Gdzie ci mężczyźni?

09 czerwca 2013 20:02 / 1 osobie podoba się ten post
nowadanuta

Tam gdzie zaczyna się ból kończy się miłość... Nie wiem co my kobiety robimy, że umiemy kochać "miejscowo" ?Nie umiem poradzić jak być w związku bo po 20 latach prób odeszłam ....Teraz jestem z nikim bo wolę być sama ....

Podzielam Twoje zdanie w 100%,ja odeszłam po 13 latach.Pamiętam jak go złapałam na zdradzie pierwszy raz.Nasza córeczka miała 3 miesiące.Musiałam wrócić do pracy bo pan mąż nie pracował.Przyszła wtedy do mnie do pracy dziewczyna i spytała się czy Darek B jest moim mężem.Przytaknęłam ,a ona powiedziała,że bardzo mi wsółczuje takiego męża bo on z nią mnie zdradzał.Jak ta dziewczyna dowiedziała się,że ma żonę natychmiast z nim zerwała i przyszła mi o tym powiedzieć.
Powiem tylko,że od tego czasu było tylko gorzej.Za każdym razem przyłapałam go na zdradzie,sprawdzałam jego telefon,szperałam po kieszeniach,poniżyłam się do granic możliwości,a i tak to nic nie pomogło.Jak zaczął tak trwało to do samego końca.
 
09 czerwca 2013 20:24
Ja właśnie też się obawiam ,że mój M będzie mnie oszukiał i obwiniał już zawsze .
09 czerwca 2013 20:38 / 1 osobie podoba się ten post
To nie musi być standart,ale dobrze by było gdyby znalazł sobie jakąś pracę.Jakby się zmęczył to głupoty wyparowałyby mu z głowy
09 czerwca 2013 21:06
Tyle ,że on szuka tak ,żeby tej pracy nie znaleść ....Ja mu pomogę ,że pracę znajdzie , jak nie dostanie odemnie już grosza .
09 czerwca 2013 21:52
alinka1339

Tyle ,że on szuka tak ,żeby tej pracy nie znaleść ....Ja mu pomogę ,że pracę znajdzie , jak nie dostanie odemnie już grosza .

Mój był taki sam,szukał niby pracy i bedny znależć nie mógł.Kiedyś przycisnęłam go domuru i sama mu znalazłam ,w ochronie.Jaki on był zbulwersowany...jak ja smiałam pracę mu znależć! Popracował z pół roku,nawykręcał coś i sami go zwolnili.Taki był z niego pożytek.Nadszedł dzień kiedy pomyślałam sobie tak: facet nie pracuje,zdadza mnie,nie pomaga mi w niczym,po co mi kula u nogi?
Do tego moja córka bała się go tak bardzo,że ze szkoły starała się wrócić jak najpóżniej,żeby jak najmniej czasu było do mojego powrotu.Jakby tego było mało,pod moją nieobecność znęcał się psychicznie nad małą 12-letnią dziewczynką-naszą córką.
 
09 czerwca 2013 21:55
Poprostu przykrec kurek,postaraj sie sama robic oplaty,albo poipros kogos z rodziny zaufanego ,wysylaj pieniadze na placenir rachunkow.Jemu tylko wysylaj stala kwote na jedzenie.Zobaczysz jak szybko znajdzie prace.Bardzo nie ladnie z Jego strony,nie doradzam,bo nie wiem co bym zrobila w takiej sytuacji.Jestem strasznym raptusem-chyba moj maz o tym wie,hihihihihi:)
09 czerwca 2013 22:11 / 2 osobom podoba się ten post
BaskaS, Iwanilia - myślę, że na związki, w które wchodzimy mają duży wpływ wzorce jakie wynieśliśmy z domu ... Nie miałam dobrych wzorców .... Sam mój związek był błędem, mąż potwornie zazdrosny, który zawsze miał ważniejsze sprawy do załatwienia gdy była choroba lub problem w domu - nigdy go nie było - w najgorszym wypadku się upił .... Wiecznie mnie szantażował, a jak postanowiłam odejść to mnie pobił kilkakrotnie... I to chyba przełamało szalę... Teraz nawet nie wiem jak to zrobiłam, bo byłam bez pieniędzy, a miałam ciągle dwójkę uczących się dzieci i nie mogłam znaleźć żadnej pracy ... Sprzedałam wszystkie swoje książki i inne wartościowe rzeczy i zaczęłam tu i ówdzie dorabiać na czarno (sprzątałam u ludzi i też opiekowałam się starszą panią). To trwało kilka lat nim udało mi się legalnie zatrudnić. A wszystko to w okolicach mojej pięćdziesiątki .... Teraz wiem, że moje dzieci nie będą "dziedziczyć" chorych wzorców związku, bo lepiej nie mieć żadnych wzorców niż takie ...
09 czerwca 2013 22:25
Moja rodzina była pełna,ojciec pracujący ,matka zajmujaca się domem.Mój teść i moja teściowa pracujący normalni ludzie, szwagier ma o 8 lat starsza żonę od siebie i kocha ją jak wariat,a mój ex jakis podrzutek.
09 czerwca 2013 22:34
Ivanilia40 - napisałam, że mają duży wpływ, ale pewnie jest to nie jedyny powód.. Chciałam powiedzieć, że lepiej jest czasami odejść niż na siłę w czymś trwać ....
09 czerwca 2013 22:43
Zdrada to nie w moim stylu -obwinia mnie o to ,że on musi siedzieć z dziećmi ,że ja go ograniczam . Ja jestem winna , że on nie może iść do pracy . Ale jak widzę ,że on pracy się nie ima to ja zostawiłam pracę w Polsce , żeby lepiej zarabiać w Niemczech , dla kogo ? Dla dzieci i siebie , a on też na tym dobrze wychodzi , bo biedy nie klepie....
Ja dziś powiedziałam  mojemu M , że jest ze mną chyba tylko dlatego ,że ma go kto utrzymywać , a jak tak jest to niech spada .
09 czerwca 2013 23:01
Haha ...proponowałam mu to , to powiedział ,że języka nie zna .
09 czerwca 2013 23:07
A Ty, Alinko co, znajomość języka wyssałaś z mlekiem matki? W domu siedzi, pracy nie ma - miał czas się nauczyć.
09 czerwca 2013 23:12
Benita

A Ty, Alinko co, znajomość języka wyssałaś z mlekiem matki? W domu siedzi, pracy nie ma - miał czas się nauczyć.

O tak wyssałam z mlekiem matki hahaha .... Na pierwszą stelle jak jechałam to było totalne zero , teraz jest dużo lepiej . Wielu zaczyna tak ,że nic nie kuma po niemiecku . Ale wymówkę ma ......on wie ,że będę jeździła tak długo ,aż on pracy nie znajdzie , bo kto chce pracować to pracę znajdzie
09 czerwca 2013 23:18
Dlatego Alinko wymowka Pana Męża, że języka nie zna jest tylko wymówką, niczym więcej.
09 czerwca 2013 23:21 / 1 osobie podoba się ten post
pięć miesięcy temu umiałam powdzieć tylko heil htler,a dziś jestem na swoim pierwszym wyjeżdzie.Tylko jedno wystarczy żeby wyjechać-chęci