Na wyjeździe #35

05 listopada 2016 20:26 / 4 osobom podoba się ten post
emilia

Eeee tam, wady - trza je głęboko zakopać o już, toż my wszyscy idealni ludkowie jesteśmy i niebywale spokojni ludzie :-)

Znam taką jedną niepowtarzalną, mądrą niesłychanie o najlepszych manierach, perfekcyjną. Właśnie u niej pracuję i mam serdecznie dość tego chodzącego ideału. Widocznie nie dorosłam do przebywania w tak znakomitym towarzystwie.
05 listopada 2016 20:28 / 1 osobie podoba się ten post
Kama84

Kurde jak ja się nudzę, czy naprawdę nie ma tu nikogo więcej z Bielefeld??? przecie ja się tu przekręcę, babcia już w łóżku-najchętniej to by z niego nie wychodziła. 3 razy w tyg przedszkole a ja co mam ze sobą zrobić??? może niech mi animatora gier i zabaw zatrudnią:-) hmmm bo inaczej umrę z nudów , źle się zapakowałam, gdybym wiedziała ,że tu tyle czasu jest to też by się inaczej pomyślało dżizas krajst :komputer:

W sam raz stella dla mnie. Uwielbiam takie miejsca gdzie mam dużo czasu dla siebie.
05 listopada 2016 20:28 / 2 osobom podoba się ten post
Alina

Znam taką jedną niepowtarzalną, mądrą niesłychanie o najlepszych manierach, perfekcyjną. Właśnie u niej pracuję i mam serdecznie dość tego chodzącego ideału. Widocznie nie dorosłam do przebywania w tak znakomitym towarzystwie.:-)

Oj tam, oj tam - ale jakie masz pole do ćwiczenia "spokojności" !!! Tylko, czy masz pod ręką granacik?
05 listopada 2016 20:37 / 3 osobom podoba się ten post
emilia

Oj tam, oj tam - ale jakie masz pole do ćwiczenia "spokojności" !!! Tylko, czy masz pod ręką granacik?

Własnie ta "spokojność"to u mnie pięta Achillesowa. Wiele można mi zarzucić ale na pewno nie to, że jestem nadmiernie spokojna. Granacika nie mam ale za to jak mi się tutaj język wzbogacił o różnego rodzaju bluzgi. Idę sobie z kicią to ogrodu i jej nadaję jaką ma po...ą ( wstawić co kto uzna za słuszne) panią. Kicia poliglotka i po polsku kuma. Nawet czasem mi odmiauknie. Znaczy się podziela moje wzburzenie.
05 listopada 2016 20:40 / 1 osobie podoba się ten post
Alina

Własnie ta "spokojność"to u mnie pięta Achillesowa. Wiele można mi zarzucić ale na pewno nie to, że jestem nadmiernie spokojna. Granacika nie mam ale za to jak mi się tutaj język wzbogacił o różnego rodzaju bluzgi. Idę sobie z kicią to ogrodu i jej nadaję jaką ma po...ą ( wstawić co kto uzna za słuszne) panią. Kicia poliglotka i po polsku kuma. Nawet czasem mi odmiauknie. Znaczy się podziela moje wzburzenie.

No widzisz, i nie ma tego złego, co by na lepsze (?) nie wyszło, i świeże powietrze i słownictwo, dla zabawy szukaj takich kwiecistych, budowlanych, a niech się kicia nauczy !
05 listopada 2016 20:48 / 4 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Moja sąsiadka tydzień temu zastawiła pułapkę na jakieś zwierzę,ale na jakie to już jej nie pytałam. W klatce było jajko w korupce i skóra słoniny. Wczoraj rano poszłam po gazetę i w tej klatce znalazłam kota sąsiada. Oczywiście dopiero jak się najadł to zauważył,że nie ma drogi ucieczki. Wypusciłam go oczywiście,bo sąsiadka dopiero wieczorem zauważyłaby ,że ma ofiarę.

