wlasnie o to mi chodzi.Czy potrafimy udzielic pomocy sobie i innym w takich sytuacjach
wlasnie o to mi chodzi.Czy potrafimy udzielic pomocy sobie i innym w takich sytuacjach
powiem szczerze ,raz brałam udział w takiej sytuacji i byłam z paraliżowana .Bałam się ,ze zrobię cos zle i człowiek umrze
Mam na koncie atak padaczki mlodej kobiety na ulicy, niby nic wielkiego, ale opanowaniem trzeba sie wykazac. A wypadek? Krew, rany , szok?
Nie każdy umie udzielić fachowej pomocy- nie jest po kursie pierwszej pomocy.Nie każdy tez ma na tyle silną psychikę by zająć się ciężko rannym człowiekiem.Ale każdy może zadzwonic na numer alarmowy- i to tez jest udzielenie pomocy.
Rozumiem twoj strach.To normalne.Mysle wiec ze moze warto by bylo nie tylko pisac o pampersach pdp ale rowniez dzielic sie informacjami w tym temacie.
Prawo dopuszcza uszkodzenie ciała poszkodowanego podczas reanimacji w postaci np. połamania żeber. Sama nie reanimowałam, tylko dzwoniłam kilkakrotnie po karetkę czy policję, nie boję się, bo wiem jak to robić. Mam padaczkę,więc podczas imprez sama muszę niektórych instrułować "co by było gdyby..."
moim zdaniem padaczka to wieksze wyzwanie od wypadku,krwi itp
To w takim razie zdalam egzamin, drugi raz to atak padaczki u pdp, maz pdp taki mondry zawsze zostawil mnie sama. Teraz robie kurs prawa jazdy , po zdanym egzaminie bede zobowiazana udzielic pierwszej pomocy. I tutaj troche chyba trzeba zmienic, szkolenia, pokazy pp, sporo juz sie dzieje. Jeszcze swiadomosc obudzic. Pomoc tak , ale nie inni tylko my!
To ja też coś mam do dyskusji. Ta mała pobiła postawą nie jednego dorosłego. Właśnie przyszło jej ratować faceta w ataku padaczki w pełnym ludzi autobusie. To też pouczający nas wszystkich filmik. http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,17764966,Ma_14_lat__ale_wiedziala__jak_pomoc__Co_dostala_w.html#BoxVidImg