17 marca 2015 18:23 / 1 osobie podoba się ten post
slonecznieAgrafko-dziękuję ci za twoje wcześniejsze wpisy przy okazji różnych moich perypetii:). Nie zawsze dam radę się odnieść czy nawet zaplusować za poświęcony mi czas i/lub mądre słowa, ale zawsze czytam i cieszę się z twoich postów:).
Fajnie miałaś na tej poprzedniej stelli, że osobna osoba przychodziła do prasowania- powiedz, tylko do prasowania specjalnie przychodziła???
Ja też na początku chciałam leżącą osobę, bo też myślałam, że to mniej pracy, ale leżący=transfer. Poza tym usłyszałam, że taka osoba może b. często wołać- żeby jej coś podać, żeby pozycję zmienić, żeby z nią posiedzieć itd- również w nocy. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona:). Kiedy wyjeżdżasz?
A co do pytań, to ja też uważam, że po to jest forum, żeby pytać i jak najbardziej dalej zamierzam to robić, do tego akurat nie trzeba mnie zachęcać:). Weź nie mów, że "pytałam nawet jak pdp kąpać, bo nigdy nie miałam do czynienia z liftem..." bo jest bardzo ważne pytanie, wcale nie ekhem oczywiste, a jak się lifta obsłużyć nie umie, to przecież i do tragedii może dojść! Agrafka, ty wzięłaś zlecenie wiedząc, że jest lift, a nie umiejąc go obsłużyć??
Nie, miała przychodzić do kąpieli pflegedienst, ale rodzina nieco oszczędna była i okazało się, że będę musiała pdp kąpać sama. Ale się postawiłam, powiedziałam, że ja pdp sama kąpać nie będę. Jestem drobna, szczupła, mogłabym się przewrócić z pdp i zagrożenie spowodować. Po mojej interwencji była pielegniarka, ale wiem, że kolejna opiekunka już nie ma tej przyjemności i kąpie sama pdp. Ale to postawna kobitka, w stylu Joanny Liszowskiej:) I tak dobrze sobie radziłam, bo pdp była na wózku, więc też transfer był kilka razy dziennie ( do jadalni, na tv, na kibelek, do łóżka), ale miałam taką metodę, że nic się nie obciążałam. Tutaj, gdzie jadę ma nie być transferu, bo pdp w ogóle nie wstaje. Do toalety ma przychodzić pielegniarka. Ewentualnie będę ją musiała odwrócić, pomóc jej zmienić pozycję. Niby nocnego wstawania nie ma, ale zobaczymy, jak wyjdzie w praniu. Też się trochę obawiam jak to będzie, ale babcią się zajmowałam leżącą i dawałam radę, potem byłym chłopakiem, który miał wypadek, a ważył sporo więcej niż ja. W poprzednim miejscu prasowała sprzątaczka. Do De jadę za tydzień i powoli zaczynam się denerwować.