Na wyjeździe #35

03 listopada 2016 20:30 / 3 osobom podoba się ten post
Mycha

Nie piszą że kawa jest z Kostaryki ( ja palnęłam że z Korsyki ) tylko z małych gospodarstw z Ameryki środkowej. W sumie wsio rawno mi jest skąd ona jest, byle pod moje podniebienie pasowała. Oczywiście blabla, że płacą im przyzwoicie, bo to niby rodzinne gospodarstwa, które mają się rozwijać dzięki uczciwemu handlowi. Dobrze, że mi o herbacie przypomniałaś. Potrzebuję liściastą :-) Dziadek mi mówił, że w sąsiedniej miejscowości brat tego Turka ma większy sklep. Trzeba zajrzeć. 

Tutaj kupuję do domu kawę z Afryki, ona jest produkowana właśnie w takich małych eko-gospodarstwach, pod nadzorem. Faktycznie jest sporo droższa od "normalnej", ale w smaku - nieporównywalnie lepsza. Mam nadzieję, że ta, krórą kupiłaś też Ci bedzie smakować, a, nie wiem, jak w DE, tu cały praktycznie dochód ze sprzedaży tej kawy "leci" z powrotem do tych gospodarstw, żeby mogły egzystować.
03 listopada 2016 20:35 / 2 osobom podoba się ten post
emilia

Tutaj kupuję do domu kawę z Afryki, ona jest produkowana właśnie w takich małych eko-gospodarstwach, pod nadzorem. Faktycznie jest sporo droższa od "normalnej", ale w smaku - nieporównywalnie lepsza. Mam nadzieję, że ta, krórą kupiłaś też Ci bedzie smakować, a, nie wiem, jak w DE, tu cały praktycznie dochód ze sprzedaży tej kawy "leci" z powrotem do tych gospodarstw, żeby mogły egzystować.

Te gospodarstwa zarabiają lepiej ale też i produkują lepszymi metodami. Chętnie zapłacę trochę drożej oby te pieniądze do nich trafiły, bo biały, wredny człowiek już wystarczająco ich wykorzystał. 
03 listopada 2016 20:37 / 3 osobom podoba się ten post
emilia

Czy koniec jest bliski, czy daleki - tego Ci nikt nie powie. Tylko Ty sama możesz podjąć decyzję, co dalej. Na żadne odejście, moim zdaniem, nie da się ot, tak, przygotować, tym bardziej, jak jest się w jednym miejscu dłuższy czas. Musisz sama przemyśleć, czy jesteś przygotowana na to, że stan się pogorszy, tak, jak pisała Tina, że trzeba będzie dużo czasu być przy PDP, że będzie trzeba obserwować, jak każdego dnia tego człowieka jest "mniej".
I trzeba mieć świadomość, że nic się nie polepszy, że możesz tylko pomagać, ulżyć i nic więcej. Napisałaś, że się boisz, ale czego? Tego, że PDP odejdzie, czy tego, że nie dasz rady być wtedy? 

Chyba najbardziej boję się tego, że zostanę pozostawiona sama sobie z umierającą pdp i nie będę widziała co robić. Tylko raz byłam przy umierającej pdp ale tam wspierała mnie cała rodzina. Tutaj nie ma żadnej współpracy czy też pomocy. Pdp jest osobą delikatnie rzecz biorąc bardzo trudną. O tym już pisałam. Myślę, że nawet gdy będzie słaba i nie daj Boże leżąca to będzie mnie wyzywać, że nie mam o niczym pojęcia i maksymalnie jeszcze wszystko utrudniać tak jak robi to w tej chwili.
03 listopada 2016 20:38 / 1 osobie podoba się ten post
Mycha

Nie piszą że kawa jest z Kostaryki ( ja palnęłam że z Korsyki ) tylko z małych gospodarstw z Ameryki środkowej. W sumie wsio rawno mi jest skąd ona jest, byle pod moje podniebienie pasowała. Oczywiście blabla, że płacą im przyzwoicie, bo to niby rodzinne gospodarstwa, które mają się rozwijać dzięki uczciwemu handlowi. Dobrze, że mi o herbacie przypomniałaś. Potrzebuję liściastą :-) Dziadek mi mówił, że w sąsiedniej miejscowości brat tego Turka ma większy sklep. Trzeba zajrzeć. 

