Zakres obowiązków opiekuna osoby starszej

23 stycznia 2016 15:14
kasiachodziez

Wygląda na to że nie tobie jednej atmosfera nie odpowiada skoro opiekunki się tak zmieniają...nic na siłe tej roboty jest tyle że końca nie widać :-)

Tutaj nie da się jakoś normalnie spokojnie pracować.
Atmosfera jaka tworza wokół siebie ci ludzie powoduje, wewnetrzne ciagłe napięcie i nerwowość.
Z czyms takim spotykam sie po raz pierwszy i oby ostatni.
Dziewczyny, które tu były wcześniej, a z którymi mam kontakt, dokładnie to samo odczuwały. Bo już zaczęło mi się wydawać, że to ja jakaś "inna" jestem.
23 stycznia 2016 15:19 / 1 osobie podoba się ten post
ewa14

Tutaj nie da się jakoś normalnie spokojnie pracować.
Atmosfera jaka tworza wokół siebie ci ludzie powoduje, wewnetrzne ciagłe napięcie i nerwowość.
Z czyms takim spotykam sie po raz pierwszy i oby ostatni.
Dziewczyny, które tu były wcześniej, a z którymi mam kontakt, dokładnie to samo odczuwały. Bo już zaczęło mi się wydawać, że to ja jakaś "inna" jestem.

Jak masz się tam męczyć kolejny raz to nie ma sensu.Są takie miejsca że niby wszystko dobrze ale właśnie atmosfera sprawia że nie da się spokojnie pracować że człowiek chodzi nerwowy.
Ile odsiadki ci tam jeszcze zostało??
23 stycznia 2016 15:23 / 1 osobie podoba się ten post
kasiachodziez

Jak masz się tam męczyć kolejny raz to nie ma sensu.Są takie miejsca że niby wszystko dobrze ale właśnie atmosfera sprawia że nie da się spokojnie pracować że człowiek chodzi nerwowy.
Ile odsiadki ci tam jeszcze zostało??

Kasiu jeszcze 6 tygodni..........Wytrzymam, bo ja z tych wytrzymałych jestem.
Potem spadam jak najdalej stąd i już współczuję dziewczynie, która mnie tu zastąpi.
23 stycznia 2016 15:26 / 1 osobie podoba się ten post
ewa14

Kasiu jeszcze 6 tygodni..........Wytrzymam, bo ja z tych wytrzymałych jestem.
Potem spadam jak najdalej stąd i już współczuję dziewczynie, która mnie tu zastąpi.

Ale masz co jeść jest ci ciepło masz swój kącik?
23 stycznia 2016 15:36 / 1 osobie podoba się ten post
Tak, pod względem socjalnym, warunki są naprawdę super.
Szkoda, że tego samego nie można powiedzieć o mieszkańcach tego domu, bo gdyby tak było,to byłoby miejsce idealne.
23 stycznia 2016 16:25 / 6 osobom podoba się ten post
ewa14

Tak, pod względem socjalnym, warunki są naprawdę super.
Szkoda, że tego samego nie można powiedzieć o mieszkańcach tego domu, bo gdyby tak było,to byłoby miejsce idealne.

No tak, dom przecież tworzą ludzie a nie sprzęty,meble i wystrój.
Moje najlepsze, najfajniejsze miejsce pracy, jedyne, gdzie ja, typowy skoczek , zagnieździłam się na ponad 2 lata było takie,że nie nie miałam własnego pokoju ( były tylko dwa, sypialnia Gertrud i drugi, telewizyjny, gdzie spałam na wersalce). Kuchnia ciemna, mała, jedna łazienka.
Nigdzie nie było mi tak dobrze, tak ciepło, tak swojsko jak tam. Byłam tam niemal siłą zmuszana do robienia sobie dni wolnych ( wtedy pdp zajmował się syn, co robił z chęcią), wszyscy się tam kochali, ale tak po polsku, nie po niemiecku. Mogłam tam uprawiać swoje hobby bez problemu, a jest ono czaso i pracochłonne. Jadłam, co chciałam, syn specjalnie dla mnie kupował owoce egzotyczne, choć to nie byli bogaci ludzie, wręcz przeciwnie. Sama musiałam go prosić,żeby nie przesadzał. :)))))
Ech.....tak fajnie to już nigdy nie będzie.....
23 stycznia 2016 16:51 / 5 osobom podoba się ten post
Lawenda