Wygląda na to, że sąsiadka postanowiła zapolować na kunę. Kuna jest wielkości kota i poluje na ptaki, a więc jajko to jak najbardziej jej przysmak.
05 listopada 2016 20:50 / 12 osobom podoba się ten post
Dzisiaj przeżyłam coś całkiem nowego dla mnie. Pojechaliśmy w 4 (podopieczni, ich córka i ja)do lasu, wybierać drzewo, pod którym będą pochowani. Ich córka nie ma rodziny i jest jedynaczką. Babcia nie chciała, aby po ich śmierci ona musiała troszczyć się o ich grób, a znów córka chce być pochowana z rodzicami. Wybrali las...
Było zimno i już lekko słoneczko zachodziło, a w lesie unosiła się wilgoć. Pełno mokrych liści pod naszymi stopami, tak pięknych, tak kolorowych.... Babcia nie chciała miejsca daleko od drogi. Była to nowa część lasu, więc mieli duży wybór. Drzewa były różne, niektóre całkiem malutkie, niektóre potężną koroną patrzyły już w niebo. Wybieraliśmy wspólnie, zdecydowali się na drzewo, które im pokazałam na samym początku. Rosło nie na samym skraju lasu, ale jakieś 10 metrów w głąb, blisko spacerowej ścieżki. Drzewo było jednym z większych na przodzie lasu i jego korona wznosiła się wysoko, tak wysoko, że "widziała" okoliczne wzniesienia, wiatraki i odległą wioskę. Ponieważ drzewo stało nie daleko ścieżki, więc od strony przejścia nie będzie pochowanych osób. Tym samym w sumie zamiast 12 osób, będzie spoczywało pod nim 9. Wszystkie miejsca pod nim były jeszcze wolne, więc Babcia wybrała miejsca najbliżej skraju lasu. Dziadek będzie miał numer 1, ona będzie leżeć w środku, a dalej ich córka.
Poszłyśmy jeszcze troszkę w głąb lasu, bo był tam pochowany też ich znajomy. Pod "jego drzewem" nie było już wolnych miejsc, chociaż nie wszystkie były zajęte, ale reszta była już zarezerwowana. Na drzewie przypięta była mała, ciemna tabliczka z imionami, datą urodzin i śmierci...
Miejsce spoczynku ludzi, miejsce zadumy, spokoju, bardzo urokliwe. Jednak mimo wszystko było w tym miejscu i życie. Przyjeżdżały osoby aby pospacerować, na ścieżce przed cmentarzem można było spotkać też ludzi spacerujących z psami, mnóstwo osób biegało.
Mało się odzywałam, było to dla mnie nowe doświadczenie, byłam przygnębiona trochę. Babcia to zauważyła, powiedziała, że powinnam pamiętać., że to jest normalna kolej rzeczy, że oni czują ulgę, bo mają już miejsce odpoczynku i będą przy sobie na zawsze...
A potem jakby nigdy nic zaprosiła nas na kolację...
05 listopada 2016 20:52 / 2 osobom podoba się ten post
Kama84

Kurde jak ja się nudzę, czy naprawdę nie ma tu nikogo więcej z Bielefeld??? przecie ja się tu przekręcę, babcia już w łóżku-najchętniej to by z niego nie wychodziła. 3 razy w tyg przedszkole a ja co mam ze sobą zrobić??? może niech mi animatora gier i zabaw zatrudnią:-) hmmm bo inaczej umrę z nudów , źle się zapakowałam, gdybym wiedziała ,że tu tyle czasu jest to też by się inaczej pomyślało dżizas krajst :komputer:

Byłam kiedyś w podobnym miejscu - trzy razy w tygodniu przedszkole od 8. do 18. i bez internetu. Książki mi się skończyły i krzyżówki. Dwa tygodnie przed końcem dostałam z domu paczkę, żebym z nudów nie zeszła.
A tak przy okazji - moja przesyłka była skontrolowana. 
05 listopada 2016 20:53 / 3 osobom podoba się ten post
emilia

No widzisz, i nie ma tego złego, co by na lepsze (?) nie wyszło, i świeże powietrze i słownictwo, dla zabawy szukaj takich kwiecistych, budowlanych, a niech się kicia nauczy !

Swego czasu pracowałam z budowlańcami i dzielne chłopaki odpowiedznio mnie przeszkolili. Na pewno w tym względzie dużo mi brakuje do mistrzostwa ale to co umiem wystarczy aby sobie ulżyć gdy trzeba. Dzięki temu nie mam przybajmniej wrzodów. Nic w sobie nie duszę, a wręcz przciwnie wszystko leci w przestworza.
05 listopada 2016 20:55 / 1 osobie podoba się ten post
Ellax2

Byłam kiedyś w podobnym miejscu - trzy razy w tygodniu przedszkole od 8. do 18. i bez internetu. Książki mi się skończyły i krzyżówki. Dwa tygodnie przed końcem dostałam z domu paczkę, żebym z nudów nie zeszła.
A tak przy okazji - moja przesyłka była skontrolowana. 

Jak skontrolowana? Otworzono paczkę adresowaną do Ciebie?
05 listopada 2016 20:59 / 2 osobom podoba się ten post
Alina

Jak skontrolowana? Otworzono paczkę adresowaną do Ciebie?

