Gulasz, ziemniaki i sałata z sosem jogurt owym. :gotowanie: Na deser galaretka. :je babeczke:
Dziadek lubi zupki wiec fajnie
Deser: znowu ciasto z jablkami mamy icb jeszcze na drzewie
Gulasz, ziemniaki i sałata z sosem jogurt owym. :gotowanie: Na deser galaretka. :je babeczke:
Stojąc własnie przy garach
Natchnienie mnie wzięło
Dzisiaj będą krewetki,
Oto moje dzieło.
Z makaronem al dente
I czosnkowym sosem
kto zaś będzie wydziwiał
ma gile pod nosem
suchy kaszel, omamy,
pryszcze i stulejkę
ciagnie kota za ogon
i sieje maciejkę (czy tam inne kwiatki) :lol2:
Czy ja dobrze czytalam :rozmysla: ty masz tej galaretki 100 saszetek:lol3: jest dos często. Wykorzustujesz zapasy? Ja mam pełno puddingu znowu ale na razie lezy.
Propnuje wymiane pudding za galaretke:lol2:
pewnie to beda krewetki mrozone:gwizdanie:
A nie recznie sitkiem zlowione:eureka:
To ja juz wole zupke śmietnikowo-smietanową
Zrobiona na cieplym ogniu i bardzo dobrze przyprawioną :lol3:
dodalbym i kota lecz mi odeszla juz ochota:lol1:
Stojąc własnie przy garach
Natchnienie mnie wzięło
Dzisiaj będą krewetki,
Oto moje dzieło.
Z makaronem al dente
I czosnkowym sosem
kto zaś będzie wydziwiał
ma gile pod nosem
suchy kaszel, omamy,
pryszcze i stulejkę
ciagnie kota za ogon
i sieje maciejkę (czy tam inne kwiatki) :lol2:
No dobra. Poddaję się, ale jeszcze jedno pytanko.
Jeśli Cię postraszę Babą Jagą, czy inną z zaklętego kręgu :buu: to zjesz? :lol1:
Z tą stulejką to przegięłaś :lol1: a z resztą niech się chłopaki martwią. Ja nie będę wydziwiać, bo się bojam omamów, a pryszczy jeszcze bardziej :piekna: Kota za ogon to wiadomo kto, no ale Ona to się niczego nie boi:figiel:
Zawsze w niedzielę tu się je chyba mielone. Sąsiadka kupuje w piątki w Edece mielone wołowe, z którego później przyrządzam kotlety. Po swojemu, jak zawsze,, a im smakuje. Do tego ziemniaki i kalarepka z marchewką, ugotowane i wymieszane z jogurtem 0,1%. Wczoraj podałem leczo, pierwszy raz w życiu je jedli... Tylko uwagę babcia taką miała, żeby wcześniej paprykę obrać.. O cukinii nie wspomniała:smiech3: Qrcze, jeszcze nigdy nie obierałem papryki do leczo, ale cóż... To kwalifikuję do Księgi dziwactw w DE :niech zyje:
Luke widac musisz jesli tylko mozesz czynic to jak na agenta przystało tak robic to leczo by nie widzieli ze nie obierasz ze skórek papryki(ale fakt do ksiegi to wpisac:lol2:) czyli przyrzadzasz po tajniacku a oni maja to tylko zjesc w zaufaniu ze bedzie git :tak: ale jak sie nie da to coz cierpliwosci w odbieraniu :lol3: