Eeee tam, wady - trza je głęboko zakopać o już, toż my wszyscy idealni ludkowie jesteśmy i niebywale spokojni ludzie :-)
Eeee tam, wady - trza je głęboko zakopać o już, toż my wszyscy idealni ludkowie jesteśmy i niebywale spokojni ludzie :-)
Kurde jak ja się nudzę, czy naprawdę nie ma tu nikogo więcej z Bielefeld??? przecie ja się tu przekręcę, babcia już w łóżku-najchętniej to by z niego nie wychodziła. 3 razy w tyg przedszkole a ja co mam ze sobą zrobić??? może niech mi animatora gier i zabaw zatrudnią:-) hmmm bo inaczej umrę z nudów , źle się zapakowałam, gdybym wiedziała ,że tu tyle czasu jest to też by się inaczej pomyślało dżizas krajst :komputer:
Znam taką jedną niepowtarzalną, mądrą niesłychanie o najlepszych manierach, perfekcyjną. Właśnie u niej pracuję i mam serdecznie dość tego chodzącego ideału. Widocznie nie dorosłam do przebywania w tak znakomitym towarzystwie.:-)
Oj tam, oj tam - ale jakie masz pole do ćwiczenia "spokojności" !!! Tylko, czy masz pod ręką granacik?
Własnie ta "spokojność"to u mnie pięta Achillesowa. Wiele można mi zarzucić ale na pewno nie to, że jestem nadmiernie spokojna. Granacika nie mam ale za to jak mi się tutaj język wzbogacił o różnego rodzaju bluzgi. Idę sobie z kicią to ogrodu i jej nadaję jaką ma po...ą ( wstawić co kto uzna za słuszne) panią. Kicia poliglotka i po polsku kuma. Nawet czasem mi odmiauknie. Znaczy się podziela moje wzburzenie.
Moja sąsiadka tydzień temu zastawiła pułapkę na jakieś zwierzę,ale na jakie to już jej nie pytałam. W klatce było jajko w korupce i skóra słoniny. Wczoraj rano poszłam po gazetę i w tej klatce znalazłam kota sąsiada. Oczywiście dopiero jak się najadł to zauważył,że nie ma drogi ucieczki. Wypusciłam go oczywiście,bo sąsiadka dopiero wieczorem zauważyłaby ,że ma ofiarę.
Kurde jak ja się nudzę, czy naprawdę nie ma tu nikogo więcej z Bielefeld??? przecie ja się tu przekręcę, babcia już w łóżku-najchętniej to by z niego nie wychodziła. 3 razy w tyg przedszkole a ja co mam ze sobą zrobić??? może niech mi animatora gier i zabaw zatrudnią:-) hmmm bo inaczej umrę z nudów , źle się zapakowałam, gdybym wiedziała ,że tu tyle czasu jest to też by się inaczej pomyślało dżizas krajst :komputer:
No widzisz, i nie ma tego złego, co by na lepsze (?) nie wyszło, i świeże powietrze i słownictwo, dla zabawy szukaj takich kwiecistych, budowlanych, a niech się kicia nauczy !
Byłam kiedyś w podobnym miejscu - trzy razy w tygodniu przedszkole od 8. do 18. i bez internetu. Książki mi się skończyły i krzyżówki. Dwa tygodnie przed końcem dostałam z domu paczkę, żebym z nudów nie zeszła.
A tak przy okazji - moja przesyłka była skontrolowana.
Jak skontrolowana? Otworzono paczkę adresowaną do Ciebie?
Tak. Była zaklejona taśma z napisem "skontrolowano z polecenia urzędu celnego" czy coś w tym stylu. Nie pamiętam dokładnie, bo to było ponad dwa lata temu. Nie wiem czego szukali, może tylko rutynowa kontrola po prostu...
Dzisiaj przeżyłam coś całkiem nowego dla mnie. Pojechaliśmy w 4 (podopieczni, ich córka i ja)do lasu, wybierać drzewo, pod którym będą pochowani. Ich córka nie ma rodziny i jest jedynaczką. Babcia nie chciała, aby po ich śmierci ona musiała troszczyć się o ich grób, a znów córka chce być pochowana z rodzicami. Wybrali las...
Było zimno i już lekko słoneczko zachodziło, a w lesie unosiła się wilgoć. Pełno mokrych liści pod naszymi stopami, tak pięknych, tak kolorowych.... Babcia nie chciała miejsca daleko od drogi. Była to nowa część lasu, więc mieli duży wybór. Drzewa były różne, niektóre całkiem malutkie, niektóre potężną koroną patrzyły już w niebo. Wybieraliśmy wspólnie, zdecydowali się na drzewo, które im pokazałam na samym początku. Rosło nie na samym skraju lasu, ale jakieś 10 metrów w głąb, blisko spacerowej ścieżki. Drzewo było jednym z większych na przodzie lasu i jego korona wznosiła się wysoko, tak wysoko, że "widziała" okoliczne wzniesienia, wiatraki i odległą wioskę. Ponieważ drzewo stało nie daleko ścieżki, więc od strony przejścia nie będzie pochowanych osób. Tym samym w sumie zamiast 12 osób, będzie spoczywało pod nim 9. Wszystkie miejsca pod nim były jeszcze wolne, więc Babcia wybrała miejsca najbliżej skraju lasu. Dziadek będzie miał numer 1, ona będzie leżeć w środku, a dalej ich córka.
Poszłyśmy jeszcze troszkę w głąb lasu, bo był tam pochowany też ich znajomy. Pod "jego drzewem" nie było już wolnych miejsc, chociaż nie wszystkie były zajęte, ale reszta była już zarezerwowana. Na drzewie przypięta była mała, ciemna tabliczka z imionami, datą urodzin i śmierci...
Miejsce spoczynku ludzi, miejsce zadumy, spokoju, bardzo urokliwe. Jednak mimo wszystko było w tym miejscu i życie. Przyjeżdżały osoby aby pospacerować, na ścieżce przed cmentarzem można było spotkać też ludzi spacerujących z psami, mnóstwo osób biegało.
Mało się odzywałam, było to dla mnie nowe doświadczenie, byłam przygnębiona trochę. Babcia to zauważyła, powiedziała, że powinnam pamiętać., że to jest normalna kolej rzeczy, że oni czują ulgę, bo mają już miejsce odpoczynku i będą przy sobie na zawsze...
A potem jakby nigdy nic zaprosiła nas na kolację...
Swego czasu pracowałam z budowlańcami i dzielne chłopaki odpowiedznio mnie przeszkolili. Na pewno w tym względzie dużo mi brakuje do mistrzostwa ale to co umiem wystarczy aby sobie ulżyć gdy trzeba. Dzięki temu nie mam przybajmniej wrzodów. Nic w sobie nie duszę, a wręcz przciwnie wszystko leci w przestworza.:-)