No przecie pisałaś, że kicia słucha.
No przecie pisałaś, że kicia słucha.
Jak skontrolowana? Otworzono paczkę adresowaną do Ciebie?
Jeszcze mi się nie zdarzyło aby ktoś moją paczkę skontrolował, a wysyłam i otrzymuję sporo. Sporo kasy na to idzie . Obiecuję sobie , że skończę z tym ale mi nie wychodzi. Ciągle mam za mało książek, a za dużo ciuchów i tak jeźdi to wszystko w tę i wewtę.
Normalnie. Kontrola losowa graniczna.
To, że jesteśmy w UE nie oznacza, że nie ma żadnych kontroli na granicach.
Bywa, że zatrzymywane są auta po przekroczeniu granicy i kilka km za, są poddawane kontroli celnej.
Szczególnie wtedy, jak są jakieś ważne wydarzenia, np. szczyt NATO, czy Światowe Dni Młodzieży w tym roku.
Dzisiaj przeżyłam coś całkiem nowego dla mnie. Pojechaliśmy w 4 (podopieczni, ich córka i ja)do lasu, wybierać drzewo, pod którym będą pochowani. Ich córka nie ma rodziny i jest jedynaczką. Babcia nie chciała, aby po ich śmierci ona musiała troszczyć się o ich grób, a znów córka chce być pochowana z rodzicami. Wybrali las...
Było zimno i już lekko słoneczko zachodziło, a w lesie unosiła się wilgoć. Pełno mokrych liści pod naszymi stopami, tak pięknych, tak kolorowych.... Babcia nie chciała miejsca daleko od drogi. Była to nowa część lasu, więc mieli duży wybór. Drzewa były różne, niektóre całkiem malutkie, niektóre potężną koroną patrzyły już w niebo. Wybieraliśmy wspólnie, zdecydowali się na drzewo, które im pokazałam na samym początku. Rosło nie na samym skraju lasu, ale jakieś 10 metrów w głąb, blisko spacerowej ścieżki. Drzewo było jednym z większych na przodzie lasu i jego korona wznosiła się wysoko, tak wysoko, że "widziała" okoliczne wzniesienia, wiatraki i odległą wioskę. Ponieważ drzewo stało nie daleko ścieżki, więc od strony przejścia nie będzie pochowanych osób. Tym samym w sumie zamiast 12 osób, będzie spoczywało pod nim 9. Wszystkie miejsca pod nim były jeszcze wolne, więc Babcia wybrała miejsca najbliżej skraju lasu. Dziadek będzie miał numer 1, ona będzie leżeć w środku, a dalej ich córka.
Poszłyśmy jeszcze troszkę w głąb lasu, bo był tam pochowany też ich znajomy. Pod "jego drzewem" nie było już wolnych miejsc, chociaż nie wszystkie były zajęte, ale reszta była już zarezerwowana. Na drzewie przypięta była mała, ciemna tabliczka z imionami, datą urodzin i śmierci...
Miejsce spoczynku ludzi, miejsce zadumy, spokoju, bardzo urokliwe. Jednak mimo wszystko było w tym miejscu i życie. Przyjeżdżały osoby aby pospacerować, na ścieżce przed cmentarzem można było spotkać też ludzi spacerujących z psami, mnóstwo osób biegało.
Mało się odzywałam, było to dla mnie nowe doświadczenie, byłam przygnębiona trochę. Babcia to zauważyła, powiedziała, że powinnam pamiętać., że to jest normalna kolej rzeczy, że oni czują ulgę, bo mają już miejsce odpoczynku i będą przy sobie na zawsze...
A potem jakby nigdy nic zaprosiła nas na kolację...
Jeszcze mi się nie zdarzyło aby ktoś moją paczkę skontrolował, a wysyłam i otrzymuję sporo. Sporo kasy na to idzie . Obiecuję sobie , że skończę z tym ale mi nie wychodzi. Ciągle mam za mało książek, a za dużo ciuchów i tak jeźdi to wszystko w tę i wewtę.
No tak ale ona jako przedstawiciel innego gatunku nie do końca jest wiarygodna w tym słuchaniu.
No ale napisałaś o nim jak o człowieku, to może jednak.....
Wiesz, fajnie jest mówić do zwierzaka bo wygląda to o wiele lepiej niż mówienie do siebie samej. Kicia jest wyjątkowo mądra jednak czy aż tak to nie wiem. Fakt, faktem czasem włącza się do mojego monologu więc może jednak słucha ze zrozumieniem. Szkoda, że ja nie rozumiem tego co ona miauczy. A może to lepiej.
Wiesz, fajnie jest mówić do zwierzaka bo wygląda to o wiele lepiej niż mówienie do siebie samej. Kicia jest wyjątkowo mądra jednak czy aż tak to nie wiem. Fakt, faktem czasem włącza się do mojego monologu więc może jednak słucha ze zrozumieniem. Szkoda, że ja nie rozumiem tego co ona miauczy. A może to lepiej.
Podobno mruczenie kota ma na nas dobroczynny wpływ. Słuchając pozbywamy się niepokoju, wyciszamy się.
Zazdroszczę Ci tego kota. Ja od prawie 10 lat nie mogę mieć żadnego ze względu na terierkę mojej bratanicy. :zalamka2:
Uwielbiam koty. U mnie w domu zawsze był jakiś albo nawet dwa.
Podobno mruczenie kota ma na nas dobroczynny wpływ. Słuchając pozbywamy się niepokoju, wyciszamy się.
W mojej rodzinie też wszędzie są koty ale tę serdecznie pokochałam. A to jest Figaro. Kot numer jeden w naszej rodzinie.