Tak. Była zaklejona taśma z napisem "skontrolowano z polecenia urzędu celnego" czy coś w tym stylu. Nie pamiętam dokładnie, bo to było ponad dwa lata temu. Nie wiem czego szukali, może tylko rutynowa kontrola po prostu... 
05 listopada 2016 21:04 / 2 osobom podoba się ten post
Ellax2

Tak. Była zaklejona taśma z napisem "skontrolowano z polecenia urzędu celnego" czy coś w tym stylu. Nie pamiętam dokładnie, bo to było ponad dwa lata temu. Nie wiem czego szukali, może tylko rutynowa kontrola po prostu... 

Jeszcze mi się nie zdarzyło aby ktoś moją paczkę skontrolował, a wysyłam i otrzymuję sporo. Sporo kasy na to idzie . Obiecuję sobie , że skończę z tym ale mi nie wychodzi. Ciągle mam za mało książek, a za dużo ciuchów i tak jeźdi to wszystko  w tę i wewtę.
05 listopada 2016 21:05 / 5 osobom podoba się ten post
Annika, jaka piękna, wspaniała możliwość! Popatrz na to inaczej, jesteśmy na tym świecie, za chwilę nas nie będzie, a las, drzewa, przyroda - będą zawsze. Ja też chciałabym wybrać sobie drzewko !
05 listopada 2016 21:15 / 5 osobom podoba się ten post
Annika

Dzisiaj przeżyłam coś całkiem nowego dla mnie. Pojechaliśmy w 4 (podopieczni, ich córka i ja)do lasu, wybierać drzewo, pod którym będą pochowani. Ich córka nie ma rodziny i jest jedynaczką. Babcia nie chciała, aby po ich śmierci ona musiała troszczyć się o ich grób, a znów córka chce być pochowana z rodzicami. Wybrali las...
Było zimno i już lekko słoneczko zachodziło, a w lesie unosiła się wilgoć. Pełno mokrych liści pod naszymi stopami, tak pięknych, tak kolorowych.... Babcia nie chciała miejsca daleko od drogi. Była to nowa część lasu, więc mieli duży wybór. Drzewa były różne, niektóre całkiem malutkie, niektóre potężną koroną patrzyły już w niebo. Wybieraliśmy wspólnie, zdecydowali się na drzewo, które im pokazałam na samym początku. Rosło nie na samym skraju lasu, ale jakieś 10 metrów w głąb, blisko spacerowej ścieżki. Drzewo było jednym z większych na przodzie lasu i jego korona wznosiła się wysoko, tak wysoko, że "widziała" okoliczne wzniesienia, wiatraki i odległą wioskę. Ponieważ drzewo stało nie daleko ścieżki, więc od strony przejścia nie będzie pochowanych osób. Tym samym w sumie zamiast 12 osób, będzie spoczywało pod nim 9. Wszystkie miejsca pod nim były jeszcze wolne, więc Babcia wybrała miejsca najbliżej skraju lasu. Dziadek będzie miał numer 1, ona będzie leżeć w środku, a dalej ich córka.
Poszłyśmy jeszcze troszkę w głąb lasu, bo był tam pochowany też ich znajomy. Pod "jego drzewem" nie było już wolnych miejsc, chociaż nie wszystkie były zajęte, ale reszta była już zarezerwowana. Na drzewie przypięta była mała, ciemna tabliczka z imionami, datą urodzin i śmierci...
Miejsce spoczynku ludzi, miejsce zadumy, spokoju, bardzo urokliwe. Jednak mimo wszystko było w tym miejscu i życie. Przyjeżdżały osoby aby pospacerować, na ścieżce przed cmentarzem można było spotkać też ludzi spacerujących z psami, mnóstwo osób biegało.
Mało się odzywałam, było to dla mnie nowe doświadczenie, byłam przygnębiona trochę. Babcia to zauważyła, powiedziała, że powinnam pamiętać., że to jest normalna kolej rzeczy, że oni czują ulgę, bo mają już miejsce odpoczynku i będą przy sobie na zawsze...
A potem jakby nigdy nic zaprosiła nas na kolację...

Moja pierwsza pdp tak jest pochowana, może pamiętacie, cmentarz leśny w Ebermanstadt ,
byłam ją tam raz w zeszłym roku odwiedzić w maju..ślicznie było, zielono, ptaszki , wiewórki..
05 listopada 2016 21:15 / 2 osobom podoba się ten post
Alina

Swego czasu pracowałam z budowlańcami i dzielne chłopaki odpowiedznio mnie przeszkolili. Na pewno w tym względzie dużo mi brakuje do mistrzostwa ale to co umiem wystarczy aby sobie ulżyć gdy trzeba. Dzięki temu nie mam przybajmniej wrzodów. Nic w sobie nie duszę, a wręcz przciwnie wszystko leci w przestworza.:-)

No przecie pisałaś, że kicia słucha.