Na wyjeździe #35

05 listopada 2016 21:17 / 3 osobom podoba się ten post
Knorr

No przecie pisałaś, że kicia słucha. 

No tak ale ona jako przedstawiciel innego gatunku nie do końca jest wiarygodna w tym słuchaniu.
05 listopada 2016 21:21 / 3 osobom podoba się ten post
Alina

Jak skontrolowana? Otworzono paczkę adresowaną do Ciebie?

Normalnie. Kontrola losowa graniczna.
To, że jesteśmy w UE nie oznacza, że nie ma żadnych kontroli na granicach.
Bywa, że zatrzymywane są auta po przekroczeniu granicy i kilka km za, są poddawane kontroli celnej.
Szczególnie wtedy, jak są jakieś ważne wydarzenia, np. szczyt NATO, czy Światowe Dni Młodzieży w tym roku.
05 listopada 2016 21:23 / 2 osobom podoba się ten post
Alina

Jeszcze mi się nie zdarzyło aby ktoś moją paczkę skontrolował, a wysyłam i otrzymuję sporo. Sporo kasy na to idzie . Obiecuję sobie , że skończę z tym ale mi nie wychodzi. Ciągle mam za mało książek, a za dużo ciuchów i tak jeźdi to wszystko  w tę i wewtę.

Alinko, kontrolują wyrywkowo, kiedyś pisaliśmy o przesyłaniu fajek i karach (ostrzeżeniach) z tego powodu. O przesyłaniu leków tez pisaliśmy..
05 listopada 2016 21:23 / 2 osobom podoba się ten post
Knorr

Normalnie. Kontrola losowa graniczna.
To, że jesteśmy w UE nie oznacza, że nie ma żadnych kontroli na granicach.
Bywa, że zatrzymywane są auta po przekroczeniu granicy i kilka km za, są poddawane kontroli celnej.
Szczególnie wtedy, jak są jakieś ważne wydarzenia, np. szczyt NATO, czy Światowe Dni Młodzieży w tym roku.

OkNigdy nie widziałam, ani nie słyszałam więc się zdziwiłam.
05 listopada 2016 21:25 / 4 osobom podoba się ten post
Annika

Dzisiaj przeżyłam coś całkiem nowego dla mnie. Pojechaliśmy w 4 (podopieczni, ich córka i ja)do lasu, wybierać drzewo, pod którym będą pochowani. Ich córka nie ma rodziny i jest jedynaczką. Babcia nie chciała, aby po ich śmierci ona musiała troszczyć się o ich grób, a znów córka chce być pochowana z rodzicami. Wybrali las...
Było zimno i już lekko słoneczko zachodziło, a w lesie unosiła się wilgoć. Pełno mokrych liści pod naszymi stopami, tak pięknych, tak kolorowych.... Babcia nie chciała miejsca daleko od drogi. Była to nowa część lasu, więc mieli duży wybór. Drzewa były różne, niektóre całkiem malutkie, niektóre potężną koroną patrzyły już w niebo. Wybieraliśmy wspólnie, zdecydowali się na drzewo, które im pokazałam na samym początku. Rosło nie na samym skraju lasu, ale jakieś 10 metrów w głąb, blisko spacerowej ścieżki. Drzewo było jednym z większych na przodzie lasu i jego korona wznosiła się wysoko, tak wysoko, że "widziała" okoliczne wzniesienia, wiatraki i odległą wioskę. Ponieważ drzewo stało nie daleko ścieżki, więc od strony przejścia nie będzie pochowanych osób. Tym samym w sumie zamiast 12 osób, będzie spoczywało pod nim 9. Wszystkie miejsca pod nim były jeszcze wolne, więc Babcia wybrała miejsca najbliżej skraju lasu. Dziadek będzie miał numer 1, ona będzie leżeć w środku, a dalej ich córka.
Poszłyśmy jeszcze troszkę w głąb lasu, bo był tam pochowany też ich znajomy. Pod "jego drzewem" nie było już wolnych miejsc, chociaż nie wszystkie były zajęte, ale reszta była już zarezerwowana. Na drzewie przypięta była mała, ciemna tabliczka z imionami, datą urodzin i śmierci...
Miejsce spoczynku ludzi, miejsce zadumy, spokoju, bardzo urokliwe. Jednak mimo wszystko było w tym miejscu i życie. Przyjeżdżały osoby aby pospacerować, na ścieżce przed cmentarzem można było spotkać też ludzi spacerujących z psami, mnóstwo osób biegało.
Mało się odzywałam, było to dla mnie nowe doświadczenie, byłam przygnębiona trochę. Babcia to zauważyła, powiedziała, że powinnam pamiętać., że to jest normalna kolej rzeczy, że oni czują ulgę, bo mają już miejsce odpoczynku i będą przy sobie na zawsze...
A potem jakby nigdy nic zaprosiła nas na kolację...

Byłam raz na takim cmentarzu w lesie (w DE) przepiękne miejsce i tak inne od tych naszych cmentarzy
05 listopada 2016 21:26 / 4 osobom podoba się ten post
Alina

Jeszcze mi się nie zdarzyło aby ktoś moją paczkę skontrolował, a wysyłam i otrzymuję sporo. Sporo kasy na to idzie . Obiecuję sobie , że skończę z tym ale mi nie wychodzi. Ciągle mam za mało książek, a za dużo ciuchów i tak jeźdi to wszystko  w tę i wewtę.

To była paczka jedna z dwóch, które dostałam w Niemczech. Pierwsza była nienaruszona czyli fifty-fifty jak na razie. Kontrabandę mogę uskuteczniać w co drugiej. :pomponiara:
05 listopada 2016 21:27 / 1 osobie podoba się ten post
Alina

No tak ale ona jako przedstawiciel innego gatunku nie do końca jest wiarygodna w tym słuchaniu.