No tak, dom przecież tworzą ludzie a nie sprzęty,meble i wystrój.
Moje najlepsze, najfajniejsze miejsce pracy, jedyne, gdzie ja, typowy skoczek , zagnieździłam się na ponad 2 lata było takie,że nie nie miałam własnego pokoju ( były tylko dwa, sypialnia Gertrud i drugi, telewizyjny, gdzie spałam na wersalce). Kuchnia ciemna, mała, jedna łazienka.
Nigdzie nie było mi tak dobrze, tak ciepło, tak swojsko jak tam. Byłam tam niemal siłą zmuszana do robienia sobie dni wolnych ( wtedy pdp zajmował się syn, co robił z chęcią), wszyscy się tam kochali, ale tak po polsku, nie po niemiecku. Mogłam tam uprawiać swoje hobby bez problemu, a jest ono czaso i pracochłonne. Jadłam, co chciałam, syn specjalnie dla mnie kupował owoce egzotyczne, choć to nie byli bogaci ludzie, wręcz przeciwnie. Sama musiałam go prosić,żeby nie przesadzał. :)))))
Ech.....tak fajnie to już nigdy nie będzie.....

Dokładnie Lawendo tak jak napisałaś.
Dom, to ludzie a nie mury i sprzęty, które sie w tych murach znajduja.
Tutaj opiekunka jest takim własnie sprzętem.
Nikt nie zapyta jak ci sie pracuje w ich domu, nikogo nie interesuje co lubisz jeść, co lubisz pić , czy kawę, czy herbatę a jeżeli tak,  to jaką.
Generalnie oni tutaj są ludźmi a opiekunka - Polka, to taki "podczłowiek".
W bawarskiej wiosce przepracowałam 3 lata, ogólnie tutaj to  czwarta rodzina u której pracuję i dziewczyny wierzcie mi w tamtych trzech było o całe niebo inaczej niż tutaj. Pisząc inaczej mam na mysli - lepiej.
23 stycznia 2016 17:37 / 8 osobom podoba się ten post
ewa14

Tak, pod względem socjalnym, warunki są naprawdę super.
Szkoda, że tego samego nie można powiedzieć o mieszkańcach tego domu, bo gdyby tak było,to byłoby miejsce idealne.

Niestety czasem można trafić na takich ludzi co wysysają całą energię z innych. W zeszłym roku pisałam o mojej demonicznej szteli,z nocnymi koszmarami i totalnym brakiem własnej woli. Niby wszyscy byli dla mnie mili,pdp nie uciążliwa poza oczywiście wydzielaniem jedzenia,ale ogólnie przepracowałam tam 4 miesiące i jak nadszedł koniec zlecenia to nawet się nie obejrzałam za siebie,a w domu dopiero zaczęłam normalnie funkcjonować.
Byłam wykończona psychicznie,choć nie powinnam,bo nie było powodu.
Teraz jestem w skromnym bawarskim domku,w niezamożnej rodzinie,a praca o niebo lepsza od tych w tzw zamożnych domach.
Atmosfera bardzo przyjazna i aż chce mi się np.odśnieżyc podjazd i dojście do drzwi,choć wcale nie musze tego robic. Zresztą dobrą aurę można wyczuć nie mając żadnych nadprzyrodzonych zdolności,poprostu wchodzisz i wiesz,że mieszkają tu serdeczni ludzie.

Ewa,bardzo Ci współczuję,że na taki dom trafiłaś. Mam nadzieję,że wytrzymasz pobyt do konca bez uszczerbku na swojej psychice.
23 stycznia 2016 18:02 / 3 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Niestety czasem można trafić na takich ludzi co wysysają całą energię z innych. W zeszłym roku pisałam o mojej demonicznej szteli,z nocnymi koszmarami i totalnym brakiem własnej woli. Niby wszyscy byli dla mnie mili,pdp nie uciążliwa poza oczywiście wydzielaniem jedzenia,ale ogólnie przepracowałam tam 4 miesiące i jak nadszedł koniec zlecenia to nawet się nie obejrzałam za siebie,a w domu dopiero zaczęłam normalnie funkcjonować.
Byłam wykończona psychicznie,choć nie powinnam,bo nie było powodu.
Teraz jestem w skromnym bawarskim domku,w niezamożnej rodzinie,a praca o niebo lepsza od tych w tzw zamożnych domach.
Atmosfera bardzo przyjazna i aż chce mi się np.odśnieżyc podjazd i dojście do drzwi,choć wcale nie musze tego robic. Zresztą dobrą aurę można wyczuć nie mając żadnych nadprzyrodzonych zdolności,poprostu wchodzisz i wiesz,że mieszkają tu serdeczni ludzie.

Ewa,bardzo Ci współczuję,że na taki dom trafiłaś. Mam nadzieję,że wytrzymasz pobyt do konca bez uszczerbku na swojej psychice.