Jest naprawdę dobra, po zaparzeniu złocista, nie taka smoła, jaka się czasem tworzy po herbatach z torebki.
03 listopada 2016 20:41 / 2 osobom podoba się ten post
Alina

Chyba najbardziej boję się tego, że zostanę pozostawiona sama sobie z umierającą pdp i nie będę widziała co robić. Tylko raz byłam przy umierającej pdp ale tam wspierała mnie cała rodzina. Tutaj nie ma żadnej współpracy czy też pomocy. Pdp jest osobą delikatnie rzecz biorąc bardzo trudną. O tym już pisałam. Myślę, że nawet gdy będzie słaba i nie daj Boże leżąca to będzie mnie wyzywać, że nie mam o niczym pojęcia i maksymalnie jeszcze wszystko utrudniać tak jak robi to w tej chwili.

Powinnaś Alinko porozmawiać z rodziną w takiej sytuacji. Przecież nie możesz zostać z tym wszystkim sama. To, że dotychczas nie współpracowali z Tobą, nie znaczy ze w sytuacji gdy PDP gasnie , masz zostać z tym sama. Maila Ci wysłałam. Przytulam
03 listopada 2016 20:42 / 1 osobie podoba się ten post
emilia

Tutaj kupuję do domu kawę z Afryki, ona jest produkowana właśnie w takich małych eko-gospodarstwach, pod nadzorem. Faktycznie jest sporo droższa od "normalnej", ale w smaku - nieporównywalnie lepsza. Mam nadzieję, że ta, krórą kupiłaś też Ci bedzie smakować, a, nie wiem, jak w DE, tu cały praktycznie dochód ze sprzedaży tej kawy "leci" z powrotem do tych gospodarstw, żeby mogły egzystować.

Nie wierzę w to ponieważ czytałam artykuł o tym jak wykorzystywani są producenci kawy. Generalnie cło na kawę jest tak ustawione, że producenci mogą sprzedawać tylko ziarno ponieważ żaden produkt przetworzony im się nie opłaca. Dotyczy to także kakao. To co dostają producenci stanowi zaledwie 10% finalnej ceny, którą widzimy na półkach. 
03 listopada 2016 20:47 / 1 osobie podoba się ten post
tina 100%

Jest naprawdę dobra, po zaparzeniu złocista, nie taka smoła, jaka się czasem tworzy po herbatach z torebki.

Zobaczę co jest w tym drugim sklepie. Jutro jadę po napoje, nie będę musiała wiele zbaczać, żeby do Turka trafić. Skoro Turek powiedział,  że kawa z Kostaryki to może i prawda, nawet jak nie piszą dokładnie pochodzenia kawy. Widocznie on wie A ciekawe skąd są te herbaty ?? 
03 listopada 2016 20:50 / 1 osobie podoba się ten post
Mycha

Zobaczę co jest w tym drugim sklepie. Jutro jadę po napoje, nie będę musiała wiele zbaczać, żeby do Turka trafić. Skoro Turek powiedział,  że kawa z Kostaryki to może i prawda, nawet jak nie piszą dokładnie pochodzenia kawy. Widocznie on wie :-) A ciekawe skąd są te herbaty ?? 

Ceylon ze Sri Lanki jest- ta herbata wygladała jak oryginalny ceylon, to może i pochodziła stamtąd. Owocowe to nie wiem , ale były bardzo smaczne :)
03 listopada 2016 20:54 / 2 osobom podoba się ten post
Alina

Nie wierzę w to ponieważ czytałam artykuł o tym jak wykorzystywani są producenci kawy. Generalnie cło na kawę jest tak ustawione, że producenci mogą sprzedawać tylko ziarno ponieważ żaden produkt przetworzony im się nie opłaca. Dotyczy to także kakao. To co dostają producenci stanowi zaledwie 10% finalnej ceny, którą widzimy na półkach. 

Alina, koszty rozwoju tych gospodarstw pokrywa klient. Producenci nie tracą nic, no przecież nie mogą  przecież oni ciągle są biedni. Jakieś pieniądze trafiają do tych gospodarstw. Na moim opakowaniu kawy pisze, że dzięki wyższej cenie rodzina ma osłony socjalne i gospodarstwo może się rozwijać. Nie mówię, że całość tej różnicy w cenie trafia do nich. Aż tak naiwna nie jestem, bo jakis producent po drodze "ukradnie" forsę. Świat jest wredny i tyle. Ale coś trafia do tych małych gospodarstw. Bardzo często te farmy rodzinne nie używają żadnych oprysków itp. Idea jest bardzo fajna a co z reakizacją to już nie sprawdzę. 
03 listopada 2016 21:04 / 2 osobom podoba się ten post
doda1961

