Poskarżyjki 40

01 grudnia 2017 12:13 / 7 osobom podoba się ten post
Geronimo

Izwykle montowany jest pod zlewozmywakiem:-)

A tu akurat bojler u góry w meblach ukryty i też mam popsuty. Coś świruje. Prawie ciągle zimna leci.
Corka pdp mowila, ze trzeba naprawić ale kiedy to będzie? Ale sztela dosyć komfortowa. Mam czas na zwiedzanie i leniuchowanie. Cisza i jak u Pana Boga za piecem to przymykam oko na tę niedogodność.
Zawsze są jakieś minusy. Aby tylko rachunek na plusie był. Poza tym panem od Wody (Wassermann) 
01 grudnia 2017 12:53 / 6 osobom podoba się ten post
MeryKy

W kuchniach Niemiaszki mają przeważnie elektryczne bojlery. Sprawdź czy przypadkiem nie jest wyłączony dla oszczędności?

Nie ma nic! Córka mi powiedziała, że to nie jest problem brak ciepłej wody, bo mam czajnik. Kontenera też brak na śmieci, śmieci daje się do worków , bierze się wózek z piwnicy taki, którym wozi się transportery z wodą i heja przez ogród i jeszcze 200 metrów do drogi!
 
p.s Koordynatorka mi już szuka Zlecenia
01 grudnia 2017 13:01 / 18 osobom podoba się ten post
W odliczajkach wycinka lasu.
W ciastkach............pieką na akord, aż się zwarcie robi.
A mojej Mani proteza zębowa się zakleszczyła w buzi i za cholerę jej wyjąc nie mogła.
Zawołała mnie na pomoc , rękawiczki naciągnęłam i ciągnę tą protezę, mało Mańce głowy nie urwę............a ta cholera ani drgnie/proteza znaczy się/.
Mańka w płacz, bo co to teraz będzie...............
No to mówie ubieramy się i walimy do dentysty innej rady nie ma.
A Mania w szloch bo...................................ona nie ma swojego dentysty.
Mówię do niej , że to nic nie szkodzi............załatwimy i będzie miała.
Ubieramy się, do samochodu i naprzód ..................witaj przygodo, bo nawet nie wiem gdzie tego zębologa szukać.
Podjechałam do przychodni , mówie jaki problem ma moja seniorka............a pani do mnie że niestety ale w tej przychodni dentysty nie ma..................ale napisze mi adresy przychodni stomatologicznych, to sobie poszukam..............no pewnie że poszukam mam czas.
Kartka z adresami w dłoń i szukamy.
Jest pierwszy adres 3 minuty jazdy, wchodzimy, opowiadam problem............a uprzejma pani w recepcji mówi, że niestety , ale nie mają wolnych terminów .............najblizszy za 2 tygodnie...........Odpada , za długo.
Kolejny adres............znaleziony. Znowu recepcja i kolejna miła pani, znowu opowiadam problem / bo Mańka nikogo nie rozumie, tak zawsze mówi/ i.............bingo, zostanie przyjęta natychmiast.
Lekarz /potężny facet...........190 wzrostu i tyle samo wagi/....................ciągnie i ciagnie, a proteza ani drgnie. Cos tam pomajstrował tym swoimi urzadzeniami................w końcu uffffff wyciągnął...............Mańka w płacz..........tym razem ze szczęścia. Pan doktor protezę oczyścił podpiłował, dał Mani do przymierzenia klika razy i super działa, wchodzi i wychodzi bez problemu.
Seniorka szczęśliwa.............wróciłyśmy do domu, teraz pół świata obdzwania z cudowna nowiną/przez tel. wszystko i wszystkich rozumie/ jaką to ona miała przygodę z protezą i jaką ma świetną opiekunkę, dzięki której ma swojego dentystę i protezę dopasowana jak trzeba a nie za ciasną.
A ja jem ciasteczka orzechowe /made in Edeka/ żeby nie było.
01 grudnia 2017 13:21 / 5 osobom podoba się ten post
Ona_Lisa

