Jowita przecież w aptece też są leki bez recepty. Wit C kupisz w każdej.
Jowita przecież w aptece też są leki bez recepty. Wit C kupisz w każdej.
Nie. Jadam wszystko, co wiem z czego wykonane jest.
Normalnie dzisiaj zjadłem kotlety z kaszy gryczanej i surówkę z kiszonej kapusty.
No hod doga czy inne coś tam nie wchodzi w rachubę. Mdłości mam na sam widok tego.
Nie mogę się nadziwić tajemnicy powodzenia i popularności tego przybytku na niemalże całym świecie. Prawdaż?
Albo zauważam, jak w sklepie jestem, że Niemcy oblegają najbardziej stoiska z mrożonkami-gotowcami.
No nie powiem, bo czasami patrzę i patrzę, obserwuję i sam co i z ciekawości kupię, ale to nie ma żadnego smaku ni aromatu.
To niedobre jest i w koszu ląduje.
A może ja jaki nienormalny jestem, czy jak?? No mnie to żebym nie wiem jaki głodny był, to to nie smakuje.
Chleba z masłem lepiej się najeść i herbatką popić :-)))
domyslam się, ale potrzebuje zeby miała w składzie też rutozyt :modlitwa:
Nie wiem , gdzie mam umieścić moje pytanie.
Ryzykuje i zapytam tutaj,jaki jest odpowiednik naszego rutinoskorbinu bez recepty.
Czy w Rossmanie np jest cos podobnego do rutinoskorbinu?
Bardzo proszę o odpowiedz :)bo nie wiem i dlatego pytam :(
Wejdź na rozwód w domu, tam wkleiłem pudełko.
Soory Elfinko, że nie w temacie tam zrobiłem.
Tylko dlaczego na rozwód ???:-)
Ale ok, nie wnikam ,wazne że wkleiłes pudełko :brawo1:
Dziekuję :chaplin:
No bo na rozwód rutinoscorbina najlepszy.
:-):-) ale ja potrzebuję nie na rozwód :zaklopotanie:
:-)
Potrzebujesz, tylko jeszcze tego nie wiesz.
A skąd wiesz,że ja nie wiem ???:-):-)
Wczoraj po sapcerze nad rzeką, znowu byliśmy na herbacie u Mcdonalda.
No co ja się napatrzyłem, co te ludzie do ust wkadają, to aż mi do tej pory niedobrze.
Pewnie nawet nie zastanawiają się, co jedzą, wpychając te buły nadziane jakimś czymś ciemnym, ohydnym. :fastfood::fastfood:
I małe dzieci zaznajomione, bez problemu dobierające się zawartości kolorowych kartoników, wiaderek, puszeczek, patyczków.
No a jaka kolejka długa stała za tym czymś.
Po czym, nawpychało się towarzystwo świń...wa tego, zabrało picie ze sobą na wynos.
Tam picie, jakieś koktaile nabuzowane nie wiedzieć czym i dlaczego.
W zyciu tego nie próbowałem nawet i chyba tylko krańcowy głód zmusiłby mnie do zjedzenia hamburgera.