Tak, smutne. U poprzedniego lekarza domowego było podobnie. Babcia nie należy do ludzi, którzy zawracają głowę "byle czym". Musi mocno Jej dokuczać, skoro decyduje się na lekarza. Najczęściej co słyszymy, to : "Nic nie mozemy zrobić".
Tak, smutne. U poprzedniego lekarza domowego było podobnie. Babcia nie należy do ludzi, którzy zawracają głowę "byle czym". Musi mocno Jej dokuczać, skoro decyduje się na lekarza. Najczęściej co słyszymy, to : "Nic nie mozemy zrobić".
Przykre i smutne to co piszesz, lekarz bez krzty serca;(
Do tej pory nie spotkalam sie z jawnym lekcewazeniem i okazywaniem braku szacunku w stosunku do mojej osoby, przez jakiegokolwiek lekarza. Ortopedzi mi podpadli, zmienialam ich kilkakrotnie.
...a teraz z innej beczki, czy jestes nadal u malzenstwa, gdzie dziadek byl po tracheotomii?
Kup mi szlafrok .. :-) Nie zmieścił mi się do walizki, a zdaje się że jest mi tu niezbędny... :lol1:
Na pewno dla mnie ? Dobrze, żem daleko, bo wciągnęłabym natentychmiast. Uwielbiam - niestety.
Zdradziłaś imbirowe haribo na rzecz jakis owocowych?? Nie wierzę...
Barbaro Niepowtarzalna, odpowiadam tutaj, bo wątek zamknięty. Toż ja mam Cię w przyjaciołach od zarania dziejów kobieto i na fejsie też Cię mam, tylko Ty tam nieaktywna coś :-)
Sama już sprawdziłam - mamy się :-) ...Na fejsie nie bywam , bo byłam tam jak miałam kłopoty z wejściem na forum , ale nie umiałam się tam odnaleźć , mimo , że same bratnie dusze tam były . Dziewczyny stamtąd instruowały mnie , jak się na " Opiekunkowo " dostać , bo byłam podłamana ....no , bo ja to z tych specjalistek - informatyczek ....inaczej :-( To było w czasie jak pracowałam u Pusi . Nawet nowo zakupiony- przechodzony wtedy lapek przed samym wyjazdem mi padł i zaraz dziewczyny " od nasz " ruszyły z pomocą i skorzystałam z dobroci Evvex , która zaoferowała mi pozyczenie na tamten wyjazd swojej , domowej " maszyny " , żebym miała kontakt ze światem . Niestety z tamtej " maszyny " nie mogłam się właśnie " prawną drogą " na forum i musiałam skakać przez jakieś bramki niczym Lech W. .....Po powrocie do domu mój lapek już naprawiony czekał na mnie , wróciłam z nim po urlopie do D. i bez najmniejszych problemów dostawałam się na " Opiekunkowo " .....alem się kurde znowu rozpisała PRZYJACIÓŁKO Ty moja :przytula:
Pamiętam, pamiętam tę akcję z Twoim lapkiem i pomocą Ewex. W miescie Łodzi zdaje się się spotkałyscie na dworcu czy jakos tak ?
Szkoda, że Evex juz nie pisze tutaj.
Danusia, wyślij mi adres na maila - prześle Ci szlafrok. Ja akurat mam - a jest mi zupełnie niepotrzebny. Bawełniany, można prać. Nie jest mega gruby, ale okryje co nieco.
Poważnie.
Nie kotku . Evvex była w D. na robotach , moja córka podjechała do Łodzi do jej córki i w ciagu 1,5 godziny miałam " maszynerię " :-) ....Niestety z Evvex kontaktu już nie mam od bardzo dawna , na żywo to się nie widziałyśmy w ogóle , tyle co na skypie . Nie było okazji się spotkać , bo zawsze się jakoś mijałyśmy - jedna urlopowała to druga popitalała na robotach w D. ....Mam cichutką nadzieję , że kiedyś wiosną albo latem MY się spotkamy w Łodzi . Siądziemy se na Tuwimowej ławeczce na Pietrynie ......tylko jakieś gazety musimy zabrać , coby wilka nie załapać .....ale co se pogadamy to będzie nasze :-)