Dzień dobry w niedzielny poranek. Witam się ze wszystkimi serdecznie.

Jestem od kilku dni w nowym miejscu. Dałam ostatnią szansę agencji, po poprzednim niefartownym zleceniu. Wywalczyłam niewielki bonus finansowy za nieprzespane noce. Okazało się jednak, że źle postąpiłam i powinnam zakończyć współpracę. Nincia wspominała, że poprzedniczka nie poinformowała firmy o stanie pdp. Tu było odwrotnie. Firma zataiła większość informacji. Opiekunki są tu tylko miesiąc i ucekają. Nawet sąsiedzi to wiedzą i rozumieją. Powiem tylko krótko, że świadczenie usług opiekuńczych na tym zleceniu jest b. trudne do realizacji. Pdp. to połączenie chyba demencji, schizofrenii i autyzmu. Najlepiej nie odzywać się do seniorki, bo wszystko wywołać może agresję, krzyk. Jedyne, co mozna usłyszeć to raus. Nie ma żadnego rytmu dnia. Śniadanie może być o 10.30, a równie dobrze o 14. Nie można budzić, bo agresja. Obiadokolacja nie wiadomo, na którą i czy będzie zjedzona. Spanie po 23, albo i później. Absolutnie nie dotykać pdp. i stać zdaleka od niej. Włosy nie myte, od kilku tygodni. I wisienka na torcie pdp. dysponuje kluczami i sama kilkakrotnie, bez względu na pogodę wychodzi i przychodzi kiedy chce, jak również udaje się na przejażdżki rowerowe.
Syn wie o tym wszystkim i godzi się na to. Pobył kilka dni, teraz ma za miesiąc przyjechać. Zobaczymy, co będzie od poniedziałku, gdy bedę sama. Porzedniczka była wyganiana z domu, zniosła to wszystko. Żadnej pomocy ze strony agencji. Wszystko zgłaszała. Czyli pewnie zlecenie jest dobrzez przez rodzinę płatne i agencja, co miesiąc podsyła nową osobę i biznes się kręci.
Wpis ten możecie potraktować, jako "ku pokrzepieniu serc", ci którzy myślą, że mają nieciekawie, bo okazuje się, że można i na takie gó..... trafić.
Kika, odezwij się co u Ciebie?