Jak minął dzień 3

07 października 2018 17:52 / 1 osobie podoba się ten post
 Zatęskniłam mocno , chcę na stadion    Taki koniec dnia . 
11 października 2018 09:53 / 1 osobie podoba się ten post
Wczoraj byłyśmy na comiesięcznym spotkaniu seniorów. Kawa, ciasto, śpiewy przy fortepianie. Trzy godziny. Fajne to- dla nich, ale jak usłyszałam, kiedy następne, to się ucieszyłam- w dniu mojego wyjazdu. To mnie ta przyjemność ominie W sumie nie tak źle, bo zawsze to jakieś odstępstwo od rutyny, ale te śpiewy
11 października 2018 12:04 / 1 osobie podoba się ten post
Werska

Wczoraj byłyśmy na comiesięcznym spotkaniu seniorów. Kawa, ciasto, śpiewy przy fortepianie. Trzy godziny. Fajne to- dla nich, ale jak usłyszałam, kiedy następne, to się ucieszyłam- w dniu mojego wyjazdu. To mnie ta przyjemność ominie:-) W sumie nie tak źle, bo zawsze to jakieś odstępstwo od rutyny, ale te śpiewy :przeklina:

śpiewałam szlagiery powojenne moim Hausbewhner w Heimie, taka rola terapeuty, znam na pamięć ze 20 i za 40 razem nawet zaczęły mi się podobać Szła dzieweczka do laseczka i Poszła Karolina... też na nich wrażenia nie robiła.
11 października 2018 13:39 / 2 osobom podoba się ten post
Evvex

śpiewałam szlagiery powojenne moim Hausbewhner w Heimie, taka rola terapeuty, znam na pamięć ze 20 i za 40 razem nawet zaczęły mi się podobać:smiech3: Szła dzieweczka do laseczka i Poszła Karolina... też na nich wrażenia nie robiła.

