Dziś tu mówię Wam dzień dobry po nieprzespanej nocy. To nie pełnia u mnie, a moje myśli nie dały mi się wyspać.
Decyzja jednak podjęta. Zdrada Teamu miała być jednorazowa i będzie. Nie wiedziałam, że cisza też potrafi uderzać do głowy.
Uwierzycie, że tu nawet psy nie szczekają? Nie słychać krzyku dzieci, rozmawiających sąsiadów. Nic, po prostu nic.
Już na pamięć znam każde drzewo, każdy kwiatek i trawę. Tyle tylko, że to nie moja bajka. Zaraz muszę wyjść, bo zwariuję siedząc trzeci dzień z rzędu w domu. Poza tym i tak chleb trzeba kupić. Zejść zejdę bez problemu, ale pewnie wdrapanie się 2 km pod górę w takim upale łatwe nie będzie. Droga w pełnym słońcu, ale dam radę!

Miejsce jednak dobre, szczególnie dla długodystansowych opiekunek, choć demencja PDP to z tych galopujących jest, ale jak się o tym wie i akceptuje sytuację, to jest naprawdę ok. Mnie ciągnie do cywilizacji

. Poza tym zupełnie inaczej wraca się do Domu, nie znając daty powrotu do De. Na takie powroty dopiero od niedawna mogę sobie pozwolić, czego i Wam życzę

.