03 listopada 2016 21:08 / 4 osobom podoba się ten post
AlinaChyba najbardziej boję się tego, że zostanę pozostawiona sama sobie z umierającą pdp i nie będę widziała co robić. Tylko raz byłam przy umierającej pdp ale tam wspierała mnie cała rodzina. Tutaj nie ma żadnej współpracy czy też pomocy. Pdp jest osobą delikatnie rzecz biorąc bardzo trudną. O tym już pisałam. Myślę, że nawet gdy będzie słaba i nie daj Boże leżąca to będzie mnie wyzywać, że nie mam o niczym pojęcia i maksymalnie jeszcze wszystko utrudniać tak jak robi to w tej chwili.
Alinko, jeśli Twoja PDP będzie u kresu drogi, to nie będzie w stanie nic Ci zrobić, wyzywać, wołać. Może jednak być też tak, że w pierwszej fazie będzie leżąca, ale jeszcze dość silna - to wtedy tak, nadal będzie "trudna", dla Ciebie podwójnie, bo z byle okazji będzie wołać tylko po to, żeby Ci dokuczyć. Nie da się tego przewidzieć, jak długo będzie w stanie walczyć, naprawdę.
A Twój strach, o którym napisałaś - nie, tego nie musisz się obawiać, natura jest jaka jest i poza delikatnym wsparciem, niczego od Ciebie nie będzie chciała. Być może rozmowa z rodziną coś zmieni, jeśli opowiesz im o swoich obawach, niech wyartykułują swoje zdanie na ten temat, jeśli to możliwe. Może nawiązanie wspólpracy z Diakonie?