Dla mnie sprawa jest prosta: oddzielić uchodźców od imigrantów socjalnych, pomocy udzielić tylko uchodźcom resztę bezwzględnie odsyłać. Każde przestępstwo kryminalne - deportacja. W ośrodkach dla uchodźców uzależnić pomoc od nauki języka i określić maksymalny czas na podjęcie pracy (zapewnić pomoc w znalezieniu). Również od możliwości zapewnienia utrzymania uzależnić tzw. łączenie rodzin. Obecnie wielu imigrantów chce dołączyć do rodziny w Niemczech ,a na pytanie co robi rodzina odpowiedź: są na zasiłku. W przypadku gdy po upływie maksymalnego czasu ktoś nie zna języka i nie chce pracować - deportacja bez prawa powrotu. Pomoc ma motywować do pozbierania się, a nie do lenistwa. Jeśli ktoś chce mieć niepracującą żonę i ośmioro dzieci ok, ale sam musi je utrzymać.
W ośrodkach zapewnić naukę, zakwaterowanie, wyżywienie, a wypłatę zasiłków ograniczyć do symbolicznej kwoty (np. 20e miesięcznie na osobę). Ograniczenie zasiłków w Danii zdziałało cuda.
Przyjmując wszystkich jak leci motywujemy innych do pakowania się i wędrówki.
Stabilizacja finansowa (zasilki) zachęcają do powiększania rodzin. I taka pomoc powinna być skierowana do mieszkańców UE żeby chcieli mieć dzieci. W Polsce wielu młodych ludzi nie decyduje się na kolejne dziecko bo nie ma pewności czy praca będzie, czy szef wypłci, czy znajdzie kolejną pracę. Zapewnienie minimum stabilizacji zmotywowałoby do zakładania rodzin. Daj młodemu człowiekowi na start mieszkanie, mozliwość stałej pracy i poczucie bezpieczeństwa, anie będą uciekać z Polski i pomyślą o dzieciach. Mało kto wyjeżdża bo lubi być z dala od domu.
Podstawą powinno być, że żaden imigrant nie może liczyć na większą pomoc niż minium socjalne dostepne dla zwykłego Kowalskiego.