Powinnaś Alinko porozmawiać z rodziną w takiej sytuacji. Przecież nie możesz zostać z tym wszystkim sama. To, że dotychczas nie współpracowali z Tobą, nie znaczy ze w sytuacji gdy PDP gasnie , masz zostać z tym sama. Maila Ci wysłałam. Przytulam:aniolki:

Tutaj naprawdę nie ma z kim rozmawiać. Córka ma wszystko w nosie, chce mieć święty spokój. Próbowałam już ostatnio w pewnych sprawach zwrócić się do agencji aby interweniowali u rodziny. Wyszła z tego taka draka, że głowa mała. Normalnie głuchy telefon. Nawet nie chce mi się pisać. Opowiem zdarzenie, które miało miejsce dzisiaj. Mówiłam  pdp, że są potrzebne środki do dezynfekcji. Nie musi za nie płacić bo pewne rzeczy refunduje kasa chorych. Byłyśmy w łazience. Pomagaląm jej zdiąć majtki, a ona w tym momencie sika mi na ręce wyzywając, że to moja wina bo jestem zbyt powolna. Poza tym wszystko komplikuję, a ona nie jest zarażona. Gdy chodziłam do niej do szpitala to gratulowałam jej, że jest sama na sali i ma telewizor do własnej dyspozycji. Święta naiwności! Była odizolowana ponieważ podejrzewano ją o jakiegoś wirusa. Mnie rodzina ani pdp o tym fakcie nie poinformowała. O czym i z kim mam rozmawiać? Prosiłam ją o zakup pampersów lub pieluchomajtek na wypadek gdyby zaniemogła i trzeba było ją przwijać w łóżku. Ona nie potrzebuje. Koniec. Nie ma w ogóle mowy aby  zgodziła się choć jedno opakowanie zakupić awaryjnie.Jedyne środki higieny jakie posiadam to  opakowanie rękawiczek lateksowych. Jak ono się skończy będzie dramat. Mam jeszcze trochę czasu na podjęcie decyzji. Na pewno zrobię to w przeciągu następnych dwóch tygodni.
03 listopada 2016 21:08 / 4 osobom podoba się ten post
Alina

Chyba najbardziej boję się tego, że zostanę pozostawiona sama sobie z umierającą pdp i nie będę widziała co robić. Tylko raz byłam przy umierającej pdp ale tam wspierała mnie cała rodzina. Tutaj nie ma żadnej współpracy czy też pomocy. Pdp jest osobą delikatnie rzecz biorąc bardzo trudną. O tym już pisałam. Myślę, że nawet gdy będzie słaba i nie daj Boże leżąca to będzie mnie wyzywać, że nie mam o niczym pojęcia i maksymalnie jeszcze wszystko utrudniać tak jak robi to w tej chwili.

Alinko, jeśli Twoja PDP będzie u kresu drogi, to nie będzie w stanie nic Ci zrobić, wyzywać, wołać. Może jednak być też tak, że w pierwszej fazie będzie leżąca, ale jeszcze dość silna - to wtedy tak, nadal będzie "trudna", dla Ciebie podwójnie, bo z byle okazji będzie wołać tylko po to, żeby Ci dokuczyć. Nie da się tego przewidzieć, jak długo będzie w stanie walczyć, naprawdę.
A Twój strach, o którym napisałaś - nie, tego nie musisz się obawiać, natura jest jaka jest i poza delikatnym wsparciem, niczego od Ciebie nie będzie chciała. Być może rozmowa z rodziną coś zmieni, jeśli opowiesz im o swoich obawach, niech wyartykułują swoje zdanie na ten temat, jeśli to możliwe. Może nawiązanie wspólpracy z Diakonie?
03 listopada 2016 21:12 / 3 osobom podoba się ten post
Alina

