście  w soboty nie pracuje tyle, że jak to zwykle bywa po 15 minutach (wersja optymistyczna) nudzi ją towarzystwo matki i zerka na zegarek. Poza tym prowadzi bujne życie towarzyskie i matki tam raczej nie daloby się wpasować. Soboty ma tak nabite, że biega jak kot z pęcherzem. Eprowadza straszny zamęt i nerwową atmosferą. Prócz tego ma wtedy wiele "odkrywczych" pomysłów. Dziś sobota i to jeden z nich, niestety.
28 lutego 2015 18:57 / 2 osobom podoba się ten post
Binor

O, jak dobrze, że nie jestem sama. Również nigdy nie lubiłam słodyczy, a smaku Nutelli do dziś nie znam:-). 
 
Od razu Wam napiszę, że moje nowe miejsce jest super. Dziadek, który miał być diabłem wcielonym, okazał się miłym, sympatycznym i inteligentnym człowiekiem. Może dlatego, że wiedziałam, jak od początku powinnam z nim postępować. A to wszystko dzięki zmienniczce, która nie miała z nim lekko. Chyba zgubił ją brak pewności siebie. W każdym razie dyskutujemy sobie miło, do niczego się nie wtrąca i jest szczęśliwy, że w końcu ma więcej czasu dla siebie, bo to ja mam wszystko pod kontrolą. Moją podopieczną jest tylko demencyjna Babcia, całkiem sprawna ruchowo. No i tu pojawia się problem, bo o 3/4 więcej pracy mam z tego powodu, że jest jeszcze do kompletu Dziadek, który ma niesamowity dar do śmiecenia, codziennie świeża koszula itp., a płacone mam tylko za Babcię przecież. Nic to, negocjacje z Agencją będą na pewno. Myślę, że osoba, która lubi mieć swoją stałą Stellę, bedzie tu miała bardzo dobrze. Aczkolwiek trzeba lubić szybkie spacery:-). To taki konik tych Podopiecznych już od wielu lat. Pół godziny po obiedzie wychodzimy na godzinę i w ciągu tych 60 minut robimy co dzień 10 km. Ja akurat szybkie chodzenie uwielbiam. W kręgu swoich znajomych słynę z tego, więc wpasowałam się tutaj idealnie;-). Nie chciałąm chwalić dnia przed zachodem słońca i dlatego dopiero dziś się do Was odzywam.
 
Ivanilia, szerokiej drogi!

Cieszę się Binor, że czarny scenariusz się nie potwierdził. Życzę Ci wszystkiego dobrego na tym miejscu, a spacerów to Ci zazdroszczę. Niestety ja słodyczę lubię i takie  spacery - maratony byłyby dla mnie dobre. A ty i słodyczy nie lubisz (nie jadasz) i masz dużo ruchu. Teraz wszystko jasne skąd u Ciebie taka figura, jak u 16-latki. Buźka, Binor.
28 lutego 2015 19:07 / 5 osobom podoba się ten post
WSTENGA

Rzeczywiście  w soboty nie pracuje tyle, że jak to zwykle bywa po 15 minutach (wersja optymistyczna) nudzi ją towarzystwo matki i zerka na zegarek. Poza tym prowadzi bujne życie towarzyskie i matki tam raczej nie daloby się wpasować. Soboty ma tak nabite, że biega jak kot z pęcherzem. Eprowadza straszny zamęt i nerwową atmosferą. Prócz tego ma wtedy wiele "odkrywczych" pomysłów. Dziś sobota i to jeden z nich, niestety.

Biega jak kot z pecherzem, a z tego sztucznego zametu niewiele wynika,
Nie pozwol sie w to wciagnac. Rob swoje. Spokojnie i nie pytaj corki o nic. Przeciez wiesz, co masz robic i nikt nie musi Toba rozporzadzac.
Nie pozwol takze odebrac sobie pewnosci siebie.
28 lutego 2015 20:07
amelka

Biega jak kot z pecherzem, a z tego sztucznego zametu niewiele wynika,
Nie pozwol sie w to wciagnac. Rob swoje. Spokojnie i nie pytaj corki o nic. Przeciez wiesz, co masz robic i nikt nie musi Toba rozporzadzac.
Nie pozwol takze odebrac sobie pewnosci siebie.

Pewnie że robie swoje. Tyle, że moja PDP ma demencję, a takie osoby źle znoszą ciągłe zmiany. Zawsze jestem zmęczona po weekendzie. Dzisiaj też padam na nos. Po porannej bieganinie córka PDP ulotniła się na ploty, a nie została podenerwowana starsza pani, która nijak nie może się pozbierać w wejść w normalny rytm.
28 lutego 2015 20:42 / 7 osobom podoba się ten post
Reprezentacja sięgnęła po brązowe medale w konkursie drużynowym na dużej skoczni podczas mistrzostw świata w Falun.
No mnie to kręci i się cieszę, musiałam to zapisać.....