To był kolejny ,bardzo fajny dzień. Na 10-tą pojechaliśmy we troje do fryzjera. Senior prowadził. Zajęłam miejsce z tyłu,w starym Mercedesie olditmerze, seniorzy z przodu,ja z duszą na ramieniu 😃. Senior na zazwyczaj jeździ swoją motorolą,takim skuterem dla starszych osób (chyba chciałabym taki mieć 😉), albo Porsche.,jeśli w trochę dalszą trasę,lub Smartem, kiedy wybiera się gdzieś tylko z żoną. Oczywiście również poddana zostałam zabiegom fryzjerskim. Super fryzjerka,Marie-Ckaire,w trudnym do określenia wieku,raczej dobrze po 50-tce a może i 60-tce,, makijaż i strój w stylu gothic

, zajęła się najpierw seniorką a później mną,jej mąż wziął pod swoje skrzydła,a raczej nożyczki,seniora. Zdecydowałam się tylko na podcięcie końcówek,ale doszła jeszcze stylizacja. Nożesz qrde,nie wiedziałam,że mam tyle włosów,wydobyła z nich burzę loków,zawadiacko przerzuconych na lewo bo przedziałek po prawej (tak po niemiecku

(a nie na środku,jak normalnie się czeszę). Musi być "schwung"bo podobno do mnie pasuje,jak powiedziała Marie -Claire

. Seniorki fryzurka też objętości nabrała, ,naśmialiśmy się do łez,że senior dwie nowe kobiety do domu zawiezie. Nie wiem ile zapłacił,nie pytałam. A po powrocie oni musieli odpocząć a ja biegusiem za obiad się wzięłam, chociaż taka odmieniona,to najchętniej do jakiegoś restorana bym się wybrała 😅.
A po obiedzie wybrałam się na spacer nad Ren. Zachmurzyło się,zaczęło wiać i diabli mój nowy fryz wzięli. No może wiatr a nie diabli, ale musiałam włosy gumką ujarzmić. Obawiając się że zacznie padać,wróciłam do centrum miasteczka,do kafejki na dobrą kawusię,bo do domu za wcześnie było wracać,wszak do 18-tej wolne mam. A później trochę pgadaliśmy,kolacja i ja do siebie na górę. Wiele razy pisałam,że mam szczęście do fajnych podopiecznych,serdecznych rodzin, dobrych miejsc pracy,ale tak bezstresowego, przyjemnego zlecenia,to chyba w ciągu 9 lat pracy w opiece, jeszcze nie miałam. Podobnie było chyba w Mönchengladbach i Emsdetten ( blisko Münster, (w Münster spotkałam się z Luke ☹️), tą różnicą,że więcej czasu przebywałam z podopiecznymi,bo były same,a tu jest ich dwoje i sami sobie, wzajemnie towarzyszą . Przyznam,że gdyby potrzebowali mnie tutaj jeszcze kiedyś,to chętnie bym wróciła, jeśli termin by mi pasował. Bo ja to już tylko z doskoku,tak dwa razy w roku 😉

