Dzisiaj się dowiedziałam, że córka PDP jako warunek przedłużenia umowy postawiła mój powrót.I moja firma zagwarantowała mój powrót po urlopie. Tyle, że ze mną nic jeszcze nie ustalali. Nie skomentowałam tego, ale aż korci, żeby im utrzeć nosa.
Dzisiaj się dowiedziałam, że córka PDP jako warunek przedłużenia umowy postawiła mój powrót.I moja firma zagwarantowała mój powrót po urlopie. Tyle, że ze mną nic jeszcze nie ustalali. Nie skomentowałam tego, ale aż korci, żeby im utrzeć nosa.
Dzisiaj się dowiedziałam, że córka PDP jako warunek przedłużenia umowy postawiła mój powrót.I moja firma zagwarantowała mój powrót po urlopie. Tyle, że ze mną nic jeszcze nie ustalali. Nie skomentowałam tego, ale aż korci, żeby im utrzeć nosa.
U pdp syn z kolegą,grają wszyscy razem w lotto Już pisałam, że do profesora prawie codziennie wpada jakaś przyjaciółka. A to jego a to jego zmarłej żony. On niedowidzi ale jest samodzielny. I śmieje się teraz, że taki harem to powinien mieć tak między dwudziestym a czterdziestym rokiem życia a nie teraz jak ma 88 lat.
U mnie tak codziennie deszcze i chwilowe przejaśnienia. Tak cyrkluję z PDP i jakoś nam się udaje między deszczami pospacerować. Ale na zakupy pedałuje rowerem i już 2 razy zmokłam doszczętnie. Aż zła jestem na tą pogodę.
Basieńka ja też do początku lipca :)
Jeszcze,bez dziś bo juz było,tylko dwa wieczory z nieodłącznym pytaniem mojej PDP-"MUSISZ brać dzis prysznic??????".Niby nic tu nie ma do roboty,ale jestem zmęczona potwornie brakiem swobody,nieustannym kontrolowaniem kazdego mojego kroku,siedzeniem z PDP na okragło,szmatkami w oddzielnych kolorach do każdego pomieszczenia,szczoteczkami a nawet odrębnymi konewkami do poszczególnych kwiatków,no i jej gotowaniem.....ma starośc swoje dziwactwa,oj ma:(
Do prxzezycia oczywiście to wszystko,ale męczace-5 tygodni to max.ile jestem w stanie wytrzymac bez irytacji:):):):)Moze i wiecej,ale nie mam ochoty tego sprawdzać.Po przyjeździe szykuje mi sie w domu zlot czarownic/moje przyjaciółki/ i juz planuje co narozrabiamy:):):)
Jeszcze,bez dziś bo juz było,tylko dwa wieczory z nieodłącznym pytaniem mojej PDP-"MUSISZ brać dzis prysznic??????".Niby nic tu nie ma do roboty,ale jestem zmęczona potwornie brakiem swobody,nieustannym kontrolowaniem kazdego mojego kroku,siedzeniem z PDP na okragło,szmatkami w oddzielnych kolorach do każdego pomieszczenia,szczoteczkami a nawet odrębnymi konewkami do poszczególnych kwiatków,no i jej gotowaniem.....ma starośc swoje dziwactwa,oj ma:(
Do prxzezycia oczywiście to wszystko,ale męczace-5 tygodni to max.ile jestem w stanie wytrzymac bez irytacji:):):):)Moze i wiecej,ale nie mam ochoty tego sprawdzać.Po przyjeździe szykuje mi sie w domu zlot czarownic/moje przyjaciółki/ i juz planuje co narozrabiamy:):):)
Tylko po tych "rozmowach" nie siadajcie na rowery. Bo może byc ciekawie.