Wiecie...Tu, gdzie teraz jestem, to w zasadzie praca mnie znalazła i to już wtedy, kiedy byłam jeszcze na poprzedniej Stelli. Jako pierwsza trafiła tu koleżanka, która szukała zaufanej osoby, żeby jej nie zabrała miejsca

. To juz wiedziałam, że musi być bardzo dobrze, bo ona prawie nigdy nie wraca do tej samej rodziny. No ale pojawił się mały problem, bo nie było to miejsce od moich Koordynatorek, więc poinformowałam, że dokonam zdrady jednorazowej i tak też zrobiłam. Trochę mnie przerażała długa podróż i ten region, bo ja lubię północ Niemiec, ale nie żałuję. Zdrada się opłacała.
Mam 86-letnią Pdp, która jest zupełnie samodzielna. Nie robię przy niej dosłownie nic, aczkolwiek Babcia ma demencję i nie widzi na jedno oko, a na drugie bardzo słabo. Podobno, bo z moich obserwacji to nie wynika. Nawet prania nie da sobie odebrać i sama je robi, rozwiesza, a poźniej składa. W związku ze słabym wzrokiem już od lat, nie posiada rzeczy do prasowania. No może tylko spodnie czasami i ściereczki do naczyń, ale prasuję na swoje własne życzenie, bo to akurat moje ulubione zajęcie. Je wszystko
i do kuchni podczas gotowania nawet nie wchodzi. Czyta sobie w tym czasie gazetę lub rozwiązuje krzyżowki. No i najważniejsze, jak dla mnie, ma bardzo duże poczucie humoru i lubi opowiadać. Dlatego też duzo sobie z nią rozmawiam, a jak akurat demencja daje o sobie znać, to wchodzę z nią do jej świata i też jest fajnie. Babci hobby to długie spacery, ale bierzemy z sobą rollator i tak pomykamy do dwóch godzin dziennie po górkach, bo na płasko tu nie uświadczycie

. Wieczorem sama kładzie się spać, więc do siebie schodzę koło 21-ej, a Babcia dalej sobie ogląda TV. Po kolacji już ma zakodowane przez pierwszą opiekunkę, że od 18.30 do 20.15 rozmawiamy ze swoimi rodzinami czy znajomymi, więc Babcia sama tego pilnuje i zawsze mi przypomina, że muszę z mężem porozmawiać. Więc czy rozmawiam, czy też nie, to zawsze znikam w tym czasie, żeby nie zepsuć tego, co wypracowała koleżanka.
Ogólnie miejsce bardzo dobre, na zakupy 100 euro tygodniowo, kasa na leki, fryzjera itp. jest dodatkowa. Reszta z zakupów traktowana jest jako kieszonkowe dla opiekunki, więc staram się wydać prawie wszystko, bo jakoś tak inaczej nie umiem i w tej kwestii się chyba długo nic nie zmieni. Tylko właśnie te zakupy ze Szwajcarami w tle, a raczej na pierwszym planie, to katorga wielka i jeszcze do Lidla tu około 2km będzie. Schodzi się z górki, a później cały czas pod, więc rower nie wchodzi w grę. Samochodu nie ma i nawet, jeżeli trafi tu osoba z prawem jazdy, to na nic się to zda. Teraz lato, ale jesienią i zimą już współczuję przyszłym opiekunkom. W każdym razie nie będzie to już moja koleżanka na pewno, bo to osoba wygodna jest, a ja, zgodnie z obietnicą, wracam do swojego zespołu koordynatorów, bo zdrada miała być tylko jednorazowa. No chyba, że...

.