05 czerwca 2015 22:35 / 3 osobom podoba się ten post
slonecznieMasz 100% racji. Nie mam wpływu na to jak zachowa się on albo jego rodzina. Mam też wrażenie, że ma tu miejsce manipulacja emocjonalna, bo faktycznie zaczęłam się czuć tak, jakbym coś zawiniła i potem starałam się to odrobić. Pdp stał się też od tego momentu zwyczajnie złośliwy, np.: kazał mi zanieść wodę i tu podał nazwisko, a widząc moją konstrenację powiedział, że przecież już mówił, że chodzi o ogrodnika (ja nie znam ogrodnika, nie wiem jak się nazywa i widziałam człowieka dziś pierwszy raz na oczy). Złośliwości puszczam koło uszu, udaję, że nie słyszę i robię o co pdp chce, ale strach mi pozostaje, chociażby to, że nagle moja kuchnia przestała pdp smakować. Przedwczoraj i wczoraj było smaczne, dziś najpierw było takie sobie, a po temacie przerwy nagle okazało się, że nic co ugotowałam do dziś włącznie nie było dobre. Taki kołowrotek. Do tego pdp ma kilka dzieci, każde wpada w odwiedziny co dzień, każde ma własne zalecenia i wytyczne. Może zostanę za to wszystko co napisałam zjechana tutaj, ale zwyczajnie źle się czuję tu gdzie teraz jestem. Głowa mnie boli.
Z tą manipulacją emocjonalną to podejrzewam, że masz rację. Moja pierwsza podopieczna była mistrzynią we wpędzaniu mnie w poczucie winy. Początkowo nie wiedziałam, że to są po prostu zagrywki, nie umiałam się bronić. W końcu zrozumiałam, że najlepszą bronią jest ignorancja. Wiem, że kosztuje to sporo nerwów ale tak jest najlepiej. Moja pdp też początkowo dawała mi do zrozumienia, że jestem głupia, była złośliwa, próbowała mnie poniżać. O kuchni wolę nie wspominać. Dopiero teraz gotuję dobrze bo gotuję to co ona chce i tak jak ona chce. Nieważne, że co tydzień na obiad przez dwa, a czasem cztery dni w tygodniu jest fasolka jak nie szparagowa to gruba. Już nie mogę patrzeć na fasolkę ale ona ją lubi i koniec. Teraz zaczęła się do tego faza na truskawki,ta akurat mi absolutnie nie przeszkadza.Jadąc na nową stellę biorę zawsze ze sobą tabletki uspokajające i nasenne, właśnie na wypadek takich sytuacji i zdarzało mi się nie raz, że dzięki nim mogłam normalnie funkcjonować. Najgorszy jest zawsze początek, później jakoś leci.