Dlatego napisałam, że mi się takie spotkanie- dla nich- podobało, choć niekieniecznie w roili uczestnika. To że mają takie różne fajne rzeczy, chodzą na spacery, spotkania bardzo mi się podoba. W moim mieście jest sporo propozycji dla osób w różnym wieku. Ale więcej seniorów mogłoby w tym uczestniczyć, tylko nie ma takiego zwyczaju. To się zmienia i to jest fajne. Ale ani ja, czy moja przyjaciółka nie mozemy  namówić starszych kobiet z rodziny na uczestnictwo. Wolą być ściśle przy swoich dzieciach- czasem narzucając się z działaniami (moja mama ma przykazane angażować moich synów do sprzątania i nie tykać naszej sypialni- wkurzona jestem, kiedy tego nie robi i sypialnię posprzątała- nie pochwaliłam jej po powrocie, wręcz odwrotnie, bo wyraźnie powiedziałm- trudno, niech działa, ale sypialnię zostawi- nie posłuchała). Wolałybyśmy, żeby się spotkały w fajnym miejscu, coś porobiły, gdzieś pojechały- ale one tego nie robią. I chciałam dodać, że z tą sypialnią to ja nie widzę pomocy, tylko chęć pokazania, ze jest lepsza od mojego męża, który tam nie posprzątał- przykro mi było, a nie miło.
12 października 2018 09:09 / 3 osobom podoba się ten post
Masz rację Werska, w Niemczech takie imprezy są już od dawna i cieszą sie popularnością, tutaj rodziny nie są tak związane emocjonalnie i wszyscy przeważnie pracują to i dla rodziców czasu nie ma, poza tym to bogaty kraj i młodzi wolą gdzieś w czasie wolnym wyjechać niż zająć się rodzicami. Ale też wychowywanie wnuków przez dziadków jest rzadkością, u nas odwrotnie było, u nas nadal wstyd oddać rodziców do Domu Starców, a i niewielu na to stać. Starsi ludzie są biedni w Polsce, powszechna rozrywka to kolejka u lekarza lub przesiadywanie w kościele, smutne. To powoli ale się zmienia. W większych miastach jest więcej możliwości i np. moja mama emerytowana nauczycielka z ochotą uczęszcza na Uniwersytet III W, odczyty, sztuki teatralne i stare filmy. Walka o przetrwanie do 1-go nie jest motywująca, wiele starych zakładów pracy poupadało, nikt nie zaprasza emerytów na spotkania po latach, sąsiedzi już nie ci sami jak dawniej, więc zostaje rodzina i przeżywanie jej życia, każdy lubi być potrzebny. Ja też mam nadzieję, ze nie będę nikomu ciężarem, przygotowana jestem na zmianę mieszkania, żeby dziecko mogło zostać same a w razie kiedy nie będę w stanie o sobie decydować, mają mnie umieścić w Domu starców i kropka. Ufam że się uda, ale wiadomo - Chcesz rozśmieszyć Pana Boga- powiedz Mu o swoich planach, więc będę sie martwić jak ten czas nadejdzie.
12 października 2018 11:03 / 3 osobom podoba się ten post
Mi nie chodzi o to, żeby więzi się rozluźniały. Ale np. moja ciocia opiekuje się dziećmi swoich córek ciągle, gotuje im obiady, angażuje się bardzo mocno- i ciągle narzeka, że ją boli (bo boli). Od kilku lat usiłują ją wysłać do sanatorium, namówić na odpoczynek. Nie daje się. Tak jakby MUSIAŁA u nich zapracować na starość. Moje też- kupiła sobie mieszkanie, które teraz remontuje i się do niego przeprowadzi (dom, gdzie mieszkamy to współwłasność z nią, przy czym ona ma większą część). I oznajmiła, że jak się przeprowadzi, to będzie przyjeżdżać sprzątać i uprawiać ogród! Wolę bałagan i zielsko w ogrodzie. Ona o tym wie. Ustalanie granic nic nie daje, bo przytakuje, a i tak swoje robi. Jest uparta i autorytarna. Mąż ma swoje przestrzenie i tam nie rusza, ale moimi się nie przejmuje- przecież z miłości i chęci pomocy. Z drugiej strony wiem, że chce być potrzebna i ważna, ale przecież jest. I tak się przepychamy, ja swoje, ona swoje. Bo nie ma swego życia. Przydałoby się coś pomiędzy tutejszym rozluźnieniem więzi, a naszymi związkami rodzinnymi. Mam nadzieję, że nasze pokolenie będzie potrafiło się do tego zbliżyć....
12 października 2018 12:27 / 5 osobom podoba się ten post
Jasne jak słońce, ale wytłumaczyć to bez urażania uczuć, no ciężko będzie. Była kiedyś za wszystkich odpowiedzialna i pozbycie się wieloletnich nawyków, też musi potrwać, a może nigdy nie minąć. Pamiętam jak mój ojciec 40lat z hakiem w jednym ukochanym zakładzie, gdzie raz tylko był na zwolnieniu z powodu złamanej nogi, wreszcie został wygoniony na emeryturę, prawie popadł w depresję. Wstawał do śmierci o 4 30 i szedł w las, potem zajął się pszczelarstwem i zbieraniem porzuconych psów i kotów przybłęd w lesie. Znalazł swoje miejsce i zajęcie, ale jakby ze mną mieszkał, strach się bać, pewnie od świtu bym była pouczana jak cokolwiek włączyć i używać. Z resztą sama zauważam u siebie pewne natręctwa, a to lampa nie tak po mojemu stoi, a to łazienka nie tak jak ja sprzątnięta, nie to że czas umierać, ale może czas rozejrzeć się za mieszkaniem, żeby w nawyk nie weszło. Pocieszam się tym co napisałaś, rzeczywiście jesteśmy bardziej reformowalne, świadome i otwarte na nowe możliwosci. Poza tym, Polska to już nie zaścianek zza żelaznej kurtyny, ale Europa i jak ktoś ma wolę to i perspektywy żle nie wyglądają.
12 października 2018 16:24 / 1 osobie podoba się ten post
Dokładnie- widzę zmiany, i w ludziach i możliwościach.
12 października 2018 19:36 / 6 osobom podoba się ten post
A w naszej niedużej gminie są organizowane kilka razy w roku imprezy dla seniorów i dla wszystkich mieszkańców (młodszych też). Jak tylko mogę to aktywnie biorę w nich udział, wraz z mężem.
Np. na takiej "wigilii" dla mieszkańców - oprócz darmowego poczęstunku: pierogów, barszczyku, kawy, ciasta, wina itp są wręczane przybyłym małe upominki (bombki lub piernikowe aniołki wykonane przez dzieci z pobliskiej szkoły), dzieci przedstawiają jakiś program artystyczny: jasełka lub inne, bardziej współczesne kabarety, śpiewane są kolędy i inne pieśni ludowe.
Jesienią organizowane są Dożynki, z darmowym jedzeniem, tylko za piwko trzeba zapłacić.
W styczniu Dzień babci i dziadka, podobnie jak wigilijny opłatek, przygotowane przez dzieci widowisko połączone z poczęstunkiem, a potem śpiewy gromadne do późnej nocy.
W marcu Dzień Kobiet - podobny scenariusz jak na innych imprezach: poczęstunek, występy, upominek - najczęściej kwiatek i potem śpiewy ludowych "przebojów".
Latem organizowane są zabawy sołeckie, na których częstowani jesteśmy kiełbaską i kaszanką z grilla (za darmo) oraz napojami od soków, coli, oranżady począwszy a na piwie skończywszy.
W lipcu nasze Stowarzyszenie Natura wraz z Gminnym Ośrodkiem Kultury organizuje Święto Ryby z Zawodami Wędkarskimi, występami poważniejszych artystów (kiedyś nawet występowała Natalia Schroeder), degustację różnych potraw z ryb i na koniec zabawą taneczną pod gwiazdami.
Na te imprezy przybywają mieszkańcy okolicznych miejscowości, ale również innych gmin i miast , nawet z sąsiednich powiatów. Każdy jest ugoszczony jak swój i jeszcze nie zdarzyło się, by komuś czegoś brakło.
W takim "Raju" teraz przyszło mi mieszkać.
12 października 2018 21:08 / 2 osobom podoba się ten post
Malgi, to nie jakiś tam Raj, to najprawdziwszy EDEN aż chce się tam być. Po ile metr kwadratowy? A tak całkiem poważnie, mniejsze miejscowości są chyba bardziej zintegrowane, w dużych miastach bardziej bezimienni, mimo to jest w czym wybierać. W małych wioskach też, a to Parafia, Koła Gospodyń tylko chcieć trzeba, ale o to chyba najciężej.
13 października 2018 06:34 / 4 osobom podoba się ten post
Evvex

