Wreszcie wypuściłam się "na miasto"... I to Much jest urokliwe, ma tak zwaną atmosferę... :-) Piękny kościół katolicki, a na przykościelnym krzyżu data 1760 r. Za kościołem mniejszy krzyż (wygląda, że nagrobny choć nagrobka nie było), a na nim data urodzenia i śmierci Evy z domu Thel (tu data 1860), więc raczej nie fundatorka. Wokół kościoła niewielki ryneczek z aurą i takimi knajpkami, a nawet sklepik (wyposażenie wnętrz) pod imieniem i nazwiskiem Bogdana Krakowskiego (?)Ryneczek przylega do ulicy głównej, przy której pełno małych sklepików i miejsc
użyteczności ... Zlokalizowałam knajpkę, w której mogłabym się spotkać z naszą Alexaną ... :-)bo wygląda na to, że w przyszłą niedzielę jest to jak najbardziej możliwe... :tanczy: No zobaczymy jak się dogadamy... I tak szłam tą Hauptstrasse i usłyszałam język polski... No i dziewczyny (panowie też) zlokalizowałam dwie opiekunki i już się poodprowadzałyśmy i wymieniłyśmy się telefonami i, i, i... nie jestem tu sama :radosc:
