AlinaDecyzja podjęta. Wracam do domu 02.12. Trudno. Głową muru nie przebiję. Naprawdę starałam się ale płacę za to staranie zbyt wysoką cenę. Żal mi ogromnie kici, która teraz śpi na moim łóżku i w zasadzie to ona cały czas podtrzymywała mnie na duchu. Kocham tego stwora i ona odpłaca mi tym samym. Cudowne, mądre stworzonko. Też się biedaczysko przez te dwa lata postarzała. Jak tutaj przyjechałam ochoczo wskakiwała na murek gdy ją wołałam do domu. Teraz obchodzi murek dookoła. Lubiła wskakiwać na parapet w pokoju jadalnym i patrzeć na to co dzieje się w ogrodzie. Już tego nie robi, jest za wysoko. Daje radę wskakiwać na tapczan, na którym śpię. Będę za nią tęsknić, a ona za mną. Ostatnio jak pojechałam do domu to nie chciała jeść, cały czas przesiadywała w szafie aż babcia się wystraszyła i pojechała z nią do weterynarza. Nawet ona stwierdziła, że powodem tego była tęsknota za mną. Czuję się nie w porządku w stosunku do niej. Tak jakbym zdradziła kogoś bliskiego, kto obdarzył mnie zaufaniem. Wiem, że to tylko kot ale go kocham i nic na to nie poradzę. Była mi tutaj towarzyszką , przyjaciółką , powiernicą moich smutków i pocieszycielką. Pewnie jestem dość samotna, ale czy tylko dlatego tak się do niej przywiązałam?
Alinko, nie wiem, co ci napisać, dobrze cię rozumiem, ale brak mi właściwych słów.

A tak przy okazji to chciałam cię przeprosić, wiesz za co. Leży mi to kamieniem na sercu. Wiem, jak fajnym i szlachetnym jesteś człowiekiem, więc myślę,że mi wybaczysz. :))))
Długo się zbierałam, taki mam wolny zapłon, a może za bardzo głupio mi było.