Malgi, to nie jakiś tam Raj, to najprawdziwszy EDEN aż chce się tam być. Po ile metr kwadratowy? A tak całkiem poważnie, mniejsze miejscowości są chyba bardziej zintegrowane, w dużych miastach bardziej bezimienni, mimo to jest w czym wybierać. W małych wioskach też, a to Parafia, Koła Gospodyń tylko chcieć trzeba, ale o to chyba najciężej.

Evvex, u nas ziemia tania, bo to biedne Kaszuby, właściwie krańce tychże.
Sasiadka chce sprzedać działkę w środku wsi za 20 tys, (14 arów). A druga nowy duży dom (mieszka w nim dopiero 7 lat) za 300 tys.
My mieszkamy tam dopiero 7 lat (kupiliśmy stary dom do remontu za niecałe 90 tys) i bardzo dużo ludzi już znamy, pomagamy i odwiedzamy.
To taka nowa wielka "rodzina".
W moim siole nie ma nawet sklepu, więc jak mawia mój mąż - nie ma złodzieja, ale jest mechanik samochodowy, stolarz, rolnik z mlekiem, jajkami i innym nabiałem i pszczelarz z pasieką. Prawie wszyscy mają duże sady i ogrody i chętnie dzielą się nadwyżką owoców i warzyw.
13 października 2018 09:45 / 4 osobom podoba się ten post
Malgi, kusisz Kobieto  ale wygląda naprawdę super,  choć od Łodzi to kawałek i do bliskich daleko, obiecałam sobie że jak osiądę to chcę ich wszystkich mieć w pobliżu. Znam trochę Kaszuby i uwielbiałam tam jeżdzić (juz kiedyś pisałam) w okolice Kartuz. Poza tym na razie muszę czekać z jakąkolwiek decyzją na średnią córkę, niedługo wychodzi za mąż  i planują dziecko, mieszkają w Barcelonie i są tam zdani tylko na siebie, więc liczą że choć na parę miesięcy, ale przyjadę żeby im pomóc. Ja to jak ten Bocian, latam to tu to tam, ale zawsze chętnie wracam do starego gniazda.
13 października 2018 13:25 / 2 osobom podoba się ten post
Evvex