Masz zupełna rację Iwanilia, atmosferę domu czuje sie tuż po przekroczeniu jego progu.Tak też było tutaj, zresztą jeszcze przed wyjazdem z mojego domu , czułam gdzieś pod skórą, że to nie to. Intuicja mnie nie zawiodła.Skończę to zlecenie i w domu dojdę do siebie. Mam nadzieję, że moja psychika jest tak twarda jak ja i obie przetrzymamy to miejsce bez wiekszego uszczerbku
 Moja bawarska PDP zawsze mi powtarzała, że jak jej zabraknie, to mam kolejnego miejsca pracy szukać  też w Bawarii.
Bo Bawarczycy, to najlepsi z Niemców, a ci najgorsi mieszkają na północy tego kraju. Nie wiem ile w tym prawdy, bo na północy jestem po raz pierwszy, ale wiem, ze te rejony , to nie moje klimaty. Pracowałam już na zachodzie Niemiec, tuż przy granicy z Belgią i Holandią, pracowałam w Badenii i wszędzie tam spotykałam naprawdę życzliwych i dobrych ludzi. Północ chyba sobie wykreślę na stałe z mapy Niemiec.
 
 
 
23 stycznia 2016 18:28 / 5 osobom podoba się ten post
ewa14

Masz zupełna rację Iwanilia, atmosferę domu czuje sie tuż po przekroczeniu jego progu.Tak też było tutaj, zresztą jeszcze przed wyjazdem z mojego domu , czułam gdzieś pod skórą, że to nie to. Intuicja mnie nie zawiodła.Skończę to zlecenie i w domu dojdę do siebie. Mam nadzieję, że moja psychika jest tak twarda jak ja i obie przetrzymamy to miejsce:-) bez wiekszego uszczerbku:-)
 Moja bawarska PDP zawsze mi powtarzała, że jak jej zabraknie, to mam kolejnego miejsca pracy szukać  też w Bawarii.
Bo Bawarczycy, to najlepsi z Niemców, a ci najgorsi mieszkają na północy tego kraju. Nie wiem ile w tym prawdy, bo na północy jestem po raz pierwszy, ale wiem, ze te rejony , to nie moje klimaty. Pracowałam już na zachodzie Niemiec, tuż przy granicy z Belgią i Holandią, pracowałam w Badenii i wszędzie tam spotykałam naprawdę życzliwych i dobrych ludzi. Północ chyba sobie wykreślę na stałe z mapy Niemiec.:-)
 
 
 

Ja też aktualnie jestem na Bawarii ( pierwszy raz) i  naprawdę sobie chwalę. Dobrzy, serdeczni, uśmiechnięci,wdzięczni za wszystko.. chciałabym tu wrócić, ale nie wiem czy moja poprzedniczka przyjedzie tutaj z powrotem, wtedy będę musiała szukać czegoś nowego, ale   już wiem dzisiaj,że będzie to Bawaria:)
Na każdym  kroku jest tu wielka serdeczność, kiedy idę ulicą ( jest jedna bo jestem na wiosce)  ludzie przystają, pytają się czy jestem nową opiekunką Frau X, pytają się  czy jest mi tu dobrze, na ile  przyjechałam. Codziennie chodzę do piekarni , kiedy pierwszy raz przekroczyłam próg, panie uśmiechnięte, zapytały jak mam na  imię, jak się tu czuję, wiedziały do Kogo przyjechałam, służą mi we wszystkim pomocą:)
Jest dobrze, mam  tu taki   psychiczny spokój, dom to oaza  ciszy, Pdp. inteligentna, emerytowana nauczycielka mająca swój świat w ksiązkach i gazetach.
Ani razu się nie poskarżyła,nie narzeka, zawsze uśmiechnięta, cały czas dziękuje za wszystko. Tu jest dobre powietrze, dobre fluidy, brak tej toksyczności ludzkiej i to mi w 100% pasuje. Oby tak dalej i do końca...
23 stycznia 2016 18:36 / 5 osobom podoba się ten post
Kiedy jadę na nowy kontrakt, to zawsze patrzę jakie mam obowiązki w umowie i za każdym razem te obowiązki w mojej agencji są stricto opiekuńcze. Nigdy nie odśnieżałam, nie grabiłam liści, nie kosiłam trawy, nie myłam okien, nie uprawiałam ogródka. Na ostatniej swojej szteli moja Pdp. kazała mi myć okna, gdyż było to w grudniu, więc jej mówię,że nie jestem Putz Frau, a jeśli chce abym je umyła to niech mi za to zapłaci ( wiedziałam,że tam nie wrócę bo mnie wykańczała swoim babyfonem po parę razy w nocy , ale o tym już Wam pisałam w grudniowych topikach poskarżyjek) i dlatego może byłam taka asertywna i bojowa. Na Pdp. zbulwersowana wyciągnęła umowę i zaczęła mi pokazywać podpunkt gdzie jest napisane , że mam utrzymywać porzadek w domu. Więc jej tłumaczę, że codzienne sprzątanie, a nie mycie okien, a to jest kolosalna różnica. Ona dalej ,że mam myć okna, więc jej mówię, jeśli przy myciu okien coś mi się stanie, spadnę z krzesła, złamię nogę czy rękę czy zapłaci mi rodzina odszkodowanie i za mój pobyt w szpitalu, wtedy zamilkła. Nie spadłaby mi korona z głowy i aby czas szybko minął umyłabym te okna, ale jeśli mi ktoś mówi,że Musss, to sorry...ja nic nie muszę, ja mogę:)
23 stycznia 2016 18:52 / 1 osobie podoba się ten post
Ann1967