Nie ma nic! Córka mi powiedziała, że to nie jest problem brak ciepłej wody, bo mam czajnik. Kontenera też brak na śmieci, śmieci daje się do worków , bierze się wózek z piwnicy taki, którym wozi się transportery z wodą i heja przez ogród i jeszcze 200 metrów do drogi! :wiking:
 
p.s Koordynatorka mi już szuka Zlecenia :-)

Ona Lisko dobrze, że ci z taczką nie kazali jeździć bo jeszcze byś tam kogoś na hasiok wywiezła 
01 grudnia 2017 18:23 / 9 osobom podoba się ten post
Nie wiem czy ja jestem nienormalna czy cőś. 
Nie mogę już znieść widoku ani zapachu niemieckich wędlin.
Normalnie zbiera mnie na wymioty.
Już I tak mało jem, ale to ponad moje siły. 
A Pdp musze zrobic 
01 grudnia 2017 18:27 / 3 osobom podoba się ten post
Mnie też niemieckie jedzenie nie smakuje, staram się sama gotować o ile jest to możliwe, czasami zabieram ze sobą na wyjazd polskie kabanosy. Rzadko jadam ich wędliny, raczej ser, pomidor, ogórek, jajko, na śniadanie: dżem, miód, albo to samo co na kolację.
01 grudnia 2017 18:41 / 2 osobom podoba się ten post
Kaspira009.12

Mnie też niemieckie jedzenie nie smakuje, staram się sama gotować o ile jest to możliwe, czasami zabieram ze sobą na wyjazd polskie kabanosy. Rzadko jadam ich wędliny, raczej ser, pomidor, ogórek, jajko, na śniadanie: dżem, miód, albo to samo co na kolację.

Ja obiady gotuję codziennie i przynajmniej to zjadam. 
Dziś zrobilam liste zakupów i wyjatkowo była wnuczka sama bo mama w szpitalu. 
To kupiła mi 4 twarożki o jednym smaku :(
01 grudnia 2017 18:45 / 1 osobie podoba się ten post
Czteropak jest tańszy, albo wzięła 4 sztuki takie same bo były akuratnie w promocji
01 grudnia 2017 18:45 / 5 osobom podoba się ten post
Barbara48

Nie wiem czy ja jestem nienormalna czy cőś. 
Nie mogę już znieść widoku ani zapachu niemieckich wędlin.
Normalnie zbiera mnie na wymioty.
Już I tak mało jem, ale to ponad moje siły. 
A Pdp musze zrobic 

A po co sobie jakieś "trzecie oko" () na to gó.no otwierałaś... Zamknij kurcze  i się nie przejmuj... Ciesz się, że to nie Mongolia bo tam już tylko konina w wielu wydaniach...
01 grudnia 2017 18:51 / 3 osobom podoba się ten post
Barbara48

Ja obiady gotuję codziennie i przynajmniej to zjadam. 
Dziś zrobilam liste zakupów i wyjatkowo była wnuczka sama bo mama w szpitalu. 
To kupiła mi 4 twarożki o jednym smaku :(

Dlatego już wiem( po tej szteli z Parkinsonem ) ,że nie wezmę roboty bez uczestnictwa w robieniu zakupów.
01 grudnia 2017 19:05 / 2 osobom podoba się ten post
Alaska

Dlatego już wiem( po tej szteli z Parkinsonem ) ,że nie wezmę roboty bez uczestnictwa w robieniu zakupów.

