Chyba czas podsumować nowa stellę... I tak: jest to luksusowy apartament z ogrzewaniem podłogowym (już byłam w podobnym nad j. Bodeńskim) czyli cieplutko i czyściutko ...

Na razie ukatrupiłam (wysłałam do nieba) tylko dwa pająki i to nie te kudłate...

Gotuje się tu codziennie bo nie ma opcji jedzenia odgrzewanego, ale ja decyduje o tym co jeść będziemy i robię zakupy... Na te zakupy mam dostateczną ilość pieniędzy i także przykazane, że mam (mogę) sobie do jedzenia kupić zgodnie z własnym upodobaniem... I takie coś jest dla mnie novum prawie zupełnym ... Siódmy rok jeżdżę i taką wygodę miałam raz, ale stella tamta była dla mnie wtedy za trudna, a i dziś nie zagrzałabym pewnie tam miejsca. Tam była demencyjna niewidoma

, która godzinami stała przy rollatorze i poprawiała na sobie ciuchy ciągle mówiąc, że wszystko jest za ciasne i za wąskie.., a to na niej tylko wisiało bo z kobiety o rozmiarze 44 zeszło do 38. Próbowałam jej jakoś pomóc, ale się nie dało, a rodzina nie zgodziła się na podawanie środków wyciszających. Mnie ten widok i własna bezradność w tym wszystkim tak dołowały, że nie zdecydowałam się na powrót na tą stellę, choć zmiany tam odbywały się co 6 tygodni (właśnie z powodu uciążliwości).
Tygodniówkę, którą tu mam powinno się wydać i chyba to będzie mój największy problem bo jednego czego nie nauczyłam się (bo nie było okazji) to jedzenia z wyższej półki. A ja jeszcze nie jestem taka "żarta"... Jedzenie to ogólnie nie moja specjalność i pamiętam czasy, że mnie wkurzała taka konieczność ... Na razie nadrabiam "fundując" sobie moje ulubione kefiry śmietankowe, do których czasami miałam prawo robiąc zakupy dla siebie na mój powrót do domu...
Dalej: moja pdp jest pedantyczna...

, ale ja już dawno takie wymagania przeskakuję...

... zresztą i mi pod tym względem nic nie brakuje...

Może to był powód tak częstej rotacji opiekunek

Bo dalej nie wiem o co tu chodzi, bo sama stella wydaje mi się luksusowa.., a pdp choć bardzo duża to jednak sympatyczna i ogólnie to w sobie po raz pierwszy widzę taką naturalną właśnie nić porozumienia. Jeszcze nie obejrzałam okolicy i dziś (pomimo deszczy) chyba się gdzieś kopnę bo puki co to spaceruję z pdp, lub do Aldiego...