No ale napisałaś o nim jak o człowieku, to może jednak.....
05 listopada 2016 21:32 / 5 osobom podoba się ten post
Knorr

No ale napisałaś o nim jak o człowieku, to może jednak.....

Wiesz, fajnie jest mówić do zwierzaka bo wygląda to o wiele lepiej niż mówienie do siebie samej. Kicia jest wyjątkowo mądra jednak czy aż tak to nie wiem.  Fakt, faktem czasem włącza się do mojego monologu więc może jednak słucha ze zrozumieniem. Szkoda, że ja nie rozumiem tego co ona miauczy. A może to lepiej. 
05 listopada 2016 21:35 / 2 osobom podoba się ten post
Alina

Wiesz, fajnie jest mówić do zwierzaka bo wygląda to o wiele lepiej niż mówienie do siebie samej. Kicia jest wyjątkowo mądra jednak czy aż tak to nie wiem.  Fakt, faktem czasem włącza się do mojego monologu więc może jednak słucha ze zrozumieniem. Szkoda, że ja nie rozumiem tego co ona miauczy. A może to lepiej. 

Podobno mruczenie kota ma na nas dobroczynny wpływ. Słuchając pozbywamy się niepokoju, wyciszamy się.
05 listopada 2016 21:37 / 2 osobom podoba się ten post
Alina

Wiesz, fajnie jest mówić do zwierzaka bo wygląda to o wiele lepiej niż mówienie do siebie samej. Kicia jest wyjątkowo mądra jednak czy aż tak to nie wiem.  Fakt, faktem czasem włącza się do mojego monologu więc może jednak słucha ze zrozumieniem. Szkoda, że ja nie rozumiem tego co ona miauczy. A może to lepiej. 

Zazdroszczę Ci tego kota. Ja od prawie 10 lat nie mogę mieć żadnego ze względu na terierkę mojej bratanicy. 
Uwielbiam koty. U mnie w domu zawsze był jakiś albo nawet dwa. 
05 listopada 2016 21:44 / 7 osobom podoba się ten post
Knorr

Podobno mruczenie kota ma na nas dobroczynny wpływ. Słuchając pozbywamy się niepokoju, wyciszamy się.

Pewnie dlatego dałam radę przepracować dwa lata i dwa miesiące u mojej pdp. Bez kici zapewne by się nie udało. A mruczy cudnie. Nie jest to za każdym razem takie samo mruczenie. Potrafi nim uzewnętrznić rózne stany emocjonalne począwszy od zadowolenia, porzez smutek na skrajnej dezaprobacie skończywszy. Jest miauknięcie ponaglające, współczujące, radosne, płaczące, wyrażające zaciekawienie czy też złość.  Nie miałam wcześniej pojęcia, że kot potrafi tak wiele przekazać jednym zwyczajnym "miau".
05 listopada 2016 21:48 / 5 osobom podoba się ten post
Ellax2

Zazdroszczę Ci tego kota. Ja od prawie 10 lat nie mogę mieć żadnego ze względu na terierkę mojej bratanicy. :zalamka2:
Uwielbiam koty. U mnie w domu zawsze był jakiś albo nawet dwa. 

W mojej rodzinie też wszędzie są koty ale tę serdecznie pokochałam. A to jest Figaro. Kot numer jeden w naszej rodzinie.

05 listopada 2016 21:51 / 3 osobom podoba się ten post
Knorr

Podobno mruczenie kota ma na nas dobroczynny wpływ. Słuchając pozbywamy się niepokoju, wyciszamy się.

Kot podobno kładzie się najczęściej tam, gdzie są cieki wodne, więc ludzie powinni unikać tych miejsc. No i skóra z kota, najlepiej czarnego, dobrze działa na korzonki, ale samo wyrażenie "skóra z kota" działa na mnie okropnie... Brrrr... 
05 listopada 2016 21:54 / 2 osobom podoba się ten post
Alina

W mojej rodzinie też wszędzie są koty ale tę serdecznie pokochałam. A to jest Figaro. Kot numer jeden w naszej rodzinie.

Cudo po prostu. Mam koleżankę, straszną kociarę. Odwiedzam ją m. in. żeby pobawić się z jej kotami. 
05 listopada 2016 22:09 / 10 osobom podoba się ten post
Siedzę sobie na górze w swoim pokoju i słyszę nagle łomot. Ochooo !! Pewnie dziadek rąbnął. Lecę na dół, no leży na podłodze w przedpokoju. Normalnie nie ma problemu z podniesieniem ale on ma całą drewnianą protezę. O pogotowiu nie chce słyszeć, zresztą to nie jego pierwszy upadek. Ponoć proteza mu figle robi. No jest zdrowy na umyśle, nie będę z nim walczyła na siłę o to pogotowie. Niby nic mu nie jest, trochę otarł sobie skórę na głowie. Przy pomocy krzesła i mojej wstał. Zabronił mi dzwonić gdziekolwiek. OK jego wybór. Ja nie jestem do końca przekonana, że dobrze robię. Jest przytomny, nic mu nie jest, głowa cała To jeden z jego upadków. Pytam się go dlaczego nie zrobi sobie nowej protezy. Może nie "składałaby mu się" wtedy kiedy nie trzeba. Stwierdził, że to za drogo i za późno. Ma 98 lat. Fakt, jest w wyjątkowo!! dobrej kondycji, aż trudno uwierzyć ale dlaczego nie zapewni sobie lepszego komfortu. Chyba oszczędza. Ach ci Niemcy. Jutro wpadnie rodzina to porozmawiam z nimi.