MarilynNo dziś juz trochę lepszy dzień. O 10 byłyśmy w sąsiednim miasteczku na chemii. Wszystko trwalo w sumie 2,5 h. Jutro powtórka z rozrywki i święty spokój aż do 28 stycznia.
Rano będę musiała wcześniej wstać i zrobić zupę, bo coś dziadkowi trzeba zostawić na obiad a i babcia, jak wpada po tej małej podróży do domu to od razu rzuca się na jedzenie. Te wieczorki przed kolacją są nudne, babcię nosi, wczoraj wyciągnęłam od nich jakiś album ze zdjęciami , dziadek jakieś sudoku sobie rozwiązuje ja mam tel. tv sobie leci, coś tam pogadam, siedzę przy nich. Nie wiem co tu wymyśleć.
Fajnie, że dzień lepszy, bo jak opisywałaś poprzedni, to nieciekawie...
A co do ewentualnej nudy, to zawsze biorę coś ze sobą z ręcznych robótek- wcześniej frywolitki, potem zaczęłam uczyć się rysować i do dziś to trwa. Koleżanka dała mi dostęp do Netflixa, to zapobiegawczo wzięłam nicie, szydełko i czółenka do frywolitek. Zamierzam zrobić trochę gwiazdek, bo przyjedzie latem kuzynka z NY i złożyła u swoich sióstr i u mnie zamówienie- na różne takie rzeczy. Na prezenty dla nauczycieli w polskiej szkole. Ostatnio hitem były torby z motywami ludowymi, które robi moja kuzynko- szwagierka, a teraz chce świąteczne motywy.
I jak tak mam co robić, to czas leci szybko. Dostałam pendriva o pojemności 256 GB i chcę uporządkować wszystko na laptopie i skopiować, zwłaszcza zdjęcia- żeby nie uciekł;y w niebyt... To nie wiem, czy się ze wszystkim w te 2 miesiące wyrobię