Malgi, kusisz Kobieto :niesmialy: ale wygląda naprawdę super,  choć od Łodzi to kawałek i do bliskich daleko, obiecałam sobie że jak osiądę to chcę ich wszystkich mieć w pobliżu. Znam trochę Kaszuby i uwielbiałam tam jeżdzić (juz kiedyś pisałam) w okolice Kartuz. Poza tym na razie muszę czekać z jakąkolwiek decyzją na średnią córkę, niedługo wychodzi za mąż  i planują dziecko, mieszkają w Barcelonie i są tam zdani tylko na siebie, więc liczą że choć na parę miesięcy, ale przyjadę żeby im pomóc. Ja to jak ten Bocian, latam to tu to tam, ale zawsze chętnie wracam do starego gniazda.

W gruncie rzeczy do Łodzi nie mamy teraz tak daleko: 1,5 godzinki do A1-ki, a potem może godzinka i już w Łodzi jesteśmy. Też dość często tam jeździmy - rodzinkę odwiedzić. A pomyśl, że do morza (Ustka) mam tylko godzinkę jazdy. No i to powietrze świeże... Miałyby gdzie dzieci i wnuki na wakacje przyjeżdżać
13 października 2018 16:23 / 2 osobom podoba się ten post
I to, o czym piszecie potwierdza to, co ja obserwuję- coś się zmienia. I bardzo dobrze. Są takie miejsca, gdzie ludziom się chce i coś robią. Coraz więcej. W wakacje byłam u rodziny w takiej małej miejscowości pod Olsztynem- sporo tam robią w gminie- np. letnie kino pod chmurką. Fajne to było- z kocykami, na ognisku ludzie piekli kiełbaski. Razem.
13 października 2018 19:58 / 1 osobie podoba się ten post
Malgi

W gruncie rzeczy do Łodzi nie mamy teraz tak daleko: 1,5 godzinki do A1-ki, a potem może godzinka i już w Łodzi jesteśmy. Też dość często tam jeździmy - rodzinkę odwiedzić. A pomyśl, że do morza (Ustka) mam tylko godzinkę jazdy. No i to powietrze świeże... Miałyby gdzie dzieci i wnuki na wakacje przyjeżdżać :lowi ryby::zywoplot::hustawka::pływam::hustawka1::moje_wakacje::jesien:

Malgi, dziewczyno ty się tutaj marnujesz   powinnaś w nieruchomościach zarabiać roztoczyłaś mi taką wizję, że jak bym w Polsce była to już bym taszki pakowała, chociaż zobaczyć i zaciągnąć się tym powietrzem. W Łodzi wszechobecny smog, najstarsza mieszka poza miastem i tam niby ciut lepiej, ale nie ma co porównywać do Kaszub. Na wakacje jeżdzimy w okolicę Wilczyna- konińskie mamy tam działkę przy samym jeziorze, też nie wiadomo jak długo bo kopalnia poszerza wyrobiska i wody w jeziorach coraz mnie . Jak będziesz w Łodzi daj znać , mieszkam rzut beretem od Manufaktury może jakąś kawę wypijemy i będę z otwartą buzią słuchać o Twoim zaczarowanym miejscu.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.