Kiedy jadę na nowy kontrakt, to zawsze patrzę jakie mam obowiązki w umowie i za każdym razem te obowiązki w mojej agencji są stricto opiekuńcze. Nigdy nie odśnieżałam, nie grabiłam liści, nie kosiłam trawy, nie myłam okien, nie uprawiałam ogródka. Na ostatniej swojej szteli moja Pdp. kazała mi myć okna, gdyż było to w grudniu, więc jej mówię,że nie jestem Putz Frau, a jeśli chce abym je umyła to niech mi za to zapłaci ( wiedziałam,że tam nie wrócę bo mnie wykańczała swoim babyfonem po parę razy w nocy , ale o tym już Wam pisałam w grudniowych topikach poskarżyjek) i dlatego może byłam taka asertywna i bojowa. Na Pdp. zbulwersowana wyciągnęła umowę i zaczęła mi pokazywać podpunkt gdzie jest napisane , że mam utrzymywać porzadek w domu. Więc jej tłumaczę, że codzienne sprzątanie, a nie mycie okien, a to jest kolosalna różnica. Ona dalej ,że mam myć okna, więc jej mówię, jeśli przy myciu okien coś mi się stanie, spadnę z krzesła, złamię nogę czy rękę czy zapłaci mi rodzina odszkodowanie i za mój pobyt w szpitalu, wtedy zamilkła. Nie spadłaby mi korona z głowy i aby czas szybko minął umyłabym te okna, ale jeśli mi ktoś mówi,że Musss, to sorry...ja nic nie muszę, ja mogę:)

Mam podobne zdanie.
Nigdy od niczego nie spadnie nam korona,i jeśli coś zrobimy ponad "normę",a nie koliduje to z nami i tylko z nami.....to też nie widzę problemu żeby to czy tamto zrobić.
Inaczej właśnie sprawa wygląda kiedy ktoś chce nas wykorzystać.....to już zupełnie inna bajka:)
Jedyne czego nigdy nie zrobię to są prace w ogrodzie......chociaż koszenie trawy jakąś fajną kosiarką na pewno jest fajowe........to i tak nie dla mnie:))
23 stycznia 2016 18:54 / 1 osobie podoba się ten post
Nie wiem czy życzliwość zależy od regionu? Osobiście miło wspominam pracę na północy Niemiec,rejon turystyczny,mieszkańcy otwarci na " obcych" rodzina dbająca o opiekunkę.Bawarczycy żyją w swoim małym światku pogardliwie odnoszą się do tych z innych landów między sobą są zażyli ale mnie jakoś ta familiarna atmosfera nie bardzo odpowiada . Nie można generalizować,albo sie trafi na uprzejmych i miłych ludzi, albo nie. Trzymaj sie Ewa,rób swoje,chca być z tobą na dystans,to niech im będzie,nie brataj sie na siłę.Odżałuj pare euro i kup sobie swoją herbatę niech widzą ze sama dbasz o siebie,skoro oni widzą czubek własnego nosa tylko. Może coś sie jeszcze zmieni,niedługo jesteś.Moja Annie ma trudny charakter na poczatku było nerwowo,a teraz jest ok.
23 stycznia 2016 18:59
Ja tam nie wierzę w "rejonizację życzliwości",to tylko od ludzi zależy i tyle.
Osobiście fajnych ludzi znałam na Bawarii,no ale byłam tam tylko dwa razy więc niewiele mogę powiedzieć.
Natomiast w innych regionach bardzo często spotkałam się z tym,że Niemcy z pogardą wyrażali się na Bawarczyków,dla nich to nie Niemcy....tylko Bawarczycy:)
A już fani piłki nożnej to w ogóle masakra,włosy dęba stają jak się ich posłucha:)
23 stycznia 2016 19:04 / 1 osobie podoba się ten post
Mój dziadek Bawarczyk tak kochal Bawarie że przez cale swoje długie życie nosa z nie nie wychylił .Pieniadze miał stać go bylo na podróże ale jakos nie byl ciekaw jak żyją Niemcy w innych landach.Bo wg jego przekonania,gorzej żyją i w ogóle be są.Bawarczycy mają opinię jaką mają,może nieco zasłużyli sobie na nią.