Najczęściej jak sami (albo z osobą u której jesteśmy) nie możemy robić zakupów to trzeba się z tym liczyć, że bardzo syci nie będziemy. Ktoś kiedyś napisał coś takiego, że jak rodzina nie daje nam pieniędzy na zakupy do ręki to są to zazwyczaj chytrusy
i to jest fakt, bardzo często jest problem ze znalezieniem opiekunki na stałe w takim miejscu, bo nikt z nią się za bardzo nie liczy odnośnie wyżywienia. Ja byłam u kobiety z którą rzekomo miałam robić zakupy, a w rzeczywistości to ona sama kupowała co chciała i tyle, a to na co człowiek miałby ochotę za bardzo nie uwzględniała ( np. w ogóle nie jadłam mięsa, bo ona nie je mięsa to i ja też nie jem, byłam tam aż 2 tygodnie, bo praca bardzo ciężka a jedzenia zero). Chciała za 200E nas dwie wyżywić zamiast wydawać 400E na miesiąc na dwie osoby. Z tym bywa różnie.
01 grudnia 2017 19:14 / 4 osobom podoba się ten post
Kaspira009.12

Najczęściej jak sami (albo z osobą u której jesteśmy) nie możemy robić zakupów to trzeba się z tym liczyć, że bardzo syci nie będziemy. Ktoś kiedyś napisał coś takiego, że jak rodzina nie daje nam pieniędzy na zakupy do ręki to są to zazwyczaj chytrusy
i to jest fakt, bardzo często jest problem ze znalezieniem opiekunki na stałe w takim miejscu, bo nikt z nią się za bardzo nie liczy odnośnie wyżywienia. Ja byłam u kobiety z którą rzekomo miałam robić zakupy, a w rzeczywistości to ona sama kupowała co chciała i tyle, a to na co człowiek miałby ochotę za bardzo nie uwzględniała ( np. w ogóle nie jadłam mięsa, bo ona nie je mięsa to i ja też nie jem, byłam tam aż 2 tygodnie, bo praca bardzo ciężka a jedzenia zero). Chciała za 200E nas dwie wyżywić zamiast wydawać 400E na miesiąc na dwie osoby. Z tym bywa różnie.

To nie tak , córka Pdp robiła zakupy w/g mojej listy ,a i sama też coś dorzucała ,ale były to
z reguły jedne i te same wędliny,sery itp., lodówka była pełna.Dla mnie nie ma znaczenia czy dostaję dostaję pieniądze do ręki czy jak tu gdzie jestem robię zakupy z córką Pdp,ale to ja decyduję co wkładam do wózka . Ona płaci i tyle i jeszcze się nie zdarzyło , żeby cokolwiek zakwestionowała.Wydaję różnie,w zależności czego potrzebuję albo na co mam ochotę.
01 grudnia 2017 19:21 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara48

Ja obiady gotuję codziennie i przynajmniej to zjadam. 
Dziś zrobilam liste zakupów i wyjatkowo była wnuczka sama bo mama w szpitalu. 
To kupiła mi 4 twarożki o jednym smaku :(

Pewnie Angebot 
01 grudnia 2017 19:25 / 2 osobom podoba się ten post
A ja opisuję jak może być i jak było u mnie. Byłam u rodziny gdzie synowa robiła zakupy tylko w porozumieniu z Pdp, a mnie nikt się nie pytał co chcę jeść, właściwie to tam nie było też nic do jedzenia i wtedy możemy mówić że było gdzieś naprawdę źle(byłam tam krótko), zaliczyłam też jedne Święta u kolejnej rodziny bez jedzenia i nie tylko święta( to co tylko sobie kupiłam sama to zjadłam w odosobnieniu i to w Wigilię).
01 grudnia 2017 19:30
Kaspira009.12

A ja opisuję jak może być i jak było u mnie. Byłam u rodziny gdzie synowa robiła zakupy tylko w porozumieniu z Pdp, a mnie nikt się nie pytał co chcę jeść, właściwie to tam nie było też nic do jedzenia i wtedy możemy mówić że było gdzieś naprawdę źle(byłam tam krótko), zaliczyłam też jedne Święta u kolejnej rodziny bez jedzenia i nie tylko święta( to co tylko sobie kupiłam sama to zjadłam w odosobnieniu i to w Wigilię).

Tak przykrych doświadczeń niestety nie miałam.