Tutaj naprawdę nie ma z kim rozmawiać. Córka ma wszystko w nosie, chce mieć święty spokój. Próbowałam już ostatnio w pewnych sprawach zwrócić się do agencji aby interweniowali u rodziny. Wyszła z tego taka draka, że głowa mała. Normalnie głuchy telefon. Nawet nie chce mi się pisać. Opowiem zdarzenie, które miało miejsce dzisiaj. Mówiłam  pdp, że są potrzebne środki do dezynfekcji. Nie musi za nie płacić bo pewne rzeczy refunduje kasa chorych. Byłyśmy w łazience. Pomagaląm jej zdiąć majtki, a ona w tym momencie sika mi na ręce wyzywając, że to moja wina bo jestem zbyt powolna. Poza tym wszystko komplikuję, a ona nie jest zarażona. Gdy chodziłam do niej do szpitala to gratulowałam jej, że jest sama na sali i ma telewizor do własnej dyspozycji. Święta naiwności! Była odizolowana ponieważ podejrzewano ją o jakiegoś wirusa. Mnie rodzina ani pdp o tym fakcie nie poinformowała. O czym i z kim mam rozmawiać? Prosiłam ją o zakup pampersów lub pieluchomajtek na wypadek gdyby zaniemogła i trzeba było ją przwijać w łóżku. Ona nie potrzebuje. Koniec. Nie ma w ogóle mowy aby  zgodziła się choć jedno opakowanie zakupić awaryjnie.Jedyne środki higieny jakie posiadam to  opakowanie rękawiczek lateksowych. Jak ono się skończy będzie dramat. Mam jeszcze trochę czasu na podjęcie decyzji. Na pewno zrobię to w przeciągu następnych dwóch tygodni.

No cóż, mowę mi odjęło. Nie potrafiłabym z takimi ludzmi współzyć ani tym bardziej pracować.
Podziwiam Cię Alinko.
03 listopada 2016 21:13 / 3 osobom podoba się ten post
Alina

Nie wierzę w to ponieważ czytałam artykuł o tym jak wykorzystywani są producenci kawy. Generalnie cło na kawę jest tak ustawione, że producenci mogą sprzedawać tylko ziarno ponieważ żaden produkt przetworzony im się nie opłaca. Dotyczy to także kakao. To co dostają producenci stanowi zaledwie 10% finalnej ceny, którą widzimy na półkach. 

Ale tutaj jest taki program, prowadzony przez sieć Migros, Migros ma wiele różnych plantacji, owoców, warzyw. Produkcja jest prowadzona pod nadzorem ich specjalistów - ci ludzie są tam, na miejscu. Cała produkcja idzie do sprzedaży w tej sieci, a następnie, oczywiście z małym zostawieniem częśći kwoty dla sklepu, wraca do gospodarstw. Ta kawa jest w cenie ok. 9 CHF za 250 gram, co jest ceną wysoką, a jakość faktycznie, super. 
03 listopada 2016 21:16
Czy ja mogę prosić o informację, jak kawa jako produkt finalny nazywa się i gdzie można nabyć?
03 listopada 2016 21:16 / 4 osobom podoba się ten post
Alina

Tutaj naprawdę nie ma z kim rozmawiać. Córka ma wszystko w nosie, chce mieć święty spokój. Próbowałam już ostatnio w pewnych sprawach zwrócić się do agencji aby interweniowali u rodziny. Wyszła z tego taka draka, że głowa mała. Normalnie głuchy telefon. Nawet nie chce mi się pisać. Opowiem zdarzenie, które miało miejsce dzisiaj. Mówiłam  pdp, że są potrzebne środki do dezynfekcji. Nie musi za nie płacić bo pewne rzeczy refunduje kasa chorych. Byłyśmy w łazience. Pomagaląm jej zdiąć majtki, a ona w tym momencie sika mi na ręce wyzywając, że to moja wina bo jestem zbyt powolna. Poza tym wszystko komplikuję, a ona nie jest zarażona. Gdy chodziłam do niej do szpitala to gratulowałam jej, że jest sama na sali i ma telewizor do własnej dyspozycji. Święta naiwności! Była odizolowana ponieważ podejrzewano ją o jakiegoś wirusa. Mnie rodzina ani pdp o tym fakcie nie poinformowała. O czym i z kim mam rozmawiać? Prosiłam ją o zakup pampersów lub pieluchomajtek na wypadek gdyby zaniemogła i trzeba było ją przwijać w łóżku. Ona nie potrzebuje. Koniec. Nie ma w ogóle mowy aby  zgodziła się choć jedno opakowanie zakupić awaryjnie.Jedyne środki higieny jakie posiadam to  opakowanie rękawiczek lateksowych. Jak ono się skończy będzie dramat. Mam jeszcze trochę czasu na podjęcie decyzji. Na pewno zrobię to w przeciągu następnych dwóch tygodni.

Wiesz co, trudno, kicia kicią, ale przemyśl sobie, czy w takiej sytuacji nie lepiej by było dla Ciebie wykorzystać gorący czas na znlazenie czegoś innego? W sytuacji, kiedy zaczną się prawdziwe kłopoty, PDP będzie leżąca - nie dałabym rady, mając taką "rodzinę" na karku.