Słonecznie, moim zdaniem tak, leki wyciszajace jak najbardziej, bo wyglada to z opisu na agresywna forme demencji.
Takie ataki nie tylko sa meczące dla otoczenia PDP, ale przede wszystkim dla niej samej.
Słonecznie, moim zdaniem tak, leki wyciszajace jak najbardziej, bo wyglada to z opisu na agresywna forme demencji.
Takie ataki nie tylko sa meczące dla otoczenia PDP, ale przede wszystkim dla niej samej.
Tu gdzie pracuję, mówie synowi PDP, od razu o wszystkim co sie wydarzylo i dobrego i złego.
Myslisz że gdyby Twoja PDP siedziała w fotelu to nie miałaby miejsca taka sytuacja???
To choroba wyzwala w naszych PDP-nych agresję. A chorobę nalezy leczyć, albo minimalizowac jej negatywne skutki.
Także ja powiedziałabym córce o tym zdarzeniu.
Czyli ty byś powiedziala córce? Ja mam takie myślenie, że może to moja wina częściowo, że naruszyła moją granicę, bo gdybym odpuściła przejście obok niej i wróciła tam za 5 minut to tej sytuacji by nie było. Z drugiej strony jest to mimo wszystko przemoc, więc zostawić to tak...Czy ja mam mówić o lekach skoro zaraz stąd odjeżdżam. Może się nie odzywać z ta sytuacją, a dopiero jak się powtórzy-choć to chyba głupie myślenie.
Kochana, ależ to akurat rozumiem. Mnie z kolei chodziło o to zimno! No nie może tak być,że i podopiecznej i tobie jest zimno,że musisz ją opatulać jak cebulkę.
To trzeba monitować. Niech ktoś przyjdzie, naprawi, zrobi, co trzeba.
Każdy stary człowiek ma schorzenia współistniejące z demencją. A jednak wielu dostaje tabletki na wyciszenie. Piewszy raz słysze,że po tabletkach wyciszających ktoś nie będzie w stanie wstać. Nie wiem, czy to lekarz wymyślił ( jest teraz taka tendencja,żeby dementykom nie dawać uspokajaczy, ktoś wpadł na taki pomysł, genialny zaiste, niech się rodzina i opiekunki męczą) czy to sama córka sprzedała kit,że lekarz zabronił.
Strategia na przetrwanie. Koniec, kropka. Słonecznie tam nie wróci, nie musi ustawiać sobie szteli pod swoje przyszłe przyjazdy. gdyby miała tam wrócić, to owszem, należałoby walczyć o pewne sprawy, a tak to nie. Tym bardziej,że stały opiekun jakoś sobie radzi.
Informowac rodzinę o przypadkach agresji zawsze trzeba, bez wyjątku i bez wyrzutów sumienia. Agencję też, ale agencja pewnie i tak wie.
Lawenda, mnie też to o lekach wydaje się być naciągane. Teraz przypadki agresji są sporadyczne (ale są!), a przecież choroba postępuje. Nie widzę innego wyjścia jak leki uspokające jak ktoś ma się moją pdp w domu opiekować, a jak trafi do Alterheimu to tam przecież też ją uspokojaczami nafaszerują-moim skromnym zdaniem, nie do uniknięcia.
Jeszcze ciekawi mnie kwestia kluczy-starsza pani dalej ma swój własny komplet. Wspomniałam o tym, że może nie powinna ich mieć już jakiś czas temu, ale córka powiedziała mi, że zależy jej by jej matka zachowała jakąś niezależność. A dziś mi powiedziała, żebym pozwoliła jej sama wychodzić na spacer jak jej matka ma atak, a ona ją potem znajdzie. I tak na to nie pójdę, bo jestem człowiekiem i czuję się za seniorkę odpowiedzialna, więc nie pozwolę by coś jej się stało, ale ciekawa jestem jak to wygląda od strony prawnej. Córka mówi, zeby pozwolić jej iść, ale moim zdaniem-gdyby coś się pdp stało- to nawet gdyby córka powiedziała na policji, że na to pozwoliła, to winą i tak zostałaby obarczona opiekunka. Pytam, bo na mojej następnej stelli seniorka ma być zostawiana na moich pauzach sama-nikt do niej nie przychodzi. Jeśli coś się jej podczas mojej pauzy stanie (a będę wtedy np.: na spacerze) jak udowodnię, że to podczas mojej pauzy akurat było? Śliskie to dla mnie bardzo.
witam mam pytanko jestem tu nowa i chce dac temat nowy i nniewiem jak kto mi pomoze?
Dziewczyny-dzięki-na prawdę:). Próbowałam z zagadywaniem jej, ale to nie zawsze działa, bo często jak mnie tylko zobaczy zaczyna o coś krzyczeć-jak akurat ma atak, a jak widzi, ze chcę cokolwiek powiedzieć to krzyczy jeszcze bardziej.
Mam jeszcze jedno, bardzo ważne pytanie, bo nie wiem co zrobić z takim fantem, że moja pdp dziś przekroczyła granicę i złapała mnie z całej siły za nadgarstek tak, ze bolało jeszcze jakiś czas po. Stała w przejściu, ja chciałam przejść, a ona widząc to i akurat będąc w złym humorze celowo uniemożliwiała mi z zaciętą miną przejście. Mnie się śpieszyło, bo dziś i tak byłam do tyłu z obowiązkami z powodu jej prób by uciec z domu, więc się prześlizgnęłam między ścianą a nią, nie dotykając jej, a ona mnie bardzo mocno i z agresją złapała. Jak wy widzicie tę sytuację? Czy powinnam to zgłosić córce? Wiem, że zostało mi już tylko 9 dni, ale nie wyobrażam sobie, żeby sytuacja miała się powtórzyć.
Po obiedzie moja pdp w końcu się uspokoiła, oglądałyśmy razem jej zdjęcia rodzinne i była znów miłą osobą. Nic nie powiedziałam o tym ataku jej córce, ale agresja nie ma miejsca pierwszy raz, bo raz w mojej obecności próbowała wyżywać się też fizycznie na psie. Córka wtedy powiedziała mi, że o tym wie i na tym był koniec. Czy rodzina powinna poprosić o leki wyciszające?
Binor juz mam dziekuje znalazlam szybko tak jak dostalam oferte wyjazdu szybko z nowej firmy:)