11 czerwca 2015 19:25 / 9 osobom podoba się ten post
amelkaNapisalam to w kontekscie wypowiedzi innej Kolezanki, ktorej przyjaciel odszedl nagle w Meksyku. To musialo byc traumatyczne przezycie.
Jesli naprawde chcialabys cos fajnego zrobic dla swojej mamy, to bys to zrobila.
Mialas na to dosc duzo czasu.
Chodzi chyba w Twojej wypowiedzi o uspokojenie wlasnego sumienia.
Witam sie z Wami.
Pierwszy raz po długiej przerwie weszłam na forum i przeczytałam Twoja wypowiedż-naturalnie cofnęłam sie i przeczytałam,co napisała Binor i Alina.
Jak moze wiesz,niedawno zjechałam pochować męża mojego,wiec temat jakby bardzo mnie dotyka.
I jakoś nie odbieram wypowiedzi Aliny jako chęc uspokojenia sumienia własnego.
Tego po prostu nie da sie zrobić.
Wszystko,co odkładamy na potem,wszystko,co wydaje nam sie takie oczywiste-w konfrontacji ze smiercia nabiera innego znaczenia jakby.
Żyjemy z kimś,kochamy,dzielimy radosci i smutki,bawia nas te same dowcipy,spieramy sie w innych sprawach-ot,żyjemy razem,wydaje sie,że wiemy o sobie wszystko,że ta druga osoba wie,że kochamy,jesteśmy obok zawsze,że tęsknimy,myślimy....a potem przychodzi śmierć i to,co wydawało sie takie oczywiste-już takie nie jest.A wydawało sie nam,że mamy czas na życie,na wszystko.
Piszę na swoim przykładzie.
Mąż kochał mnie straszecznie mocno,wiedziałam o tym zawsze i pewna byłam,że i On wie jaka jest siła mojego uczucia.Ale On odszedł-a mnie dopadły watpliwości-czy wiedział?,czy nie zwatpił-bo przez naszą pracę na wyjeżdzie-rozstania sa czymś nieodłącznym.On nie znosił ich za dobrze.
Pewnie odpowiesz mi,że jesli kochalismy sie prawdziwie-to wiedział.Też tak myśli kawałek mnie-ale drugi kawałek pyta-czy rzeczywiscie?
I tak jak Alina,żałuję,że czegoś nie powiedziałam,że czegos nie zrobiłam-bo pewna byłam,że mam czas,że zestarzejemy sie razem.Nie wyszło.
Na płycie nagrobnej kazałam wyryć jedno słowo-DLACZEGO?
Do dzisiaj nie wiem,dlaczego sie poddał,dlaczego nie naprawił telefonu,dlaczego nie szukał pomocy u lekarza-i wiele innych dlaczego mnie gnębi.
To jest kolejna śmierć,która mnie dotyka,a każda z nich uczy mnie,że nie warto niczego odkładac na potem,że nie ma znaczenia wiekszego mieć,bo o wiele wazniejsze jest być.
Powoli uczę sie,że trzeba dalej zyć-już inaczej.I tak jak Alina-żałuję pewnych rzeczy,ale natychmiast mówie sobie,że to już nie ważne,bo czasu nie cofnę.Trzeba patrzyć przed siebie,oglądanie sie do tyłu nic nie da.Ale boli ta świadomość.